Kontaktowanie się z klientem w sprawie zadłużenia, a następnie proszenie o pośrednictwo jego sąsiada, to praktyka, która budzi wiele wątpliwości prawnych i etycznych. Pan Krzysztof z Łodzi doświadczył takiej sytuacji, gdy zadzwoniła do niego osoba podająca się za pracownika działu windykacji Getin Banku. Prośba o przekazanie numeru telefonu do sąsiada, z którym bank nie mógł się skontaktować, wydała mu się na tyle dziwna, że postanowił złożyć skargę.
Jak relacjonuje pan Krzysztof, rozmowa przebiegała w następujący sposób: "Dzień dobry, dzwonię z Getin Banku, czy zna pan takich i takich ludzi". Gdy potwierdził, że chodzi o sąsiada, usłyszał, że ma sobie zapisać numer telefonu i podać sąsiadowi, by ten szybko się z bankiem skontaktował. Na pytanie, dlaczego ma to robić, padła odpowiedź: "Bo my nie możemy się z tym panem skontaktować, a to jest pilne". Pan Krzysztof chciał się dowiedzieć, skąd bank, z którym nie ma nic wspólnego, ma jego numer. Usłyszał, że pracownik tego nie wie, dostał go od kogoś. "Najpierw chciałem iść do sąsiada, ale po chwili zastanowienia doszedłem do wniosku, że praktyka banku jest co najmniej dziwna" - mówi pan Krzysztof.
Po złożeniu skargi dowiedział się, że jego numer został pozyskany z ogólnopolskiej bazy abonentów. Usłyszał również, że pracownik działu windykacji szuka czasem osób lub firm w pobliżu zamieszkania klienta, by poprosić je o pomoc. Przy okazji dowiedział się więc, że sąsiad może mieć długi.
Getin Bank nie widzi w tej sytuacji niczego niestosownego. Artur Newecki, PR Manager Getin Noble Bank SA, tłumaczy: "Pracownik banku działał zgodnie z procedurami, a jego zachowanie w żaden sposób nie naruszyło obowiązującego prawa, w tym tajemnicy bankowej. Zwrócił się on jedynie do sąsiada osoby, z którą chciał nawiązać kontakt, z prośbą o informację, czy dana osoba zamieszkuje pod wskazanym adresem. Warto podkreślić, że numer telefoniczny został pozyskany z ogólnodostępnego źródła. W czasie rozmowy pracownik banku nie udzielił informacji, czemu chciałby skontaktować się z daną osobą. Poprosił jedynie o ewentualne przekazanie kontaktu do siebie, bez podania nazwy instytucji, z której dzwoni. Takie działania nie stanowią naruszenia tajemnicy bankowej. Prawo zakazuje bowiem pracownikom banków udzielania osobom trzecim informacji o produktach posiadanych przez klientów, a takie informacje nie zostały ujawnione w czasie trwania rozmowy, co zostało dogłębnie przeanalizowane."
Jednak zdaniem Zdzisławy Wilk, prezeski Miejskiego Klubu Federacji Konsumentów w Łodzi, bank chce w ten sposób sprowokować dłużnika do zaspokojenia należności. "Dlaczego bank miałby się posługiwać sąsiadami, by egzekwować należności? Wygląda na to, że chce zwrócić uwagę innych lokatorów na fakt, że sąsiad ma długi. Tymczasem nie wolno wyrabiać opinii u sąsiadów."

Sprawę komentuje również Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który w czerwcu tego roku wszczął postępowanie przeciwko firmie windykacyjnej Ultimo. W komunikacie UOKiK czytamy: "We wstępnej ocenie urzędu zarówno pracodawca, jak i sąsiedzi konsumenta (dłużnika) nie są uprawnieni do ingerowania w jego prywatne życie, a w szczególności do przymuszania go do regulowania jakichkolwiek zobowiązań, jak też do udzielania informacji o sąsiedzie czy pracowniku jego wierzycielom na ich życzenie."
Inna sytuacja opisana przez użytkowniczkę forum internetowego pokazuje, jak intensywna i uciążliwa może być windykacja. Kobieta, która spłaca raty kredytu z opóźnieniem z powodu opóźnień w płatnościach od swoich klientów, informuje bank o przyczynach i wpłaca tyle, ile może. Mimo to pracownicy windykacji wydzwaniają po kilkanaście razy dziennie na jej komórkę, prywatną komórkę męża oraz telefony jej pracowników. Przychodzą również SMS-y z informacją o "wezwaniu do natychmiastowego kontaktu". Co więcej, windykatorzy dzwonią do sąsiadów, informując ich o konieczności natychmiastowego kontaktu z bankiem przez dłużniczkę, mimo że sąsiadów tych nawet nie zna.
"Teraz sprawa pojawiła się ponownie. Doradzcie coś proszę, bo już naprawdę nie mam sił. Napisałam już nawet pismo do dyrektora banku ale oczywiście nie raczył odpowiedzieć. Chętnie oddałabym im te auta i niech sobie je wezmą. Mam już dość. Proszę powiedzcie czy w przypadku takiego postępowania mogę wystąpić na drogę sądową? Czy oni mogą wydzwaniać do moich pracowników i sąsiadów? Jest na to jakiś paragraf??? Do tej pory starałam się sprawy nie zaostrzać ale ze względu na wzmożone kontakty a pracowników z moją bliską rodziną, oraz sąsiadami oraz to w jaki chamski, niegrzeczny sposób windykatorzy wymuszają zapłatę zaległości oraz 'psują mi opinię' w otoczeniu prywatnym i biznesowym (zwłaszcza przed moimi pracownikami) proszę Państwa o pomoc. Proszę o pomoc bo jak mi będą wszędzie robić taką opinię to za chwilę nie będę mieć ani pracowników ani firmy."
Takie działania mogą naruszać dobra osobiste dłużnika, takie jak cześć i dobre imię. W przypadku uporczywego nękania, naruszenia dóbr osobistych lub stosowania niedozwolonych metod windykacyjnych, warto skonsultować się z prawnikiem i rozważyć kroki prawne.
Warto pamiętać, że banki mają prawo do odzyskiwania swoich należności, jednak metody, które stosują, muszą być zgodne z prawem i zasadami współżycia społecznego. W przypadku wątpliwości lub poczucia naruszenia swoich praw, należy szukać pomocy u specjalistów lub odpowiednich instytucji.

tags: #getin #bank #windykacja #dzwoni #do