W polskim wymiarze sprawiedliwości dochodzi do niepokojących sytuacji, w których sędziowie są ścigani za wydawanie orzeczeń zgodnych z prawem. Przykładem tego zjawiska jest sprawa sędzi Doroty Wiese-Stefanek oraz jej koleżanek z Sądu Rejonowego w Bydgoszczy, które zostały wezwane do złożenia wyjaśnień przez zastępcę rzecznika dyscyplinarnego Przemysława Radzika. Ich "winą" jest wydanie orzeczenia nakładającego grzywnę na prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie Macieja Nawackiego, który lekceważył wcześniejsze postanowienia sądu.
Cała sprawa ma swój początek w działaniach sędziego Pawła Juszczyszyna z Olsztyna. Za wykonanie wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z listopada 2019 roku, dotyczącego statusu sędziów, Juszczyszyn został bezprawnie zawieszony przez Izbę Dyscyplinarną. Po długiej walce o powrót do pracy, Sąd Okręgowy w Bydgoszczy wydał prawomocne orzeczenie, stwierdzające, że zawieszenie było nieskuteczne, ponieważ Izba Dyscyplinarna nie jest legalnym sądem. Pomimo tego, prezes Nawacki zignorował to postanowienie.
W odpowiedzi na lekceważenie orzeczeń sądu, sędziowie z Bydgoszczy, w tym Dorota Wiese-Stefanek, wydali w kwietniu 2022 roku orzeczenie nakładające na prezesa Nawackiego grzywnę w wysokości 15 tysięcy złotych, z możliwością zamiany na areszt, za utrudnianie Juszczyszynowi powrotu do orzekania. Dodatkowo, nałożono na niego kolejną grzywnę za rok utrudniania.

Wydawałoby się, że sędziowie działali w pełni zgodnie z prawem, egzekwując prawomocne orzeczenia. Jednakże, zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik wszczął postępowanie wyjaśniające przeciwko sędziom z Bydgoszczy, zarzucając im przekroczenie uprawnień służbowych i naruszenie artykułu 181 Konstytucji. Radzik twierdzi, że sędziowie działali "wspólnie i w porozumieniu", stosując terminologię charakterystyczną dla opisu działalności grup przestępczych.
Sędzia Dorota Wiese-Stefanek, będąca przewodniczącą składu orzekającego w sprawie egzekucji zabezpieczenia, wyraża zdziwienie wszczęciem postępowania dyscyplinarnego. Podkreśla, że orzeczenie wynikało z przepisów prawa, a sąd egzekucyjny nie ma prawa kwestionować treści orzeczenia, które jest do wykonania. Zaznacza również, że immunitet sędziowski chroni przed pozbawieniem wolności i odpowiedzialnością karną, a nie przed odpowiedzialnością cywilną i grzywną.
Sędzia Wiese-Stefanek traktuje całą sprawę jako represję za orzeczenie wobec prezesa Nawackiego. Wskazuje, że sprawą zajmowała się Krajowa Rada Sądownictwa, która wzywała ministra sprawiedliwości do zajęcia się sędziami pozbawiającymi Nawackiego wolności. Podkreśla, że orzeczenie zostało wydane zgodnie z przepisami prawa, a okoliczność, że we wrześniu 2022 roku zapadł prawomocny wyrok przyznający rację Juszczyszynowi, co spowodowało upadek zabezpieczenia, nie zmienia faktu, że w momencie wydawania orzeczenia, wniosek o egzekucję był do załatwienia.
Również sędzia Paweł Juszczyszyn uważa wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec bydgoskich sędziów za skandal. Podkreśla, że sąd w postępowaniu egzekucyjnym nie ma prawa merytorycznie badać wymagalności obowiązku wynikającego z orzeczenia sądu. Zarzucanie niezależnym sędziom złamania prawa w takiej sytuacji jest absurdem. Działania rzecznika dyscyplinarnego określa jako szykanę wobec sędziów orzekających w pełni niezawiśle i zgodnie z prawem.
Adwokat Michał Olechnowicz, reprezentujący sędzię Wiese-Stefanek, również uważa, że nie ma podstaw do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Podkreśla, że Przemysław Radzik pomylił instytucję kary grzywny z odpowiedzialnością za przestępstwo z kodeksu karnego. Zaznacza, że gdyby sędzia mógł powołać się na immunitet w każdej sprawie, to w Polsce istniałaby grupa osób, która mogłaby nie wykonywać wyroków sądów.

Sprawa sędzi Wiese-Stefanek i jej koleżanek nie jest odosobniona. Zarzuty dyscyplinarne postawiono również sędziemu Krzysztofowi Krygielskiemu z Sądu Rejonowego w Olsztynie, który wykonał orzeczenia bydgoskiego sądu i dopuścił Juszczyszyna do pracy, za co został zdymisjonowany. Krygielski złożył na rzecznika dyscyplinarnego Radzika zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, uważając dyscyplinarkę za fałszywe oskarżenie.
Wszystkie te przypadki pokazują, jak ważne jest wspieranie sędziów, którzy działają niezależnie i zgodnie z prawem, nawet w obliczu presji politycznej. Walka o praworządność w Polsce nadal trwa, a postawa sędziów z Bydgoszczy jest przykładem odwagi i przywiązania do zasad sprawiedliwości.
Prezes olsztyńskiego sądu do dziś nie wykonał ani zabezpieczenia, ani prawomocnego wyroku bydgoskiego sądu przywracającego Pawła Juszczyszyna do orzekania. Po powrocie do pracy, Juszczyszyn został karnie przeniesiony przez Nawackiego do wydziału rodzinnego, zamiast do macierzystego wydziału cywilnego. W styczniu 2023 roku sąd bydgoski w kolejnym precedensowym zabezpieczeniu nakazał przywrócenie Juszczyszyna do wydziału cywilnego, jednak Nawacki lekceważy również to orzeczenie. W związku z niewykonywaniem przez niego orzeczeń sądu, Juszczyszyn wraz z prof. Romanowskim złożyli na niego kilka zawiadomień do prokuratury, które były odrzucane, a następnie uchylane przez sąd, nakazując wszczęcie postępowań.
tags: #dluznik #wiese #magdalena