Historia Jakuba Błaszczykowskiego, cenionego polskiego piłkarza, to nie tylko opowieść o sukcesach sportowych, ale przede wszystkim o przezwyciężaniu głębokich traum. Kluczowym momentem, który na zawsze odcisnął piętno na jego życiu, była tragedia rodzinna z 1996 roku.
W 1996 roku Anna Błaszczykowska zmarła na rękach 10-letniego syna. "Jak byłem kilka lat starszy, to przeczytałem akta i okazało się, że mama miała tym ciosem przeciętą tętnicę. Uderzyłby półtora centymetra niżej i by przeżyła. Wtedy to tylko czekałem na to, że kiedyś [ojciec] wyjdzie z więzienia, i mówiłem wszystkim, że mu nie odpuszczę" - wspominał Jakub Błaszczykowski w swojej autobiografii.
Po tym, co się stało, sportowiec nie utrzymywał kontaktu z ojcem. Spotkał go tylko raz, przypadkiem. W 2012 roku Zygmunt Błaszczykowski zmarł.
Choć Jakub długo twierdził, że nigdy mu nie wybaczy, w końcu to zrobił. - To jest jedna z cięższych rzeczy, na które potrzebowałem wiele lat, żeby to zrozumieć - wyznał ostatnio na Kanale Sportowym.
Już w swojej autobiografii, którą Jakub Błaszczykowski napisał razem z Małgorzatą Domagalik, ze szczegółami opowiedział o rodzinnej tragedii, jaka wydarzyła się 13 sierpnia 1996 roku. 10-letni wówczas Kuba był świadkiem, jak jego ojciec, zmagający się z chorobą alkoholową, ugodził żonę nożem. Kobieta zmarła na rękach syna.
„Bawię się klockami, jest uchylone okno, i nagle słyszę rozmowę. Wiem, kto rozmawia, zamarłem, i słyszę, jak się kłócą: »A masz, ty k…!« I krzyk: »Aaa!« Wybiegłem, jak stałem. I widzę, jak mama leży w rowie, i jak ojciec odchodzi. Wróciłem do domu i krzyczę: »Mama leży w rowie«. Wróciłem do niej i zacząłem ją dotykać, taki specyficzny zapach się unosił. Myślałem, że to mleko się wylało. [...] Wydaje mi się, że mama zmarła mi na rękach. Trzy ostatnie wdechy wzięła i już nic. Cisza [...]" - wspominał w książce "Kuba", która ukazała się na rynku w 2015 roku.
W filmie "Kuba", który można obejrzeć na Amazon Prime, były piłkarz dzieli się też dobrymi wspomnieniami związanymi z tatą. - Ojciec naprawdę dużo mi dał, jak byłem młody. Grał ze mną piłkę, cieszyłem się, jak był w domu. Dla każdego młodego chłopaka ojciec to jest wzór. I u mnie też tak było. Być może moja późniejsza agresja wynikała z tego, że ten twój wzór [...] cię tak zawiódł - mówi Błaszczykowski.

Zygmunt Błaszczykowski spędził lata w więzieniu. Piłkarz nie miał z nim żadnego kontaktu. Długo mówił, że nigdy mu nie wybaczy tego, co zrobił. "Po tym, co się stało, tylko jedna rozmowa między mną a ojcem. Chyba czternaście lat po tragedii. Zadzwonił, odebrałem, a on mówi: »Tata dzwoni«. Odłożyłem słuchawkę. Jedyna rzecz, jaka mnie wtedy dręczyła, to, że łudziłem się, że może on ma jakieś wyrzuty sumienia… że w pewnym sensie posypie głowę popiołem, ale tak się niestety nie stało" - wspominał w autobiografii.
Już po wyjściu z więzienia, pewnego dnia Zygmunt spotkał się przypadkiem z Kubą w hali sportowej w Kłobucku. Podszedł do syna i go zagadnął. "Zapytałem, czy wie, co zrobił. A on: »Ty znowu o tym«. Mówię: »A o czym mamy rozmawiać, jak nigdy jeszcze na ten temat nie rozmawialiśmy?« Wtedy powiedział, że to nie jest tak, jak myślę. Później zmienił temat i utwierdził mnie w przekonaniu, że przez ten czas, kiedy nie miałem z nim kontaktu, nic nie straciłem" - opowiadał Małgorzacie Domagalik.
Zanim doszło do rodzinnej tragedii, Kuba miał z ojcem najlepsze relacje z całej rodziny. "Jak coś trzeba było załatwić, to zawsze z tatą o tym rozmawiałem. Byłem jego ukochanym synem" - wyznał przed laty.
Zygmunt Błaszczykowski zmarł w maju 2012 roku, niedługo przed rozpoczęciem mistrzostw Europy. Jakub pojawił się na pogrzebie ojca.

"Przeżywam swoją pierwszą śmierć" - wyznał Jakub Błaszczykowski w rozmowie z Mateuszem Borkiem na Kanale Sportowym, odnosząc się do momentu śmierci matki. - Wybaczyłeś? - zapytał dziennikarz. - Tak, [wybaczyłem - red.]. To jest jedna z cięższych rzeczy, na które potrzebowałem wiele lat, żeby to zrozumieć - przyznał były reprezentant Polski.
- Czyli dzisiaj potrafisz pójść zapalić świeczkę na grobie taty - stwierdził dziennikarz. - Tak. Myślę, że odpowiednim zdaniem byłoby, że "czas goi rany". Po prostu. Ja też musiałem sporo nad sobą i nad zrozumieniem tej sytuacji [popracować - red.] - zdradził były piłkarz.
W filmie "Kuba" również znalazł się wątek rodziców byłego reprezentanta Polski. - Wychodzę z założenia, że każdego tragedia jest jego tragedią, ale też z drugiej strony czuję się odpowiedzialny i chciałbym, żeby obraz mojej rodziny był autentyczny - podkreśla przed kamerami.
Jakub Błaszczykowski ma w głowie również miłe wspomnienia związane z tatą. Wspomina, jak w dzieciństwie grali razem w piłkę. - Nie chciałbym mieć jednego obrazu ojca, który w dużej mierze miał problemy sam ze sobą i ze swoimi ambicjami, z którymi nie mógł sobie poradzić. Myślę, że czuł wewnętrznie, że mógł osiągnąć więcej. Myślę, że alkohol połączony z chorobliwą ambicją to była mieszanka wybuchowa. Ojciec naprawdę dużo mi dał, jak byłem młody. Grał ze mną piłkę, cieszyłem się, jak był w domu. Dla każdego młodego chłopaka ojciec to jest wzór. I u mnie też tak było. Być może moja późniejsza agresja wynikała z tego, że ten twój wzór [...] cię tak zawiódł - mówi w filmie, nawiązując do czasów, w których był chuliganem.
Dziś Błaszczykowski stara się bardziej skupić nad przyczynami tego, co się stało. Wierzy też, że być może jego rodzice już się pogodzili. - Nie chciałbym, żeby stworzyć obraz [ojca] wyłącznie przez pryzmat spojrzenia na niego przez jedną rzecz. Chciałbym, żeby on sobie w spokoju mógł tam być. Być może oni już siedzą razem i piją kawę, naprawdę. Patrzę na to w ten sposób - podkreśla.
Historia Jakuba Błaszczykowskiego pokazuje, jak ważne jest przepracowanie trudnych doświadczeń i jak długą, ale możliwą drogą jest dojście do wybaczenia. Jego otwartość w dzieleniu się osobistymi przeżyciami stanowi inspirację dla wielu.
tags: #tomasz #blaszczykowski #dluznik