Czy windykator może nakleić naklejkę na drzwi mieszkania? Prawa i obowiązki w procesie windykacji


Wiele osób zadłużonych nadal myśli, że windykator ma prawo wejść do domu i zabrać wartościowe przedmioty. Powszechnie krążą opinie, że pracownik firmy windykacyjnej ma prawo siłą dostać się do mieszkania i zabrać wartościowe przedmioty. Warto wiedzieć, jakie są prawa windykatora i jakie są granice działań windykatora. Niedopuszczalne jest jednak stosowanie presji, czy nachodzenie dłużnika na przykład w miejscu pracy. Nie można też zapominać, że dłużnik też ma prawa - przede wszystkim prawo do spokoju i uczciwej informacji o stanie zadłużenia. Jeżeli pojawiają się sytuacje budzące wątpliwości, warto zwrócić się o poradę prawną lub do specjalisty. Na wstępie warto wyjaśnić podstawowe pojęcia. “Windykator” to pracownik działający w imieniu wierzyciela - najczęściej banku, firmy pożyczkowej czy operatora telekomunikacyjnego. Nie, obowiązuje ochrona prywatności i bez zgody lokatora nie jest to możliwe. Warto również wskazać, że windykacja zgodna z prawem opiera się na działaniach informacyjnych i negocjacyjnych. Nie, należy odróżnić windykatora od komornika. W rzeczywistości to dwie różne profesje o odmiennym statusie i możliwościach działania.

Mimo że wiele firm windykacyjnych działa zgodnie z obowiązującymi standardami, zdarzają się przypadki nadużyć. Co zrobić, gdy dłużnik czuje się osaczony lub jego prawa zostały złamane? Przede wszystkim należy pamiętać, że windykator nie może stosować gróźb ani wchodzić do mieszkania bez zgody. Jeśli takie zachowania mają miejsce, warto złożyć zawiadomienie do policji lub poinformować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. O co warto zadbać? Warto także rozważyć profesjonalną pomoc prawną lub finansową przy spłacie zobowiązania.

Windykacja: prawa i obowiązki

Windykacja to słowo, którego obawiają się niesolidni dłużnicy. Celem windykacji jest rozpoczęcie procedury odzyskiwania należności. Musimy pamiętać, że wierzyciel i windykator to niekoniecznie ta sama osoba. Wierzyciel to podmiot (może to być zarówno osoba fizyczna, ale i firma np. bank udzielający pożyczek), która ma prawo żądania od innej osoby, czyli właśnie od dłużnika, spełnienia jakiegoś roszczenia. Windykator zaś to podmiot zajmujący się windykacją, czyli odzyskiwaniem należności, ściąganiem długów. Windykatorem może być wierzyciel, ale niekoniecznie tak być musi.

Wierzyciel, aby przetwarzać w procesie windykacji dane osobowe dłużnika, musi wykazać jedną z wyżej wymienionych przesłanek. Motyw 40 RODO zaznacza, że aby przetwarzanie danych było zgodne z prawem, powinno opierać się na podstawie zgody osoby, której dane dotyczą lub na innej uzasadnionej podstawie przewidzianej prawem. Należy pamiętać, że nie jest wykluczone występowanie w danym stanie faktycznym więcej niż jednej wskazanej powyżej przesłanki legalizacyjnej. Wybór przesłanki legalizacyjnej, na której będzie opierało się przetwarzanie danych osobowych, należy do administratora danych osobowych. Mówiąc najprościej do właściciela pozyskanych danych osobowych, czyli w naszej sytuacji do wierzyciela.

Jak mówi słynna łacińska paremia Pacta sunt servanda, co oznacza umów należy dotrzymywać. Nie wszyscy jednak zachowują się lojalnie i płacą za sprzedane im towary czy usługi. Dług pojmujemy szeroko. Jest to np. mandat za jazdę gapowicza bez ważnego biletu w komunikacji miejskiej, niezapłacone alimenty, rachunki za prąd czy niezapłacony paragon za zakupy on-line. W Polsce w ostatnim czasie przybywa niesolidnych dłużników. Zadłużenie Polaków rośnie i wynosi już 45 miliardów złotych. Wierzyciel, który nie otrzymał zapłaty za sprzedane towary czy za świadczone przez siebie usługi, zmuszony jest wszcząć windykację. To pojęcie oznacza podjęcie czynności zmierzających do odzyskania długu. Postępowanie windykacyjne często okazuje się jedynym sposobem na wyegzekwowanie płatności.

Windykacja może polegać na kierowaniu do dłużnika monitów wzywających do zapłaty zaległej kwoty. Będą to wezwania do zapłaty wysyłane na adres dłużnika, wiadomości SMS, rozmowy telefoniczne. Wierzyciel może podejmować także czynności terenowe, a ostatecznie skierować sprawę na drogę sądową i egzekucji komorniczej, co przysporzy dłużnikowi dodatkowych kosztów obu postępowań. Pojawia się zatem pytanie, czy wierzyciel może przetwarzać dane osobowe dłużnika w celach windykacji zadłużenia. Odpowiedź na to pytanie jest jednoznaczna - oczywiście, że wierzyciel może przetwarzać dane osobowe dłużnika co celów windykacji. Teraz nasuwa się pytanie o podstawę prawną dla tej działalności. Jak wskazano powyżej, jedną z przesłanek legalizujących przetwarzanie danych osobowych jest prawnie uzasadniony interes realizowany przez administratora. Wierzyciel może oprzeć przetwarzanie danych osobowych dłużnika właśnie na tej przesłance, tj. art. 6 ust. 1 litera f) RODO. Wierzyciel będzie w takim przypadku administratorem danych osobowych dłużnika i będzie miał interes gospodarczy, aby wyegzekwować od niesolidnego dłużnika należność finansową. Odzyskanie długu leży w interesie każdej firmy. Zgoda dłużnika jako podstawa przetwarzania danych osobowych nie jest więc potrzebna. W praktyce najpewniej żaden dłużnik nie wyraziłby zgody wierzycielowi na przetwarzanie jego danych osobowych w celu ściągnięcia długu.

Nierzadko zdarzały się sytuacje po wejściu w życie przepisów RODO, że dłużnicy powołując się na ochronę danych osobowych informowali wierzyciela, że nie wyrażają zgody na przetwarzanie jego danych osobowych lub korzystają z prawa do tzw. bycia zapomnianym i żądają zaprzestania windykacji. Uznać również należy, że dłużnikowi nie przysługuje sprzeciw wobec przetwarzania jego danych osobowych, o którym mowa w np. 21 ust. 1 RODO. „Osoba, której dane dotyczą, ma prawo w dowolnym momencie wnieść sprzeciw - z przyczyn związanych z jej szczególną sytuacją - wobec przetwarzania dotyczących jej danych osobowych opartego na np. 6 ust. 1 lit. e) lub f), w tym profilowania na podstawie tych przepisów. Dłużnik może powołując się na swoją szczególną sytuację złożyć sprzeciw wobec przetwarzania jego danych osobowych i wierzycielowi jako administratorowi co do zasady nie będzie wolno przetwarzać danych dłużnika. Przytoczony powyżej przepis, pozwala jednak wierzycielowi na dalsze przetwarzanie danych dłużnika, o ile wykaże on istnienie ważnych prawnie uzasadnionych podstaw do przetwarzania, nadrzędnych wobec interesów, praw i wolności osoby, której dane dotyczą lub podstaw do ustalenia, dochodzenia lub obrony roszczeń. A za taką podstawę uprawniającą wierzyciela jako administratora do przetwarzania danych dłużnika, uznać należy prowadzenie windykacji celem wyegzekwowania długu. Podkreślić w tym miejscu należy, że przepisy RODO mają za zadanie chronić dane osobowe, a nie działania niesolidnych dłużników. Dłużnik nie może wykorzystać RODO jako furtki do uniknięcia odpowiedzialności za zobowiązanie. Dalsze przetwarzanie danych osobowych dłużników przez wierzycieli, a także przez wynajętą kancelarię prawną lub komorniczą celem odzyskania zapłaty będzie zatem prawnie dopuszczalne.

Należy pamiętać również, że jeśli dłużnik posiada dług, to wierzyciel może zgłosić takiego dłużnika do biura informacji gospodarczej (BIG). Zgodnie z np. art. 30 ust. 1 ustawy z dnia 9 kwietnia 2010 roku o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych, wierzyciel, który przekazał informacje gospodarcze dotyczące dłużnika do biura informacji gospodarczej (BIG), na wniosek dłużnika jest zobowiązany do uzupełnienia, uaktualnienia, sprostowania lub usunięcia danych dotyczących dłużnika, jeżeli są one niekompletne, nieaktualne, nieprawdziwe lub zostały udostępnione lub są przechowywane z naruszeniem tej ustawy. Przepis oznacza, że jeśli dłużnik nie spłacił swoich zobowiązań, to nie może żądać wykreślenia go z rejestru, ale ma prawo złożyć sprzeciw, gdy jego dane są nieprawdziwe, nieaktualne lub niekompletne, np. gdy uregulował już swój dług wobec wierzyciela, a nadal figuruje w rejestrze. Zatem jeśli informacje o dłużniku i jego długu zostały udostępnione w BIG zgodnie z ustawą, są prawdziwe i zgodne ze stanem faktycznym i dłużnik w dalszym ciągu nie zapłacił należnej kwoty, to dłużnik jest pozbawiony skutecznego środka obrony. Pozostaje mu jedynie uregulować zadłużenie. Dłużnik wpisany do rejestru dłużników z powodu zaległości w płatności, nie może żądać usunięcia jego danych osobowych.

Nie ma przepisu, który nakazywałby wierzycielowi samodzielne prowadzenie windykacji. Wierzyciel może zatem powierzyć prowadzenie windykacji kancelarii prawnej lub firmie windykacyjnej. Oczywistym jest, że w tym celu przekazuje również dane osobowe dłużnika. Nie musi pytać o zgodę dłużnika. Wierzyciel zlecający windykację windykatorowi (kancelarii prawnej lub wyspecjalizowanej firmie) musi pamiętać o podpisaniu umowy powierzenia przetwarzania danych osobowych. Między wierzycielem a windykatorem będzie występowało powierzenie przetwarzania, a nie udostępnienie danych. Wierzyciel i windykator nie będą osobnymi administratorami danych osobowych dłużnika. Wierzyciel pozostanie administratorem danych, a windykator stanie się podmiotem przetwarzającym. Elementy, jakie musi zawierać umowa powierzenia przetwarzania, wymienia art. 28 ust. 3 RODO. Na podstawie takiej umowy windykator otrzymuje wskazane w umowie dane osobowe dłużników i może je wykorzystać wyłącznie w celu wskazanym w umowie, tj. Inaczej będzie w sytuacji, gdy wierzyciel sprzeda dług firmie windykacyjnej. W takiej sytuacji firma windykacyjna stanie się administratorem danych osobowych dłużnika i zobowiązana będzie do przestrzegania wszystkich obowiązków wynikających z RODO. W korespondencji windykacyjnej kierowanej do dłużnika, firma ta powinna zatem spełnić w pierwszej kolejności obowiązek informacyjny z art. 14 RODO i poinformować dłużnika o tym, kto jest administratorem jego danych, podać dane kontaktowe firmy, w tym dane kontaktowe Inspektora Ochrony Danych jeśli został wyznaczony, wskazać podstawę prawą przetwarzania, cel przetwarzania, okres, przez który dane osobowe będą przechowywane, prawa przysługujące dłużnikowi (prawo dostępu do danych, sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, przenoszenia danych) oraz informacje o prawie wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych z siedzibą w Warszawie przy ul.

Ilustracja przedstawiająca zasady RODO w kontekście windykacji

Co może, a czego nie może robić windykator?

Windykator musi pamiętać, że pomimo braku obowiązku uzyskiwania zgody dłużnika na przetwarzanie jego danych, musi przestrzegać przepisów RODO. Dane dłużnika muszą być przetwarzane w sposób legalny, uczciwy i bezpieczny, aby uniknąć np. wycieku danych dłużników. Jest to o tyle ważne, że podczas windykacji długów przetwarza się dane bankowe, dane o stanie majątkowym czy numer PESEL dłużnika. Zawód windykatora nie jest uregulowany prawnie, przez co uprawnienia windykatora są o wiele skromniejsze niż uprawnienia komornika sądowego. Nie oznacza to jednak, że windykator jest bezradny.

Numer telefonu stanowi element danych osobowych. Jeśli więc windykator dysponuje numerem telefonu do dłużnika, może zgodnie z prawem zadzwonić do dłużnika w celach windykacyjnych. Również adres zamieszkania to dane osobowe. Windykator może zatem zgodnie z RODO odwiedzić dłużnika w miejscu jego zamieszkania (przy czym dłużnik nie ma obowiązku wpuszczenia windykatora do domu czy podjęcia rozmowy) czy kierować na ten adres wezwania do zapłaty.

Obowiązkiem windykatora jest zachowanie tajemnicy o sytuacji majątkowej i finansowej dłużnika. Windykator nie może informować kogokolwiek o istnieniu i wysokości zadłużenia. Takie informacje może posiadać wierzyciel, windykator i dłużnik. Zakazane zatem będzie informowanie przez windykatora o zadłużeniu osób trzecich, nieodpowiedzialnych za powstałe zadłużenie np. Wielu dłużników chcąc uniknąć windykacji powołuje się na przepisy RODO i brak ich zgody na przetwarzanie danych osobowych. Każdy dłużnik, tak jak każdy obywatel, ma prawo do ochrony swoich danych osobowych. Ochrona nie może być jednak sposobem na uniknięcie odpowiedzialności i niespłacanie zobowiązań. Dłużnik ma prawo wiedzieć jakie jego dane są przetwarzane w procesie windykacji. Dzięki RODO dane dłużnika powinny być przetwarzane w sposób transparentny i ostrożny, aby nie dostały się w niepowołane ręce.

Działania, które podejmują windykatorzy, aby wyegzekwować dług, muszą być zgodne z prawem. Nie zawsze jednak obowiązek ten jest przestrzegany. Dotyczy to m.in. Zobowiązań należy dotrzymywać, a długi spłacać. To prosta zasada, która przez wszystkich powinna być respektowana. Jednak nie oznacza to jeszcze, że firmy, które zajmują się odzyskiwaniem należności, mogą sobie na wszystko pozwolić. Oczywiście firmy windykacyjne mają prawo do podejmowania różnych - mieszczących się w granicach prawa - środków, aby wyegzekwować należności. Niemniej jednak w żadnym przypadku przedsiębiorca nie może wprowadzać konsumentów w błąd nieprawdziwymi informacjami, jak również nie może stosować ani grozić zastosowaniem przymusu fizycznego lub psychicznego.

Zakazane jest np. informowanie konsumenta, że windykatorzy przyjdą w celu spisania majątku albo zajęcia jakichś ruchomości, bo nie mają takich uprawnień. Działanie takie może polegać na informowaniu dłużnika, że w procesie egzekwowania należności uczestniczy inspektor działu windykacji, którego zadaniem będzie sporządzenie raportu dotyczącego majątku dłużnika. Dlaczego takie działania są bezprawne? Ponieważ wprowadzają w błąd konsumenta. Przede wszystkim przez to, że wywołują błędne przekonanie, że jakikolwiek podmiot, inny niż sąd powszechny, może zmusić konsumenta - dłużnika do ujawnienia wartości i stanu majątku. Ponadto tylko komornik, na mocy prawomocnego orzeczenia takiego sądu, mógłby rozpocząć egzekucję. Przykładowo wymienione zapisy z wezwań do zapłaty wiążą się z nierzetelnym wskazywaniem w takich pismach informacji o kosztach postępowania sądowego i egzekucyjnego, jako na pewno obciążających klienta. A przecież bezsporny jest fakt, że kosztów postępowania sądowego i komorniczego nie można określić na etapie przedsądowej windykacji długu. Zgodnie z przepisami kodeksu postępowania cywilnego koszty procesu jest obowiązana zwrócić strona przegrywająca sprawę i to tylko w przypadku, gdy strona przeciwna tego zażąda. A przecież nie da się stwierdzić, że to na pewno dłużnik ją przegra. Może ją wygrać. Dlatego, jak wskazał w jednej ze swoich decyzji prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (Decyzja nr 23/2007), rzetelne przekazywanie informacji to również wskazanie okoliczności korzystnych dla konsumenta. I znów jest to praktyka stojąca w sprzeczności z treścią art. 24 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów.

Wprowadzającym w błąd działaniem może być także informowanie klienta o tym, że niespłacone należności zostaną zgłoszone do Biura Informacji Kredytowej, uniemożliwiając w przyszłości korzystanie z jakichkolwiek usług finansowych (np. zaciągnięcia pożyczki lub kredytu). Po drugie, nawet gdyby tak się stało, to umieszczenie dłużnika w tym rejestrze wcale nie oznacza, że automatycznie jest on pozbawiony dostępu do wszystkich usług finansowych. Warto także zaznaczyć, że konsumenta - dłużnika nie wiąże z firmą windykacyjną żadna umowa. Nie ma pomiędzy nimi zobowiązania, w szczególności takiego, które nakładałoby na konsumenta obowiązek zapłaty za podejmowane przez windykatora czynności. To pomiędzy dłużnikiem a wierzycielem, dla którego czynności związane z windykacją należności świadczy firma, istnieje zobowiązanie. Jest to jednak obowiązek zapłaty określonej kwoty pieniężnej, która może być powiększona jedynie o odsetki liczone do dnia spełnienia świadczenia, nie zaś obowiązek ponoszenia kosztów prowadzenia czynności windykacyjnych przez zewnętrzną firmę.

Czego nie wolno robić w windykacji?

  • Nie groź dłużnikowi ani nie zastraszaj go. Kara grozi za przestępstwo określone w art. 190 kodeksu karnego. Zgodnie z nim, karalna jest każda groźba, która wzbudza uzasadnioną obawę, że zostanie spełniona. Art. 191 kodeksu karnego stanowi, że kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3, a jeśli sprawca działa w sposób określony w § 1 w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Nie można bezkarnie grozić dłużnikowi, że jeśli nie spłaci długu np. zrobisz krzywdę jemu lub jego rodzinie, spalisz jego dom czy zaszkodzisz firmie. Nie należy również stosować mniej dosłownych gróźb, takich jak „ja Ci pokażę”, „sam wymierzę sprawiedliwość”, „zobaczysz, co będzie, jeśli nie spłacisz długu” itp.
  • Nie ubliżaj dłużnikowi - uważaj na słowa. Obrażanie dłużnika poprzez nazwanie go np. oszustem czy złodziejem może wypełniać znamiona przestępstwa zniewagi lub zniesławienia. Dodatkowo ochronę dóbr osobistych, w tym godności czy dobrego imienia, przewiduje również kodeks cywilny. Przestępstwo zniewagi uregulowane jest w art. 216 kodeksu karnego, a zniesławienia - w art. 212 w.w. ustawy.
  • Nie bądź stalkerem - nie nękaj dłużnika. Uporczywe nękanie dłużnika (stalking) jest karalne. Zgodnie z art. 190a kodeksu karnego, kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Wierzyciel nie może natomiast bez zgody dłużnika wtargnąć do jego mieszkania i tam dopominać się o pieniądze. Prawo wejścia do prywatnego mieszkania i zajęcia dóbr materialnych przysługuje jedynie komornikowi dysponującemu tytułem wykonawczym.

Infografika: Czego nie wolno robić w windykacji?

Czy windykator może nakleić naklejkę na drzwi mieszkania?

Firma windykacyjna okleja drzwi dłużników. Jeśli brzmi to dla Ciebie jak ponury żart z filmów o mafii, oznacza to jedno: mało wiesz o realiach współczesnej, agresywnej windykacji. A jeśli ta sytuacja spotkała właśnie Ciebie, musisz wiedzieć, że to nie jest bezsilność. To jest moment, w którym z ofiary możesz zamienić się w łowcę. Oryginalna podstawa prawna, na której opierano się przez lata (Ustawa o ochronie danych osobowych z 1997 r.), została w całości uchylona. Dziś ochrona dłużnika jest znacznie silniejsza i wynika z trzech różnych aktów prawnych. Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych (RODO) jest Twoją najpotężniejszą tarczą. Umieszczenie na drzwiach jakiejkolwiek informacji, która pozwala zidentyfikować Cię jako dłużnika (nawet samo wezwanie z nazwą firmy windykacyjnej), jest nielegalnym ujawnieniem Twoich danych osobowych osobom nieupoważnionym, czyli Twoim sąsiadom. Jest to złamanie fundamentalnej zasady poufności danych (art. 5 RODO).

Jeśli działania windykatora są uporczywe (np. okleja drzwi wielokrotnie, nachodzi Cię w domu, dzwoni po sąsiadach), a jego zachowanie wzbudza u Ciebie „uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia” lub „istotnie narusza Twoją prywatność”, to takie działanie wypełnia znamiona przestępstwa stalkingu, opisanego w art. 190a Kodeksu karnego. Grozi za to kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Każdy człowiek ma prawo do ochrony swoich dóbr osobistych, takich jak cześć (dobre imię), wizerunek, a przede wszystkim prywatność i mir domowy. Publiczne piętnowanie Cię jako dłużnika i naruszanie spokoju Twojego miejsca zamieszkania jest jawnym naruszeniem tych dóbr. Zgodnie z art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego, naruszenie dóbr osobistych podlega ochronie prawnej.

Stało się. Co robić? Wiesz już, że prawo stoi po Twojej stronie. Teraz czas na konkretne działanie. Zanim zerwiesz kartkę z drzwi - opanuj emocje i działaj jak technik kryminalistyki. Zrób dokładne zdjęcia telefonem. Zabezpiecz monitoring. Jeśli na klatce schodowej lub w budynku jest monitoring, natychmiast zwróć się (najlepiej pisemnie) do administracji lub zarządcy z wnioskiem o zabezpieczenie nagrania z konkretnego dnia i godzin. Porozmawiaj z sąsiadami. Zapytaj, czy widzieli, kto przyklejał kartkę. Jeśli tak, poproś ich o zapisanie krótkiego oświadczenia w tej sprawie. Udaj się na najbliższy komisariat Policji. Złóż obszerne, pisemne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa uporczywego nękania, czyli **stalkingu (art. 190a Kodeksu karnego)**. W zawiadomieniu opisz całą sytuację, podkreślając, że działanie windykatora wzbudziło u Ciebie poczucie zagrożenia i w sposób istotny naruszyło Twoją prywatność. Okaż policjantowi wykonane zdjęcia i wnieś o ściganie sprawcy. Niezależnie od postępowania karnego, złóż oficjalną skargę do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (PUODO). Możesz to zrobić elektronicznie, przez platformę ePUAP. W skardze opisz, w jaki sposób firma windykacyjna naruszyła zasady RODO, nielegalnie ujawniając Twoje dane osobowe (fakt istnienia długu) osobom nieupoważnionym (sąsiadom, gościom, listonoszowi). Wyślij do firmy windykacyjnej (listem poleconym za potwierdzeniem odbioru) **przedsądowe wezwanie do zaniechania naruszeń dóbr osobistych**. Zapłaty stosownego zadośćuczynienia pieniężnego (np. Jeśli wezwanie zostanie zignorowane, masz otwartą drogę do złożenia w sądzie cywilnym **pozwu o ochronę dóbr osobistych**.

ODCINEK 7 | Czarno na Białym o Windykacji -Twarda windykacja – czy naprawdę działa?

Windykacja terenowa - co wolno, a czego nie?

Pytanie, czy windykacja może przyjść do domu, nasuwa na myśl przede wszystkim działania z zakresu windykacji terenowej. Zarówno wierzyciel, jak i dłużnik, który popadł w opóźnienie, często zastanawiają się, jakie są granice swobodnego działania przedstawicieli firmy windykacyjnej. Bardzo istotne są tu aspekty prawne. Na wstępie zaznaczmy, że samo prowadzenie windykacji terenowej lege artis, w należyty sposób, jest działaniem w pełni zgodnym z prawem. W zasadzie zgodne z prawem są także działania zaliczane do windykacji miękkiej, np. korespondencja czy telefony. Co prawda czasami można spotkać się z twierdzeniami, że już samo przybycie osoby działającej w imieniu wierzyciela bądź firmy zajmującej się odkupem wierzytelności pod dom czy siedzibę dłużnika jest naruszeniem prawa, wykroczeniem lub nawet przestępstwem. Rzeczywistość przedstawia się inaczej i jest o wiele bardziej złożona. Takie działania trudno uznać za prawdziwą windykację terenową czy za jakąkolwiek formę profesjonalnej windykacji miękkiej. W takich przypadkach możemy mieć do czynienia z naruszeniem dóbr osobistych dłużnika, w tym prywatności i nietykalności mieszkania, chronionych przez art. 23 i 24 k.c. Pojawia się wówczas ryzyko wytoczenia powództwa i - generującego dodatkowe koszty - przegrania procesu sądowego.

Jasne jest, że windykator, podobnie jak np. pełnomocnik albo prokurent, nie ma kompetencji przyznanych przez prawo komornikowi, będącemu funkcjonariuszem publicznym działającym przy sądzie rejonowym (art. 758 k.p.c.). Tym samym pracownik firmy windykacyjnej nie jest uprawniony do żądania od dłużnika otwarcia mieszkania bądź innych pomieszczeń doń należących. Tym bardziej nie może bez zgody dłużnika przeszukiwać jego rzeczy (np. samochodu czy archiwum) albo domu lub biura. Takie uprawnienia wyraźnie przyznaje komornikowi art. 814 k.p.c., i to tylko wtedy, gdy takich działań wymaga cel egzekucji (komornik nie może postępować samowolnie). Ze zupełnie inną sytuacją mamy do czynienia, gdy windykator bądź np. przedsiębiorca zajmujący się odkupem wierzytelności próbuje skontaktować się z dłużnikiem, przychodząc do niego do domu. Przejawem profesjonalizmu firmy windykacyjnej jest dbanie o to, by pracownicy - nie tylko ci działający w terenie - orientowali się w aktualnym stanie prawnym, a co za tym idzie, znali swoje uprawnienia i obowiązki.

Czy windykacja może przyjść do domu? Odpowiadając na istotne pytanie, czy windykacja może przyjść do domu, zastanówmy się, czy fachowe działania nakierowane na zapłatę należności, np. próby podjęcia negocjacji z dłużnikiem lub odwiedzenie go w celu przedyskutowania sytuacji i opracowania planu spłat, mogą być uznane za przestępstwo. Zwykle nasuwa się tu na myśl naruszenie miru domowego (art. 193 § 1 k.k.) oraz tzw. stalking, czyli uporczywe nękanie (wprowadzony w 2011 r. art. 190a k.k.). Zgodnie z art. 193 § 1 k.k., z zakłóceniem miru domowego mamy do czynienia, gdy sprawca wdziera się do cudzego domu albo innego lokalu bądź pomieszczenia. Art. 193 k.k. ma na celu ochronę wolności jednostki od naruszeń prawa do decydowania o tym, kto będzie przebywał w lokalach i innych miejscach, w których ta jednostka występuje jako gospodarz. „Wdarcie się” to nie to samo co włamanie. Chodzi tu o przełamanie woli uprawnionego, woli gospodarza domu czy innego miejsca. Naruszeniem miru będzie wejście przemocą, poprzez podstęp, groźbę itp. By można było mówić o „wdarciu się”, konieczne jest przedostanie się do jakiegoś miejsca. Tym samym nie wchodzi tu w grę np. zwykła próba kontaktu przez domofon czy zapukanie do drzwi. Warto pamiętać, że brak zgody gospodarza na wejście lub dalsze przebywanie gościa w jego lokalu nie musi być nijak usprawiedliwiany. Żądanie opuszczenia domu lub odmowa wpuszczenia nie musi być uzasadniona np. chorobą, brakiem czasu itp. Widać tu znaczenie umiejętnego prowadzenia rozmów i korespondencji z dłużnikiem, tak by w ramach windykacji miękkiej i terenowej skupić się na meritum sprawy i zaplanować spłatę zobowiązań. Odnosząc się do art. 190a § 1 k.k., zwróćmy uwagę, iż chodzi tu o nękanie innej osoby - i to uporczywe - prowadzące do wywołania np. uzasadnionego okolicznościami poczucia zagrożenia albo naruszające prywatność, i to w istotnym stopniu.

Jak widać, z naruszeniem prawa w toku działań mających na celu uregulowanie wierzytelności możemy mieć do czynienia tylko w niektórych przypadkach, np. tam, gdzie działają podmioty nieprofesjonalne. Decydujące znaczenie ma zawsze obiektywna, rozsądna ocena sytuacji. O naruszeniu prawa nie świadczy samo subiektywne przeświadczenie dłużnika bądź jego doradców czy znajomych o tym, że wierzyciel lub inna osoba złamała przepisy - niezależnie od tego, w jak barwny i głośny sposób byłoby ono wyrażane. Kluczem do skutecznej windykacji jest działanie zgodne z prawem. Mimo że niektóre sytuacje mogą być bardzo stresujące, wierzyciele muszą trzymać nerwy na wodzy.

Porównanie uprawnień windykatora i komornika
Uprawnienie Windykator Komornik
Wejście do mieszkania bez zgody Nie Tak (w określonych sytuacjach, z nakazem sądowym)
Zajęcie majątku Nie Tak (na podstawie tytułu wykonawczego)
Stosowanie przymusu fizycznego/psychicznego Nie Nie
Negocjacje z dłużnikiem Tak Nie (jego rolą jest egzekucja)
Informowanie o długu Tylko dłużnika Działa na podstawie orzeczenia sądu

Windykator nie jest komornikiem, a co za tym idzie, nie ma uprawnień takich, jak komornik prowadzących postępowanie egzekucyjne. Może on robić jedynie to, co wierzyciel dążący do odzyskania swoich należności. Windykator nie ma najmniejszego prawa do wchodzenia do domu czy mieszkania dłużnika bez jego wyraźnej zgody. W związku z tym zawsze, gdy dłużnik zażąda od windykatora opuszczenia swojej posesji, ten zawsze powinien to natychmiast uczynić. Jeżeli tego nie zrobi, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że popełni przestępstwo naruszenia miru domowego. Dłużnik ma wtedy prawo złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez windykatora i zażądać jego ścigania. Zgodnie z art. 193 § 1 Kodeksu karnego każdy, kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu, albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Windykator straszy mnie w celu odzyskania należności. Jeśli stałeś się ofiarą agresji ze strony windykatora, który grozi Ci, że jeśli nie zapłacisz to mogą spotkać się negatywne konsekwencje, to wówczas dopuszcza się przestępstwa nie tylko nękania, ale również przemocy czy groźby bezprawnej w celu odzyskania wierzytelności. Przykładem gróźb karalnych w celu spłaty długu będzie informowanie potencjalnego dłużnika, iż w sytuacji niespłacenia długu w terminie, to on albo ktoś z jego rodziny trafi do więzienia za niezapłacone długi, albo stanie mu się coś złego. Wystarczy, aby osoba, do której skierowana groźbę czułą strach i realne spełnienie tej groźby. Art. 190 § 1 Kodeksu karnego.

Schemat: Prawa dłużnika w procesie windykacji

Zdjęcie przedstawiające drzwi mieszkania z przyklejoną naklejką windykacyjną

tags: #czy #windykacja #moze #przykleic #naklejke #na

Popularne posty: