Krajowy Rejestr Długów (KRD) regularnie publikuje dane dotyczące zadłużenia Polaków, a prezes KRD, Adam Łącki, często komentuje te wyniki, wskazując na kluczowe problemy i trendy. Analizy KRD obejmują szerokie spektrum zobowiązań finansowych, od drobnych wykroczeń, takich jak jazda na gapę, po poważne zaległości kredytowe i alimentacyjne.
Według danych KRD, na koniec 2022 roku Polacy mieli łącznie 44,4 mld zł długów. Te zobowiązania obciążały 2,3 miliona dłużników z całej Polski. Zaległości te obejmują niespłacone raty kredytów i pożyczek, przeterminowane rachunki za media (telefon, telewizję, internet, prąd, gaz) oraz zaległe alimenty i opłaty sądowe.
Szczególnym obszarem analizy KRD jest problem jazdy na gapę w komunikacji miejskiej. Badanie „Gapowicze w komunikacji miejskiej 2023” wskazuje, że od 2020 roku obserwuje się wzrost liczby dłużników w tej kategorii. Adam Łącki zwrócił uwagę na niepokojący trend wzrostu jazdy na gapę wśród osób w wieku 26-35 lat, gdzie liczba dłużników zwiększyła się o 9 tysięcy. Podobny wzrost odnotowano w grupie 18-25 lat, gdzie przybyło ponad 28 tysięcy takich osób.
Najbardziej alarmujący jest jednak rosnący trend jazdy na gapę wśród osób niepełnoletnich. W 2020 roku było ich zaledwie 27, a obecnie liczba ta wynosi 2905 osób. Adam Łącki podkreśla, że kilka tysięcy młodych ludzi ma z tego powodu poważne problemy finansowe. „Jeśli ktoś już w młodym wieku ignoruje przepisy i bagatelizuje konsekwencje łamania prawa, to podobnie może postępować w przyszłości, także przy innych okazjach” - ocenił.
Najliczniejszą grupą dłużników wśród osób podróżujących na gapę są mężczyźni (241 745) w porównaniu do 126 865 kobiet. Z kolei wśród osób do 18. roku życia większość stanowią dziewczęta (1 668) w porównaniu do 1 238 chłopców. Co ciekawe, dziewczęta mają też wyższe łączne zadłużenie z tytułu jazdy bez biletu (738,2 tys. zł) niż ich koledzy (532,6 tys. zł).
Łączne zadłużenie wszystkich gapowiczów w Polsce sięga 499,5 mln zł, co daje średnio 1,4 tys. zł na osobę. Największe zadłużenie z tytułu jazdy bez biletu odnotowano w województwie wielkopolskim, gdzie gapowicze nie opłacili mandatów na 137 mln zł. Drugie jest województwo śląskie z zadłużeniem 99,5 mln zł, a trzecie - łódzkie (95,4 mln zł). Najmniejsza kwota zaległości widnieje na koncie województwa podkarpackiego (2,2 mln zł) oraz opolskiego i lubuskiego (po 2,9 mln zł).
Największe przeciętne zadłużenie odnotowano w województwie wielkopolskim, gdzie statystyczny gapowicz zalega na 2,6 tys. zł. W województwie śląskim dług wynosi 1,3 tys. zł, tam też do rejestru wpisanych jest najwięcej gapowiczów - 73 tys. W województwie wielkopolskim jest ich prawie 53 tys. W województwie łódzkim na jednego gapowicza przypada średnio 1,5 tys. zł.
Badanie wykazało, że 73% ankietowanych nie otrzymało nigdy mandatu za brak ważnego biletu, a co czwarty dostał wezwanie do zapłaty kary. 92% respondentów, którzy zadeklarowali otrzymanie mandatu, potwierdziły, że go opłaciły. Motywacją do zapłaty dla 37% było „przeświadczenie, że jest to obowiązek, który trzeba spełnić”. Co trzeci z gapowiczów obawiał się konsekwencji z powodu nieuregulowania należności, a 28% kierowało się uczciwością. Natomiast 8% podróżujących komunikacją miejską bez biletu nie zapłaciło należnej kary, w tym połowa ze względu na brak pieniędzy. Co trzeci nie widzi powodu, dla którego otrzymał wezwanie i postanowił się odwołać.
Ponad połowa ankietowanych zdaje sobie sprawę, że skutkiem nieopłacenia mandatu są odsetki, przekazanie sprawy do firmy windykacyjnej lub do komornika i sądu. 46% ankietowanych jest świadomych, że nieopłacony mandat może zostać wpisany do rejestru KRD.

Analizy KRD wskazują na zróżnicowanie poziomu zadłużenia w poszczególnych regionach Polski. Aby porównać skalę zadłużenia między powiatami o różnej liczbie mieszkańców, KRD przelicza dług na 1000 osób.
Według danych KRD, pierwsze dziesiątkę najbardziej zadłużonych miast na prawach powiatu otwiera Wałbrzych, gdzie zaległość w przeliczeniu na 1000 mieszkańców wynosi niemal 4 mln zł. Średnia należność jednego dłużnika to 23,7 tys. zł. Największy w całym kraju jest też odsetek nierzetelnych dłużników wśród wszystkich mieszkańców - 16,67%. Tuż za Wałbrzychem plasują się cztery miasta z Górnego Śląska: Bytom, Świętochłowice, Chorzów i Siemianowice Śląskie, gdzie zadłużenie na 1000 mieszkańców wynosi od 2,4 do 2,8 mln zł.
Na szóstym miejscu są Siedlce z woj. mazowieckiego. W tym mieście 1000 mieszkańców ma do spłaty 2,3 mln zł przeterminowanych zobowiązań finansowych. Kolejne miasta z ponad 2-milionowym zadłużeniem na 1000 mieszkańców to: Słupsk (pomorskie), Legnica (dolnośląskie), Zabrze (śląskie) i Włocławek (kujawsko-pomorskie).
Pierwszą dziesiątkę najbardziej zadłużonych powiatów ziemskich otwierają aż trzy z woj. pomorskiego: nowodworski, sztumski i malborski, gdzie wartość zadłużenia na 1000 mieszkańców wynosi odpowiednio: 2,2 mln zł, 2,1 mln oraz 2 mln zł. Niemal co 11. osoba jest dłużnikiem wpisanym do KRD. Największe średnie zadłużenie mają mieszkańcy powiatu nowodworskiego - 24,5 tys. zł. Na czwartym miejscu znajduje się powiat wałbrzyski z woj. dolnośląskiego z 2-milionowym zadłużeniem na 1000 mieszkańców.
Autorzy opracowania zwrócili uwagę, że wśród powiatów ziemskich o najwyższym zadłużeniu na 1000 mieszkańców "prym wiodą" położone na Pomorzu: sztumski, nowodworski i malborski. Wierzyciele czekają tam na spłatę 2-2,2 mln zł, a problemy finansowe ma od 7 do 8% mieszkańców. Na czwartym miejscu lokuje się powiat białogardzki z Zachodniopomorskiego z sumą 2 mln zł, a za nim w pierwszej dziesiątce są aż cztery z Dolnego Śląska - zgorzelecki, wałbrzyski, lwówecki i lubański z zaległościami w granicach 1,8- do 1,9 mln zł.

Na przeciwległym biegunie, czyli w pierwszej dziesiątce powiatów z najniższym zadłużeniem na 1000 mieszkańców, znajdują się wyłącznie te z województw podkarpackiego i małopolskiego. Tam wspomniane zadłużenie nie przekracza 440 tys. zł na 1000 mieszkańców, odsetek zadłużonych wśród wszystkich mieszkańców wynosi ok. 2%, a średnia należność to ok. 19 tys. zł. Według KRD mieszkańcy Podkarpacia i Małopolski są "najbardziej rzetelnymi płatnikami w kraju".
W przypadku miast na prawach powiatu pierwszą czwórkę z najmniejszym zadłużeniem na 1000 mieszkańców tworzą miejscowości podkarpackie: Tarnobrzeg, Rzeszów, Przemyśl i Krosno. Na 5. pozycji znalazł się Kraków (woj. małopolskie), dalej Łomża (woj. podlaskie), Kielce (woj. świętokrzyskie), Białystok (podlaskie), Biała Podlaska (lubelskie) i Skierniewice (łódzkie). Według KRD na drugim biegunie rankingu znalazły się miasta na prawach powiatu, w których zadłużenie w przeliczeniu na 1000 mieszkańców jest "najniższe" i nie przekracza miliona złotych. W ocenie autorów raportu najlepiej wypada Tarnobrzeg, gdzie 1000 mieszkańców ma do spłacenia niespełna 654 tys. zł.
Z kolei na liście KRD powiatów ziemskich z najniższym zadłużeniem dominują regiony południowo-wschodniej Polski. Dziesiątkę otwiera powiat kolbuszowski w województwie podkarpackim, gdzie na 1000 mieszkańców przypada zaledwie 298 tys. zł długu. W rejestrze dłużników figuruje tu "tylko" 1,6% mieszkańców, a średnia zadłużenie to 19 tys. Wskazano, że w podobnej sytuacji są inne powiaty Podkarpacia: ropczycko-sędziszowski, rzeszowski, brzozowski, leżajski i łańcucki, a także powiaty małopolskie: dąbrowski, nowosądecki, limanowski i nowotarski.
Średnie zadłużenie przypadające na jednego dłużnika w skali kraju wynosi 20 tys. zł. Są jednak miasta i powiaty, gdzie ta wartość jest znacznie wyższa lub niższa. Najwyższe średnie zadłużenie dłużnika notuje miasto Siedlce (w woj. mazowieckim) - 46 410 zł, a wśród powiatów - Suwalski (woj. podlaskie) - 26 402 zł. Z kolei najniższym średnim zadłużeniem może się poszczycić powiat świdwiński w woj. zachodniopomorskim - 14 292 zł, a wśród miast na prawach powiatu: miasto Przemyśl (z woj. podkarpackiego) - 14 318 zł.
Według danych KRD, miastem z największą liczbą dłużników jest Warszawa (99 028 osób), a wśród powiatów poznański (woj. wielkopolskie) - 21 389 osób. Na przeciwległym biegunie znajdują się: powiat sejneński (woj. podlaskie) - 613 dłużników i miasto Krosno (woj. podkarpackie).

Ważnym aspektem analizy KRD jest świadomość społeczna dotycząca konsekwencji zadłużenia. Autorzy badania zwrócili uwagę, że ponad połowa ankietowanych zdaje sobie sprawę, że skutkiem nieopłacenia mandatu są odsetki naliczające się za każdy dzień opóźnienia, przekazanie sprawy do firmy windykacyjnej lub do komornika i sądu. 46% ankietowanych jest świadomych, że nieopłacony mandat może zostać wpisany do rejestru KRD.
tags: #adam #lacki #kielce #komornik