Rezydencja Łosiów w Narolu z wielu względów jest dziełem wyjątkowym.
Mimo że powstała w XVIII wieku, w okresie, kiedy triumfy święcił klasycyzm stanisławowski, nadano jej charakter barokowego założenia w typie entre cour et jardin.
Twórca projektu architektonicznego pałacu nie jest znany, przypisuje się go Włochowi Janowi Columbaniemu, budowniczemu m.in. pałacu Zamoyskich w Klemensowie (dziś część Szczebrzeszyna).
Autorem rozplanowania ogrodu i głównym jego wykonawcą był niemiecki ogrodnik Norbert Hammerschmidt.
Norbert Hammerschmidt podejmował się: „… przy Pałacu w Narolu Ogród Włoski założyć na trzy kondygnacye y poboczne koło Pawilonów iak naypięknieyszym kształtem y naydoskonalszą robotą wszelkie ulice tak grabowe jako y lipowe zasadzić, … na Arkady dać Abrys y Tryliarze większe y mniejsze, … Smereki y Drzewa Owocowe które się z Lipia transportować będą wybrać y ponasadzać … kwatery tak na paradnym piętrze jak też y w ostatnim piętrze potazeryi wyplantować, założyć y wyrysować kommunikacyją Piątr y Aparella zrobić y udarniować, gdzie potrzeba darniem kwatery założyć, y Bukszpanem wysadzić kanapy Boligreny … dopilnować aby zrobione były szpalerki grabowe z filunkami … gdzie będzie potrzeba Puszkiety pozasadzać pod murami cylkularnymi … inspekt założyć. (…) Zgoła wszytko jak naydoskonaley y naylepiey zrobić …„.
Na lokalizację rezydencji wybrano teren na północ od miasteczka Narol, na łagodnie wznoszącym się pagórku.
Pałac Łosiów w Narolu - wzniesiony został przez Antoniego Feliksa hr. Łosia w latach 1776 - 1781.
Pałac Łosiów powstał w drugiej połowie XVIII wieku z inicjatywy Antoniego Feliksa Łosia - syna właścicieli dóbr narolskich.
Założycielem rezydencji był Feliks Antoni Łoś herbu Dąbrowa, generał wojsk koronnych, wojewoda pomorski, starosta wiszeński i skarszewski, bibliofil, kolekcjoner i miłośnik sztuki, który dobra narolskie odziedziczył po swoim ojcu Ludwiku Michale Łosiu, marszałku Trybunału Koronnego i rotmistrzu kawalerii narodowej.
Feliks Antoni Łoś był koneserem i mecenasem sztuki.
W czasie panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego związany był z obozem królewskim.
Jako poseł ziemi przemyskiej podpisał elekcję Stanisława Augusta Poniatowskiego i wszedł do grona dygnitarzy z otoczenia królewskiego.
Należał do obozu reform i konfederacji Sejmu Czteroletniego.
Z czasem zmienił poglądy i przystąpił do konfederacji targowickiej.
Zrzekłszy się urzędu wojewody pomorskiego, przyjął od cesarza Austrii tytuł hrabiowski oraz urząd wielkiego kuchmistrza dworu wiedeńskiego.
W latach 1772-1781 wybudowano dla niego pałac otoczony imponującym symetrycznym ogrodem tarasowym w stylu francuskim i zrealizowano wielkoprzestrzenne założenie krajobrazowe obejmujące kilka sąsiednich miejscowości.
W 1776 roku ówczesny właściciel dóbr narolskich - Feliks Antoni hr. Łoś, poseł na sejm z woj. podolskiego, Wielki Kuchmistrz Królestw: Galicji i Lodomerii oraz szambelan dworu wiedeńskiego, rozpoczął budowę późnobarokowego założenia pałacowo-parkowego.
Pałac w Narolu budowano długo, bo powstawał w latach 1772-1781.
Pałac został zbudowany w latach 1773-1781 przez hrabiego Antoniego Feliksa Łosia.
Pałac Łosiów w Narolu - wzniesiony został przez Antoniego Feliksa hr. Łosia w latach 1776 - 1781.
Budowany był w stylu barokowym, na rzucie podkowy, herbowego znaku Łosiów.
Budynek główny jest dwukondygnacyjny, prostokątny, połączony arkadami z dwoma parterowymi pawilonami bocznymi.
Rezydencja Łosiów w Narolu imponuje rozmiarami i rozmachem.
Została wzniesiona na rzucie podkowy, co jest bezpośrednim nawiązaniem do herbu Łosiów- Dąbrowy (który przedstawia właśnie podkowę).
Obiekt składa się z budynku głównego, dwóch pawilonów połączonych z nim półkolistymi galeriami oraz dziedzińca w kształcie podkowy.
Parterowe pawilony boczne, ustawione prostopadle do pałacu, łączy arkadowy mur o linii łuku.
Całość zakomponowana na rzucie podkowy bezpośrednio nawiązuje do herbu fundatora - Dąbrowa, który przedstawia podkowę.
Układ pałacu podkreślają symetrycznie rozmieszczone bramy boczne, na których zachowały się łacińskie motta: „Ordine et Justitia” - porządek i sprawiedliwość „Deum colle haminibus succure, veritatem sustineto, legibus pareta” - „Czcij Boga, pomagaj ludziom, trwaj w prawdzie, przestrzegaj prawa”.
Pawilon II, tzw. Brama usytuowana jest na osi wjazdowej na dziedziniec pałacowy, w murowanym ogrodzeniu, które łączy ją z dwoma kordegardami po obu jej stronach.
Kordegardy są elementami rozbudowanego zespołu bramnego, usytuowane są po obu stronach parawanowej bramy i połączone z nią poprzez odcinki muru o płynnym przebiegu.
To niewielkie obiekty, wybudowane na rzucie sześcioboku, o graniastosłupowej bryle kryjącej dwie kondygnacje, przekryte kopulastymi, sześciopołaciowymi dachami krytymi blachą i zwieńczonymi iglicami z miedzianymi kulami.
Budynki straży pałacowej mają rzut sześcioboków przykrytych spłaszczonymi dzwonowatymi hełmami.
Na podjeździe przed pałacem zachowały się ślady gazonu w kształcie wydłużonego owalu.
Na podjeździe stworzono owalny gazon, a za pałacem był tarasowy ogród.
Dziedziniec od frontu zamyka duża murowana brama na rzucie półkola, o trzech prześwitach, połączona murem z dwiema kordegardami.
Dziedziniec jest odgrodzony murowaną półkolistą bramą o trzech prześwitach z dwoma budynkami straży pałacowej.
Na przedbramiu ciągnie się długa aleja dojazdowa obsadzona obustronnie lipami.
Do pałacu w Narolu (woj. podkarpackie) wiedzie aleja obsadzona lipami.
W połowie jej długości zachowały się dwa smukłe obeliski kamienne ustawione naprzeciw siebie.
W połowie jej długości stoją dwa smukłe obeliski kamienne.
Ogród rozplanowano na osi północ-południe, którą podkreślają aleje biegnące po obydwu stronach założenia.
Na krańcach osi od południa znajdował się kościół w Narolu, od północy osada Podlesina.
Centralne miejsce zajmuje pałac z dziedzińcem.
Dwukondygnacyjny budynek główny z trójbocznym ryzalitem na osi i dwoma ryzalitami skrajnymi skierowany jest frontem na południe.
Parterowe pawilony boczne ustawione prostopadle do korpusu pałacu łączy arkadowy mur kurtynowy o linii łuku.
Elewacja frontowa - południowa, piętnastoosiowa, symetryczna rozczłonkowana jest płytkimi ryzalitami po bokach oraz wielobocznym ryzalitem na osi, analogicznie wygląda trzynastoosiowa elewacja ogrodowa - północna.
Elewacje wschodnia i zachodnia, bliźniacze, są symetryczne, sześcioosiowe.
Wszystkie elewacje dekorowane są boniami w narożnikach, nadokiennikami i podokiennikami, płaskimi obramieniami okien oraz pasami w tynku w kondygnacji parteru.
Całość opięta jest profilowanym, rozbudowanym gzymsem między kondygnacyjnym i zwieńczona gzymsem kordonowym.
Od frontu ryzality zwieńczono attykowymi ściankami z wazami.
Pawilon I, tzw. wschodni, usytuowany jest na południowy-wschód od pałacu, połączony z nim palladiańską ćwierćeliptyczną arkadową galerią.
Park założony w stylu włoskiego ogrodu geometrycznego, zachował swoją pierwotną formę.
W nasadzeniach, choć mocno przerośniętych, czytelny jest jeszcze układ parteru na osi założenia, w jego części ogrodowej, kwater ogrodowych i alej wybiegających z zespołu w różnych kierunkach.
Park w stylu włoskim składał się z trzech tarasów na trzech poziomach o różnej roślinności.
Opadający w kierunku północnym stok wzgórza za pałacem podzielono na trzy tarasy.
Pierwszy, górny taras, zajmował podłużny, owalny gazon z klombami kwiatowymi, ujęty po bokach potrójnymi rzędami lip rosnących prostopadle do bryły budynku głównego.
Kompozycja ta tworzyła salon ogrodowy będący przedłużeniem salonu pałacowego.
Tu toczyło się latem życie towarzyskie rezydencji.
Zamykał go poprzeczny szpaler kasztanowców, stanowiący kurtynę dla rzędu kolumn z inskrypcjami o treści kommemoratywnej, poświęconych pamięci ojca i małżonki hrabiego Łosia oraz posągów bóstw greckich zwróconych ku elewacji pałacu.
Drugi taras porośnięty był gęstym starodrzewem.
Kolejny taras oddzielał głęboki rów wykopany prostopadle do osi głównej.
Na styku rowów i alei głównej ustawione były dwa posągi.
Na tym tarasie po bokach alei lipowej leżały dwie prostokątne polany obramowane szpalerami grabowymi.
Opisy rezydencji z czasów jej świetności informują o licznych rabatach różanych i z kwiatów sezonowych wysadzanych przy bramie, przed pawilonami i przy arkadach ścian kurtynowych.
Ozdobą ogrodu w okresie letnim były palmy w donicach przenoszone z oranżerii.
Drzewostan ogrodu składał się z gatunków krajowych drzew liściastych: lip drobno- i szerokolistnych, grabów i kasztanowców oraz drzew iglastych w otulinie ogrodu.
W głębi ogrodu usytuowano place zabaw i gier oraz ptasznik z egzotycznymi ptakami.
To, co odróżnia ogród w Narolu od pozostałych założeń na Podkarpaciu i czyni go szczególnie cennym, to fakt, że nie uległ przekomponowaniu w okresie mody na ogrody krajobrazowe.
Wnętrza pałacu kryły bogate zbiory Feliksa Antoniego Łosia: bibliotekę, kolekcję numizmatów i orderów, porcelany, sreber, tkanin, rzeźby, malarstwa włoskiego i holenderskiego oraz portretów rodzinnych.
Feliks Antoni Łoś był koneserem i mecenasem sztuki. W pałacu w Narolu zgromadził cenną bibliotekę, a także kolekcję numizmatów i orderów, porcelany, sreber, tkanin, rzeźby, malarstwa włoskiego i holenderskiego oraz portretów rodzinnych.
Był też obraz przedstawiający apoteozę Feliksa Antoniego Łosia, na którym anioł (w uznaniu ziemskich zasług zmarłego) unosi jego podobiznę do nieba.
Ponoć 50 pokojów ozdobionych było freskami, a najwspanialsze, ze scenami rybackimi, znajdowały się w sali balowej.
Za czasów hrabiego działała w pałacu szkoła dramatyczno-muzyczna kształcąca uzdolnioną artystycznie młodzież.
W jednym z pawilonów zorganizowano teatr.
W dawnych, przedwojennych czasach pałac w Narolu był znanym i cenionym ośrodkiem kulturalnym.
W jego murach znajdowała się dobrze wyposażona biblioteka, a także liczne zbiory historyczne oraz artystyczne.
Właściciel obiektu, Antoni Feliks Łoś, postanowił też udostępnić część pomieszczeń pod działalność szkoły dramatyczno-muzycznej.
To w niej pierwsze szlify zdobywała uzdolniona pod tym kątem artystyczny młodzież.
Trwało to jeszcze długo po śmierci Łosia - założyciela, który zmarł w 1804 roku.
Tadeusz Konstanty Łoś przekazał majątek swojej córce Marii zamężnej za hrabią Julianem Puzyną.
Około 1859 roku ich syn Włodzimierz przewiózł zbiory do innej swojej siedziby.
Pierwsze wyraźne zmiany można było dostrzec w połowie XIX wieku, kiedy to część zbiorów bibliotecznych postanowiono odsprzedać Stanisławowi Potockiemu.
Jeżeli chodzi o pozostałe zbiory, to ich zdecydowaną większość przewieziono do Młyńska.
W roku 1864 w pałacu wybuchł pożar, dewastując jego wnętrza i wyposażenie.
Pałac uległ częściowemu spaleniu podczas powstania styczniowego.
Został jednak wyremontowany przez nowego właściciela księcia Juliana Puzynę.
Choć wówczas został on szybko odbudowany, dzięki zasługom Juliana Puzyny.
Nigdy jednak pałac nie powrócił do stanu, w jakim był za czasów swojej świetności.
W czasie I wojny światowej pałac został doszczętnie obrabowany.
Podczas I wojny światowej wojska austriackie ograbiły pałac z najcenniejszych obrazów, książek, rzeźb i mebli.
Podczas I wojny światowej rezydencja została obrabowana.
W czasie I wojny światowej wojska austriackie i rosyjskie ograbiły pałac.
Po 1920 roku nową właścicielką pałacu została hr. Jadwiga Korytowska, która odrestaurowała pałac.
Ostatnią właścicielką dóbr była Jadwiga Korytowska, która opuściła Narol we wrześniu 1939 roku i nie powróciła już do swojej siedziby.
Ostatnią właścicielką pałacu w Narolu była Jadwiga Korytowska.
Kobieta jednak opuściła swoją siedzibę w czasie wybuchu II wojny światowej, jeszcze we wrześniu 1939 roku.
Nigdy już do niego nie powróciła.
W 1939r. wyposażenie pałacu zostało zagarnięte przez Armię Czerwoną, a w roku 1945 pałac ponownie spalono.
W 1945 roku pałac został podpalony przez oddział NKWD ścigający partyzantów Armii Krajowej.
Obiekt ponownie padł ofiarą działań wojennych.
W 1945 roku pałac został podpalony przez oddział NKWD.
W drugiej połowie XX wieku nieużytkowany i zaniedbany popadł w ruinę.
Po wojnie popadł w ruinę.
Przez ok. W roku 1995 zespół pałacowo-parkowy zakupił prof. Władysław Kłosiewicz - wykładowca w warszawskiej Akademii Muzycznej i jego żona Ewa Irzykowska - Kłosiewicz - aktorka i śpiewaczka.
Obecnie pałac jest w rękach prywatnych, a właściciele stopniowo przywracają mu dawny blask.
Na szczęście od 1995 roku rezydencja jest własnością Fundacji Pro Academia Narolense.
Właściciele prowadzą zawansowane prace rewitalizacyjne.
Przywraca również w pałacu dawne tradycje muzyczne i artystyczne.
Nowi właściciele powołali Fundację „Pro Academia Narolense”, której głównym celem jest odbudowa pałacu i stworzenie w nim akademii dla uzdolnionej młodzieży z Europy Wschodniej i Środkowej.
W pałacu ma się również mieścić artystyczne centrum naukowo-szkoleniowe, nawiązujące do szkoły artystycznej założonej przez pierwszego właściciela pałacu - hr.
Blask miała jej przywrócić Fundacja Pro Academia Narolense, która chciała utworzyć w Narolu centrum artystyczne organizujące imprezy kulturalne nawiązujące do tradycji Akademii Narolskiej, założonej w XVIII w.
Niestety i te plany spełzły na niczym[paywall].
Zarząd województwa w 2015 r. zażądał od fundacji zwrotu ponad 1 mln 731 tys. zł dotacji Regionalnego Programu Operacyjnego.
Powodem miało być niewłaściwe wykorzystanie przekazanych środków.
Pierwotnie cały projekt miał zostać zrealizowany do 31 sierpnia 2011 r., jednak termin ten był kilkakrotnie przedłużany.
W końcu ustalono, że prace zakończą się do 30 września 2014 r.
I to się nie udało, fundacja wnioskowała więc, by przedłużyć termin o kolejny rok.
Samorząd nakazał zwrot wypłaconej dotacji.
Całość opiewała na prawie 3 mln zł, ale wypłata 1 mln 268 tys. zł została wstrzymana.
Powodem nie było tylko opóźnienie, ale - jak stwierdziła kontrola - wykorzystanie środków niezgodnie z przeznaczeniem i procedurami.
Wprawdzie fundacja argumentowała, że 1 mln zł został wydany w całości zgodnie z umową, ale zarząd województwa nakazał oddać całą dotację.
Pałac został wystawiony przez komornika na licytację.
Tymczasem mieszkaniec Narola Jan Zuchowski od kilku lat ma pomysł na zaadaptowanie pałacowych włości.
Sugeruje, że mogłoby tu powstać Polskie Muzeum Narodowe.
Takowe istnieje w Rapperswil - niewielkim miasteczku w Szwajcarii.
Tamte zbiory miałyby zająć główny pawilon pałacu.
J. Zuchowski jest dentystą i któregoś dnia do jego gabinetu zapukał projektant znaczków pocztowych i banknotów Czesław Słania.
Za usługę - zamiast gotówki - lekarz poprosił o znaczek.
Z każdą kolejną wizytą kolekcja się powiększała.
- Z czasem dałem ogłoszenie do gazety, że kupię jego znaczki.
Jego propozycja na zagospodarowanie prawego pawilonu pałacu to stworzenie muzeum znaczków.
- Takiego muzeum w Polsce nie ma - podkreśla.
Mężczyzna jest skłonny oddać swoją kolekcję dla narolskiej instytucji.
W tym samym pawilonie widziałby także miejsce na stworzenie sal: norweską, szwedzką, duńską i innych krajów poświęconą znaczkom.
Natomiast w lewym pawilonie - zdaniem J. Zuchowskiego - można stworzyć ekspozycję map z terenu Rzeczypospolitej z XVII wieku, które wykonał Eric Dahlberg dla króla Karola X Gustawa przed i podczas „potopu szwedzkiego”.
A takie ma nie kto inny, jak właśnie pan Jan.
Pan Jan jest przekonany, że takie wystawy znalazłyby grono odbiorców zarówno z Polski, jak i zagranicy.
- W Norwegii byłem w muzeum polskim, które zorganizowali Norwegowie.
Emigracja tam jeździ i je zwiedza.
Co więcej - jest pewny, że kraje skandynawskie wsparłyby taką inicjatywę.
- Dla nich wydać milion, to jak dla nas 10 złotych - ocenia.
Jan Zuchowski liczy na to, że turyści, którzy odwiedzą Lublin i Zamość, zdecydują się na podróż do Łańcuta przez Narol.
A tu mogliby się zatrzymać właśnie w odnowionym i ciekawie zaaranżowanym pałacu.
- Jak się zatrzymają, pójdą coś zjeść i jeszcze zostaną na drugi dzień.
Swoją ideą zainteresował radnego powiatowego Henryka Goraja, a wspólnie - zarząd województwa podkarpackiego.
Wicemarszałek Bogdan Romaniuk pomysł pochwalił, ale zaznaczył, że samorządu województwa nie stać na zorganizowanie kolejnej placówki kulturalnej.
„Jestem pełen uznania dla tak znakomitego opracowania koncepcji” - zauważył.
Czy idea J. Zuchowskiego ma szansę na realizację?
Trudno ocenić.
O tym zdecyduje nowy właściciel.
Pałac skrywa sieć podziemnych przejść?
Jedno miało prowadzić do kościoła parafialnego, drugie aż pod wzgórze dawnego folwarku, a kolejne w kierunku lasu.
Tunele te służyły najpierw jako dyskretne korytarze dla gości hrabiego Antoniego Feliksa Łosia, później zaś miały stać się schronieniem dla jego cennych zbiorów sztuki: obrazów, ksiąg, instrumentów i sreber.
Kiedy przyszły wojny i pożary, mówiono, że najcenniejsze dzieła ukryto głęboko w podziemiach pałacu, a wejścia zasypano lub zamurowano.
Do dziś nikt oficjalnie ich nie odnalazł.
W pałacu odbywają się koncerty, spotkania kulturalne, wydarzenia historyczne i rekonstrukcje.
Miejsce stopniowo wraca do roli przestrzeni spotkania ze sztuką i tradycją.
Obiekt jest otwarty dla zwiedzających - wstęp jest bezpłatny.
W leżącej w gminie Narol miejscowości Ruda Różaniecka znajduje się Pałac Wattmanów, w którym obecnie funkcjonuje Dom Pomocy Społecznej.
W pałacu wyglądał na opuszczony, choć przy jednej ścianie stały rusztowania, a na dziedzińcu dumnie powiewała biało-czerwona flaga.
Przed wejściem stała armata, a na niewielkim tarasie od strony ogrodu pozostawiano ogrodowy stoliczek z krzesłami.
Żadnej ochrony, zakazu wstępu ani informacji o właścicielu.
Pałac Łosiów był przez lata wizytówką Narola.
Te czasy jednak już dawno odeszły w zapomnienie.
Od dziesięcioleci obiekt niszczeje, a próba renowacji podjęta przez fundację, zakończyła się egzekucją sądowniczą.
Tymczasem z pomysłem na zagospodarowanie obiektu wychodzi mieszkaniec miasteczka.
Pałac w Narolu kryje w swoich murach ciekawą historię, z którą warto się zaznajomić przed odwiedzeniem tego miejsca.
Obecnie Pałac w Narolu nie jest ogólnodostępny, a jeśli chce się zwiedzić jego mury, trzeba wcześniej się umówić.
Jednak w niedalekiej przyszłości powinno się to zmienić, ponieważ planowane jest utworzenie międzynarodowego centrum artystycznego.
Kiedy to nastąpi, na ten moment ciężko jest powiedzieć.
Ale będąc w okolicy Narolu, warto przyjechać pod Pałac, żeby chociaż zobaczyć budowlę z zewnątrz oraz pospacerować po ogrodach tarasowych.
Bo miejsce to robi wrażenie, mimo że był czas, kiedy pałac był kompletną ruiną.
Warto dodać, że poza pałacem zachowały się inne zabudowania, które stanowią zabytki.
Mowa tutaj o stróżówce, oficynach oraz budynkach gospodarczych.
Gdzie zaparkować wybierając się do pałacu?
Podróżując kamperem po Polsce, będąc przejazdem w regionie Lubelszczyzny, warto zajechać do miejscowości Narol.
Warto poznawać nowe miejsce, zwłaszcza te, które mają swoje miejsce w naszej historii.
Właśnie tu, w Narolu możemy zobaczyć dawną rezydencję szlachecką, charakterystyczną dla tego typu budownictwa w XVIII wieku.
Szlachta - ważna grupa społeczna w historii naszego kraju.
Rody szlacheckie, choć biedniejsze od magnaterii, również budowały na terenach wiejskich przepiękne dworki.
Te budynki były niegdyś charakterystycznym wyróżnikiem polskiej wsi i szlacheckich majątków rodowych.
Takie przepiękny dworek, doskonale zachowany, zobaczymy właśnie w niewielkiej miejscowości Narol, który należał do rodu Łosiów.
Architektonicznie obiekt został wybudowany w stylu barokowym, w założeniu „entre cour et jardin”.
Główny budynek, zwany corps de logis, leżał na osi między dziedzińcem a ogrodem, znajdującym się na tyłach pałacu.
Najbardziej znanymi przykładami takiego budownictwa są Vaux-le-Vicomte oraz pałac wersalski.
Już patrząc na rozmiar i rozmach pałacu w Narolu, można się domyślać, że dawny ród Łosiów miał duże aspiracje w kraju oraz cechowała go olbrzymia duma szlachecka.
Pałac wraz z imponującym ogrodem wznosi się na niewielkim pagórku, w okolicach miejscowości Narol.
Polska jest piękna.
Nie czekaj, ruszaj w drogę!
Znajdź miejscówkę za FREE.
Zobacz bazę kempingów w Polsce.
Potrzebny Ci kamper?
Sprawdź nasze wypożyczalnie.
Obserwuj nas na Google News
Swego czasu na ziemiach polskich wzniesiona została dość duża liczba okazałych zamków i pałaców.
Wiele z nich przerwało do dziś, a ich historia oraz piękne wnętrza budzą zachwyt kolejnych pokoleń.
Jedna z takich budowli znajduje się na Roztoczu, a dokładnie w niewielkiej miejscowości Narol, do której warto zawitać będąc w okolicy, żeby zobaczyć pałac z bliska.
Utrzymanie zamków czy pałaców jest kosztowne, czego powodem jest między innymi konieczność renowacji pomieszczeń, liczących kilka wieków.
Stąd też nie wszystkie obiekty, które mają w sobie ogromny potencjał są udostępniane dla zwiedzających.
I po części właśnie taki los spotkał pałac w Narolu, który obecnie jest we władaniu Fundacji Pro Academia Narolense.
Właściciele obiektu przeprowadzili zaledwie niewielki remont pałacu, który w chwili obecnej nie pełni żadnej funkcji i jest po prostu pustostanem.
Co więcej, od jakiegoś czasu jest tymczasowo zamknięty dla zwiedzających.
Na domiar złego, podczas powstania styczniowego doszło do pożaru, który pochłonął część budynku.
Choć wówczas został on szybko odbudowany, dzięki zasługom Juliana Puzyny.
Nigdy jednak pałac nie powrócił do stanu, w jakim był za czasów swojej świetności.
A nawet jeśli były ku temu zakusy, to ostatecznie przekreśliła je pierwsza wojna światowa, kiedy to wykradziono z pałacu wszystko, co tylko było możliwe.
Po zakończeniu wojny, jego ówczesna właścicielka Jadwiga Korytowska robiła co mogła, żeby odrestaurować budynek, ale udało się to tylko w niewielkim stopniu.
Wszystko przerwała bowiem śmierć Jadwigi, brutalnie zamordowanej przez sowietów.
Natomiast do "śmierci" pałacu przyczyniły się służby bezpieczeństwa, które zaledwie pięć lat później doszczętnie spaliły barokową budowlę.
W późniejszych latach ruiny pałacu były własnością PGR-u, aż do roku 1995, kiedy wykupiła je rodzina Kłosiewiczów.
Po pięciu latach założyli oni Fundację Pro Academia Narolense, na którą przepisano pałac.
Prezesem Fundacji został Władysław Kłosiewicz - wykładowca na Uniwersytecie Muzycznym im.
Jak już wspomniano na wstępie, obecnie Pałac w Narolu nie jest ogólnodostępny, a jeśli chce się zwiedzić jego mury, trzeba wcześniej się umówić.
Jednak w niedalekiej przyszłości powinno się to zmienić, ponieważ planowane jest utworzenie międzynarodowego centrum artystycznego.
Kiedy to nastąpi, na ten moment ciężko jest powiedzieć.
Ale będąc w okolicy Narolu, warto przyjechać pod Pałac, żeby chociaż zobaczyć budowlę z zewnątrz oraz pospacerować po ogrodach tarasowych.
Bo miejsce to robi wrażenie, mimo że był czas, kiedy pałac był kompletną ruiną.
Warto dodać, że poza pałacem zachowały się inne zabudowania, które stanowią zabytki.
Mowa tutaj o stróżówce, oficynach oraz budynkach gospodarczych.
Gdzie zaparkować wybierając się do pałacu?
Pałac w Narolu kryje w swoich murach ciekawą historię, z którą warto się zaznajomić przed odwiedzeniem tego miejsca.
Pałac Łosiów był przez lata wizytówką Narola.
Te czasy jednak już dawno odeszły w zapomnienie.
Od dziesięcioleci obiekt niszczeje, a próba renowacji podjęta przez fundację, zakończyła się egzekucją sądowniczą.
Tymczasem z pomysłem na zagospodarowanie obiektu wychodzi mieszkaniec miasteczka.
Pałac Łosiów powstał w drugiej połowie XVIII wieku z inicjatywy Antoniego Feliksa Łosia - syna właścicieli dóbr narolskich.
Obiekt składa się z budynku głównego, dwóch pawilonów połączonych z nim półkolistymi galeriami oraz dziedzińca w kształcie podkowy.
Dookoła rozciąga się park otoczony murem, z bramą główną i dwiema furtami bocznymi.
Niegdyś były one bogato zdobione dziełami sztuki, ale wybuch II wojny światowej doprowadził do dużych zniszczeń, a także grabieży.
Blask miała jej przywrócić Fundacja Pro Academia Narolense, która chciała utworzyć w Narolu centrum artystyczne organizujące imprezy kulturalne nawiązujące do tradycji Akademii Narolskiej, założonej w XVIII w.
Niestety i te plany spełzły na niczym[paywall].
Zarząd województwa w 2015 r. zażądał od fundacji zwrotu ponad 1 mln 731 tys. zł dotacji Regionalnego Programu Operacyjnego.
Powodem miało być niewłaściwe wykorzystanie przekazanych środków.
Pierwotnie cały projekt miał zostać zrealizowany do 31 sierpnia 2011 r., jednak termin ten był kilkakrotnie przedłużany.
W końcu ustalono, że prace zakończą się do 30 września 2014 r.
I to się nie udało, fundacja wnioskowała więc, by przedłużyć termin o kolejny rok.
Samorząd nakazał zwrot wypłaconej dotacji.
Całość opiewała na prawie 3 mln zł, ale wypłata 1 mln 268 tys. zł została wstrzymana.
Powodem nie było tylko opóźnienie, ale - jak stwierdziła kontrola - wykorzystanie środków niezgodnie z przeznaczeniem i procedurami.
Wprawdzie fundacja argumentowała, że 1 mln zł został wydany w całości zgodnie z umową, ale zarząd województwa nakazał oddać całą dotację.
Pałac został wystawiony przez komornika na licytację.
Tymczasem mieszkaniec Narola Jan Zuchowski od kilku lat ma pomysł na zaadaptowanie pałacowych włości.
Sugeruje, że mogłoby tu powstać Polskie Muzeum Narodowe.
Takowe istnieje w Rapperswil - niewielkim miasteczku w Szwajcarii.
Tamte zbiory miałyby zająć główny pawilon pałacu.
J. Zuchowski jest dentystą i któregoś dnia do jego gabinetu zapukał projektant znaczków pocztowych i banknotów Czesław Słania.
Za usługę - zamiast gotówki - lekarz poprosił o znaczek.
Z każdą kolejną wizytą kolekcja się powiększała.
- Z czasem dałem ogłoszenie do gazety, że kupię jego znaczki.
Jego propozycja na zagospodarowanie prawego pawilonu pałacu to stworzenie muzeum znaczków.
- Takiego muzeum w Polsce nie ma - podkreśla.
Mężczyzna jest skłonny oddać swoją kolekcję dla narolskiej instytucji.
W tym samym pawilonie widziałby także miejsce na stworzenie sal: norweską, szwedzką, duńską i innych krajów poświęconą znaczkom.
Natomiast w lewym pawilonie - zdaniem J. Zuchowskiego - można stworzyć ekspozycję map z terenu Rzeczypospolitej z XVII wieku, które wykonał Eric Dahlberg dla króla Karola X Gustawa przed i podczas „potopu szwedzkiego”.
A takie ma nie kto inny, jak właśnie pan Jan.
Pan Jan jest przekonany, że takie wystawy znalazłyby grono odbiorców zarówno z Polski, jak i zagranicy.
- W Norwegii byłem w muzeum polskim, które zorganizowali Norwegowie.
Emigracja tam jeździ i je zwiedza.
Co więcej - jest pewny, że kraje skandynawskie wsparłyby taką inicjatywę.
- Dla nich wydać milion, to jak dla nas 10 złotych - ocenia.
Jan Zuchowski liczy na to, że turyści, którzy odwiedzą Lublin i Zamość, zdecydują się na podróż do Łańcuta przez Narol.
A tu mogliby się zatrzymać właśnie w odnowionym i ciekawie zaaranżowanym pałacu.
- Jak się zatrzymają, pójdą coś zjeść i jeszcze zostaną na drugi dzień.
Swoją ideą zainteresował radnego powiatowego Henryka Goraja, a wspólnie - zarząd województwa podkarpackiego.
Wicemarszałek Bogdan Romaniuk pomysł pochwalił, ale zaznaczył, że samorządu województwa nie stać na zorganizowanie kolejnej placówki kulturalnej.
„Jestem pełen uznania dla tak znakomitego opracowania koncepcji” - zauważył.
Czy idea J. Zuchowskiego ma szansę na realizację?
Trudno ocenić.
O tym zdecyduje nowy właściciel.

Pałac w Narolu, znany również jako Pałac Łosiów, jest przykładem wspaniałej rezydencji szlacheckiej z XVIII wieku. Jego budowa, zainicjowana przez Feliksa Antoniego Łosia, generała wojsk koronnych i bibliofila, rozpoczęła się w latach 1772-1781. Pałac, wzniesiony na planie podkowy nawiązującej do herbu rodowego, został zaprojektowany w stylu barokowym z elementami klasycyzmu.
Obiekt składa się z dwukondygnacyjnego budynku głównego, połączonego arkadowymi galeriami z dwoma parterowymi pawilonami bocznymi. Otacza go rozległy ogród w stylu francuskim, zaprojektowany przez niemieckiego ogrodnika Norberta Hammerschmidta. Ogród ten, o charakterze tarasowym, zachował swoje pierwotne rozplanowanie, co czyni go cennym zabytkiem sztuki ogrodowej.
W przeszłości pałac był nie tylko rezydencją, ale także centrum kulturalnym. Feliks Antoni Łoś zgromadził w nim bogate zbiory sztuki, bibliotekę oraz założył szkołę dramatyczno-muzyczną. Niestety, burzliwa historia nie oszczędziła rezydencji.
Pożary, grabieże podczas wojen oraz zaniedbania doprowadziły pałac do ruiny. Mimo prób odbudowy i rewitalizacji podejmowanych przez kolejnych właścicieli i fundacje, obiekt nadal wymaga ogromnych nakładów finansowych i pracy.
Obecnie pałac znajduje się w rękach prywatnych i jest stopniowo odnawiany. Pojawiają się również nowe pomysły na jego zagospodarowanie, mające na celu przywrócenie mu dawnej świetności i uczynienie z niego ważnego ośrodka kulturalnego i turystycznego.
Pałac Łosiów w Narolu to nie tylko zabytek architektury, ale także świadectwo bogatej historii regionu, pełnej zarówno splendoru, jak i tragicznych wydarzeń. Jego przyszłość zależy od dalszych działań rewitalizacyjnych i znalezienia sposobu na efektywne wykorzystanie jego potencjału.
Warto podkreślić, że mimo trudnej przeszłości, pałac w Narolu zachował swój unikatowy charakter i stanowi cenny element dziedzictwa kulturowego Polski.