Rozwód to proces, który często wiąże się z koniecznością podziału majątku wspólnego, w tym nieruchomości. Jednym z rozwiązań, które może być zastosowane w sytuacji braku porozumienia między byłymi małżonkami, jest sprzedaż licytacyjna zarządzona przez sąd. Jest to jednak ostateczność, która wiąże się z istotnymi stratami finansowymi dla obu stron.
Sprzedaż licytacyjna, zwana potocznie podziałem cywilnym, to sposób na zniesienie współwłasności, gdy fizyczny podział rzeczy nie jest możliwy, a żadna ze stron nie chce lub nie może spłacić drugiej. Sąd zarządza sprzedaż majątku przez komornika w drodze licytacji publicznej, a uzyskana kwota - po potrąceniu wysokich kosztów egzekucyjnych - jest dzielona między byłych małżonków.
Sąd zarządzi sprzedaż licytacyjną składników majątku wspólnego w trzech głównych przypadkach:
Warto zaznaczyć, że kwestie finansowe i rozliczenie nakładów czy kredytów to osobny problem. Sąd dzieli aktywa, ale nie ingeruje w umowy z bankiem. Jeśli nie masz zdolności kredytowej, sąd może uznać, że nie stać Cię na przejęcie domu, co przybliża widmo licytacji.

Gdy zapada prawomocne postanowienie sądu o zarządzeniu sprzedaży licytacyjnej, sprawa wcale się nie kończy. Przeciwnie - wchodzimy w nowy, skomplikowany etap. Całą pracę wykonuje komornik, działając na wniosek jednego z małżonków.
Procedura sprzedaży odbywa się według przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji z nieruchomości. Wygląda ona następująco:
Sprzedaż licytacyjna to finansowe samobójstwo dla obu stron konfliktu, ponieważ sprzedaż wymuszona rzadko osiąga cenę rynkową. Załóżmy, że Wasze wspólne mieszkanie jest warte rynkowo 600 000 zł. Na wolnym rynku moglibyście je sprzedać właśnie za tyle, a może nawet drożej. W procedurze komorniczej biegły wycenia je ostrożnie, np. na 550 000 zł. Na pierwszej licytacji cena wywoławcza to 3/4, czyli 412 500 zł. Jeśli pierwsza licytacja nie wypali, na drugiej cena spada do 2/3, czyli do ok. 366 000 zł! To nie koniec. Od uzyskanej kwoty komornik potrąca koszty egzekucyjne, koszty biegłego, ogłoszeń w prasie itp. Finalnie do podziału między Was trafia kwota drastycznie niższa, niż gdybyście sprzedali mieszkanie „z ręki” u notariusza.

Koszty egzekucji w celu zniesienia współwłasności są wysokie. Komornik nie pracuje za darmo. Jego opłata stosunkowa to jedno, ale jeśli nieruchomość jest obciążona hipoteką, sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, a bank jako wierzyciel hipoteczny ma pierwszeństwo w zaspokojeniu się z uzyskanej sumy. W teorii koszty egzekucji obciążają wszystkich współwłaścicieli stosownie do wielkości udziałów, ale w praktyce komornik potrąca je z kwoty uzyskanej ze sprzedaży, zanim ktokolwiek zobaczy jakiekolwiek pieniądze.
Tak, jeden z małżonków może wziąć udział w licytacji i kupić nieruchomość. Może to być sposób na przejęcie domu taniej (za 3/4 lub 2/3 ceny), ale wymaga to dysponowania gotówką na wadium i resztę ceny nabycia w bardzo krótkim czasie. Jeśli jednak nie masz środków na spłatę zasądzoną wyrokiem, prawdopodobnie nie będziesz mieć też środków na wylicytowanie nieruchomości.
Jeśli druga licytacja zakończy się fiaskiem, postępowanie egzekucyjne zostaje umorzone. Wracacie do punktu wyjścia - nadal jesteście współwłaścicielami nieruchomości, macie wyrok zarządzający sprzedaż, ale sprzedaży nie da się zrealizować. Możecie próbować składać wniosek ponownie, ale generuje to kolejne koszty. Często w takich momentach skłóceni małżonkowie decydują się na wspólną sprzedaż na wolnym rynku. Jeśli nieruchomość jest zadłużona, brak skutecznej licytacji może doprowadzić do tego, że bank wypowie umowę kredytową i rozpocznie własną egzekucję.
Odpowiedź jest prosta: dogadać się. Podział cywilny to porażka negocjacyjna obu stron. Jeśli widzisz, że sprawa w sądzie zmierza w kierunku sprzedaży licytacyjnej, masz kilka wyjść:
Warto też pamiętać, że często uświadomienie drugiej stronie, ile kosztuje podział majątku w wariancie komorniczym, działa jak kubeł zimnej wody i skłania do ugody.
Przy podziale cywilnym komornik sprzedaje całą nieruchomość, a nie udziały. Celem jest definitywne zakończenie współwłasności i podział pieniędzy. Sprzedaż udziału jest możliwa w toku „zwykłej” egzekucji długów osobistych jednego z małżonków, ale to zupełnie inna procedura.
To proces liczony w miesiącach, a często w latach. Od złożenia wniosku do wyznaczenia pierwszej licytacji mija często pół roku lub więcej. Każda skarga opóźnia sprawę. Jeśli dojdzie do drugiej licytacji, cały proces może trwać 1,5 - 2 lata.
Do momentu przysądzenia własności nowemu nabywcy, właścicielami jesteście Wy. Zatem opłaty eksploatacyjne, czynsz do spółdzielni czy podatek od nieruchomości obciążają Was. Jeśli jedna osoba tam mieszka, a druga nie, sprawa rozliczenia kosztów może być przedmiotem osobnych roszczeń.

Widmo licytacji komorniczej spędza Ci sen z powiek? Przeanalizujmy Twoją sytuację, zanim będzie za późno.
tags: #czy #komornik #moze #zlicytowac #dom #po