Instytut Pamięci Narodowej (IPN) wszczął śledztwo w sprawie publicznego i wbrew faktom zaprzeczania przez Grzegorza Brauna zbrodniom ludobójstwa popełnionym w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i obozie zagłady KL Auschwitz-Birkenau. Jest to reakcja na wypowiedź europosła, który w wywiadzie radiowym zakwestionował istnienie komór gazowych w Auschwitz, określając je jako "fake".
Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, będąca pionem śledczym IPN, prowadzi postępowanie w tej sprawie. Rzecznik Komisji, prof. Witold Kulesza, były Dyrektor Głównej Komisji, uważa, że Grzegorz Braun swoim stwierdzeniem podważył wyrok skazujący komendanta Auschwitz-Birkenau, Rudolfa Hössa. W związku z tym Braun powinien odpowiedzieć za obrazę narodu polskiego z artykułu 133 kodeksu karnego.
Prof. Kulesza, będący współautorem projektu ustawy o IPN i wprowadzenia do polskiego prawa karalności "kłamstwa oświęcimskiego", podkreśla, że wypowiedź Brauna wypełnia znamiona przestępstwa z artykułu 55 ustawy o IPN. Przepis ten dotyczy publicznego i wbrew faktom zaprzeczania zbrodniom ludobójstwa. Dodatkowo, zdaniem profesora, wypowiedź ta może być również uznana za przestępstwo znieważenia Narodu Polskiego, opisane w artykule 133 kodeksu karnego.
Wypowiedź europosła Brauna spotkała się z szerokim potępieniem ze strony polityków, instytucji oraz duchownych. Premier Donald Tusk określił ją jako "hańbę". Dyrektor Muzeum Auschwitz Piotr Cywiński nazwał słowa Brauna nie tylko aktem negacjonizmu, ale także znieważeniem pamięci ofiar. Swoje oświadczenie opublikował również arcybiskup łódzki i przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem, kard. Grzegorz Ryś, przypominając, że "antysemityzm w każdej postaci jest grzechem i złem moralnym". Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek również wyraził stanowczy sprzeciw wobec wszelkich przejawów nienawiści i antysemityzmu, podkreślając, że "kłamstwo oświęcimskie" nie mieści się w prawie człowieka do swobody wypowiedzi i powinno być ścigane.
Wypowiedź Brauna w radiu Wnet zakwestionowała dokonywanie ludobójstwa w komorach gazowych w niemieckim nazistowskim obozie Auschwitz. Rudolf Höss, komendant Auschwitz-Birkenau, przed Najwyższym Trybunałem Narodowym potwierdził istnienie komór gazowych i krematoriów, w których spopielano zwłoki ofiar zamordowanych cyklonem B. Stwierdził, że po zagazowaniu ofiar "można było w ciągu 24 godzin spalić nie więcej niż dwa tysiące osób w każdym krematorium". Te słowa stanowią podstawę do planu całego problemu transportowego.
Warto przypomnieć, że Polska była jedynym państwem alianckim, które wydało akt legislacyjny dotyczący odpowiedzialności karnej za zbrodnie wojenne przed powołaniem Komisji Narodów Zjednoczonych ds. Zbrodni Wojennych. Dekret prezydenta RP z 30 marca 1943 roku, którego autorem był Mieczysław Siewierski, stanowił podstawę do późniejszych procesów, w tym procesu norymberskiego.
Wypowiedź Brauna miała miejsce w kontekście innych postępowań prokuratorskich toczących się przeciwko niemu. W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie Braun usłyszał zmienione zarzuty m.in. w związku ze zgaszeniem świec chanukowych w Sejmie w 2023 roku. Został również oskarżony o zdarzenie w Niemieckim Instytucie Historycznym, gdzie zablokował wykład o Holokauście, oraz o incydent w Narodowym Instytucie Kardiologii. W związku z tymi zarzutami PE uchylił jego immunitet.
Inne śledztwo dotyczy zdarzeń z kwietnia br., gdy Braun próbował dokonać "zatrzymania obywatelskiego" ginekolożki wykonującej legalne aborcje. Zarzuty w tej sprawie obejmują m.in. bezprawne pozbawienie wolności lekarki, naruszenie jej nietykalności cielesnej oraz znieważenie słowne. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadzi sprawę znieważenia Żydów i nawoływania do nienawiści w związku z wypowiedzią Brauna z debaty prezydenckiej. Dodatkowo, minister ds. równości złożyła zawiadomienie w związku ze zniszczeniem w Sejmie tablic będących elementem wystawy poświęconej kwestiom LGBT.
Niezależnie od tych spraw, podlaska policja wyjaśnia okoliczności zgromadzenia w Jedwabnem, gdzie doszło do blokowania wyjazdu z miejsca upamiętnienia ofiar mordu Żydów. Wśród blokujących był Grzegorz Braun. Po interwencji policji, samochód z naczelnym rabinem Polski Michaelem Schudrichem i delegacją Gminy Wyznaniowej Żydowskiej z Warszawy, wyjechał.
W kontekście działań Grzegorza Brauna, warto również wspomnieć o problemach finansowych firmy El-Techbud w Oświęcimiu, która prowadziła Punkt Tanich Opłat. Setki mieszkańców Oświęcimia czują się oszukane, ponieważ wpłacali rachunki za media, a następnie otrzymali wezwania do zapłaty zaległości. Firma El-Techbud, należąca do Ryszarda Mozołowicza, tłumaczy kłopoty problemami z bankiem i niewystarczającą liczbą pracowników. W przypadku nieuregulowania zobowiązań przez El-Techbud, klienci będą musieli zapłacić za rachunki ponownie. Prokurator Jerzy Utrata z Wadowic podkreśla, że jeśli właściciel firmy nie przekaże pieniędzy na konta wskazane przez klientów, dojdzie do przywłaszczenia mienia, za co grozi kara do pięciu lat więzienia.

Warto zauważyć, że sprawa Grzegorza Brauna i jego wypowiedzi na temat Oświęcimia wpisuje się w szerszą debatę na temat granic wolności słowa, odpowiedzialności za słowa oraz roli instytucji takich jak Instytut Pamięci Narodowej w kształtowaniu pamięci historycznej.
tags: #reklama #oswiecimski #grabowski #windykacja