Reprywatyzacja w Warszawie: Mieszkańcy osiedla „Koło” walczą o swoje domy


Widmo dzikiej reprywatyzacji znów straszy w Warszawie! Solidnie przerażeni są mieszkańcy osiedla „Koło” przy ul. Górczewskiej na Woli, którzy dowiedzieli się, że tereny pod ich blokami przejmuje prywatna firma, która kupiła prawa do działek od reaktywowanej przedwojennej spółki.

Teraz firma domaga się od Skarbu Państwa 31 mln zł za lata bezumownego korzystania. A mieszkańcy boją się, że na końcu to oni dostaną po kieszeni i będą musieli płacić po 81 tys. złotych.

Mapa Warszawy z zaznaczonym osiedlem Koło

Sedno konfliktu: Własność gruntów

Sednem konfliktu jest własność gruntów, na których stoją bloki wybudowane w latach 70. XX wieku. Osiedle „Mszczonowska Północ” powstało na podstawie decyzji administracyjnych władz dzielnicy Wola. Według dokumentów z tamtego okresu właścicielem nieruchomości był Skarb Państwa. I tak przez kolejne dekady teren funkcjonował jako osiedle spółdzielcze.

Problem pojawił się w związku z roszczeniami reaktywowanej przedwojennej spółki Zakłady Ogrodnicze „C. Ulrich”, której historia sięga aż XIX wieku. Obecnie spółka powołuje się na decyzje administracyjne unieważniające część wcześniejszych aktów dotyczących przejęcia majątku przez państwo. Chodzi o mały skrawek terenu przy ul. Górczewskiej.

Zakłady Ogrodnicze „C. Ulrich” zostały przejęte przez państwo w 1958 roku wraz ze wszystkimi nieruchomościami. W latach 90. podjęto działania zmierzające do reaktywacji przedwojennej spółki akcyjnej. Obecnie legalność jej reaktywacji jest przedmiotem wielu sporów sądowych.

Działania spółki Lokaty Budowlane

Według informacji przedstawionych przez Spółdzielnię Mieszkaniową „Koło”, reaktywowana spółka miała przenieść prawa do nieruchomości na rzecz spółki Lokaty Budowlane. Spółka Lokaty Budowlane w przesłanym redakcji stanowisku wskazuje, że działki przy ul. Górczewskiej o łącznej powierzchni 13,5 tys. mkw. zostały kupione w 2015 roku, a transakcja została sfinalizowana i była komunikowana w raportach giełdowych.

- Na tej samej podstawie spółka Ulrich sprzedała sąsiednie nieruchomości, do których nie ma żadnych wątpliwości, że stanowiły w dacie sprzedaży jej własność - podkreśla zarząd.

Schemat własności gruntów

Spółka Lokaty Budowlane zapewnia, że jej celem nie było obciążanie lokatorów dodatkowymi kosztami. - Nigdy celem Lokat nie było przejęcie terenów pod budynkami - czytamy też w przesłanym stanowisku.

Zarząd podkreśla, że już w chwili zakupu deklarował zamiar realizacji inwestycji budowlanych po wydzieleniu terenów inwestycyjnych, a decyzja o nabyciu gruntów była związana m.in. z uzyskanymi pozwoleniami na budowę.

Spółka informuje również, że w 2015 roku złożyła pozew przeciwko Skarbowi Państwa o wykup gruntu oraz zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z niego. Lokaty Budowlane wskazują również, że po uzyskaniu prawomocnego orzeczenia potwierdzającego prawo własności proponowały oddanie terenu w dzierżawę spółdzielni za symboliczną opłatę.

- Zawsze chcieliśmy polubownie rozwiązać spór i nadal jesteśmy gotowi - deklaruje spółka.

Obawy mieszkańców i reakcja władz

Lokatorzy podkreślają, że nie czują się odpowiedzialni za powstałą sytuację i prawny bałagan. Chcą spokoju, a wielu z nich mieszka na osiedlu od kilkudziesięciu lat, inni kupowali mieszkania w przekonaniu, że grunt pozostaje w stabilnym zarządzie spółdzielni.

- Mieszkamy tu od 2014 roku. Obawiają się, że w przypadku zmiany właściciela gruntu mogłoby dojść do wzrostu opłat lub gigantycznych roszczeń finansowych. Według ich szacunków ewentualne obciążenia mogłyby sięgać 31 mln zł, co w przeliczeniu na mieszkanie daje ok. 81 tys. złotych.

- Ja mam 72 lata, co więcej, większość mieszkańców to emeryci - dodają lokatorzy.

Zdjęcie mieszkańców osiedla

Całą sprawą zainteresował się również sam minister Żurek, który polecił Prokuraturze Krajowej przeprowadzenie szczegółowej analizy sprawy. Sprawą zainteresował się prezydent Warszawy.

- Chciałbym, żeby wybrzmiało to jasno: na każdym etapie postępowania jako urząd miasta podejmujemy aktywne działania, aby ten proces zablokować. Warszawa od lat korzysta ze wszelkich możliwych środków prawnych, aby potwierdzić, że grunt należy do Skarbu Państwa, a nie do prywatnej spółki. Dodatkowo robimy wszystko, aby unieważnić "reaktywację" spółki C. Ulrich. Jesteśmy w stu procentach po stronie naszych mieszkańców. Dla setek rodzin to nie tylko wieloletni spór prawny, lecz walka o poczucie bezpieczeństwa i dorobek życia.

- To nie jest panika. My jesteśmy po prostu przerażeni - mówią mieszkańcy. Deweloper buduje apartamentowiec tuż pod ich oknami.

Problemy Osiedla "Za Żelazną Bramą" w Warszawie: Co poszło nie tak?

tags: #wierzyciel #okleil #osiedle

Popularne posty: