Sporo osób pracuje na umowach cywilnoprawnych, takich jak umowa zlecenia. Jeśli mają długi, może mieć miejsce zajęcie wynagrodzenia z takiej umowy przez komornika. Warto wiedzieć, jak można temu zapobiec lub ograniczyć negatywne skutki egzekucji.
Skąd komornik dowie się o zleceniu?
Komornicy dość szybko dowiadują się, gdzie dłużnik jest zatrudniony, nie tylko na umowach o pracę, ale również na umowach cywilnoprawnych. Takie dane uzyskują z ZUS-u, pytając o to, kto opłaca składki za dłużnika. Następnie wysyłają do pracodawców pisma z zajęciem komorniczym, z których wynika, że wypłata ma być przekazywana na konto komornika. W ten sposób następuje zajęcie wynagrodzenia z umowy zlecenia.
Przedsiębiorca, który otrzyma od komornika zajęcie komornicze wynagrodzenia zatrudnionej osoby, powinien zwrócić uwagę na to, czy zajęcie dotyczy tylko wynagrodzenia z umowy o pracę, czy również z umów cywilnoprawnych. Jeśli komornik przysłał tylko zajęcie wynagrodzenia o pracę, a zatrudniona osoba pracuje na umowę zlecenie, to zajęcie nie dotyczy umowy zlecenia. Żeby zajęcie dotyczyło umów cywilnoprawnych, musi to wynikać z treści pisma od komornika.
Zajęcie wynagrodzenia z umowy zlecenia - 100% wynagrodzenia
Z reguły w treści pisma od komornika dotyczącego zajęcia wynagrodzenia z umowy zlecenia jest mowa o tym, że komornikowi należy przekazać 100% zajętych kwot (aż do całkowitego spłacenia długu). To inaczej niż w przypadku zajęcia wynagrodzenia za pracę, gdzie już w pierwszym piśmie od komornika jest mowa o zastosowaniu ograniczeń egzekucji wynikających z Kodeksu pracy.
W przypadku umów o pracę obowiązują następujące ograniczenia:

Ograniczenie zajęcia z umów cywilnoprawnych
Można się jednak bronić przed zajęciem całej wypłaty, gdy ma miejsce zajęcie wynagrodzenia z umowy zlecenia. Szansę na to daje art. 833 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego. Wynika z niego, że do wszystkich świadczeń powtarzających się, których celem jest zapewnienie utrzymania, stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu pracy, które nie pozwalają zająć całej pensji. Mimo więc, że wynagrodzenie z umowy zlecenia nie jest wynagrodzeniem z umowy o pracę, może w takich przypadkach zastosować przepisy o ochronie wynagrodzeń z Kodeksu pracy.
Przy ocenie, czy mamy do czynienia ze „świadczeniem powtarzającym się, którego celem jest zapewnienie utrzymania”, bierze się pod uwagę:
“Nie ulega wątpliwości, że do świadczeń powtarzających się, których celem jest zapewnienie utrzymania, zalicza się również wynagrodzenia wypłacane na podstawie umów cywilnoprawnych. W doktrynie podkreśla się, że pojęciu świadczeń powtarzających się, których celem jest zapewnienie utrzymania, należy nadawać szerokie znaczenie. Zaliczenie danego świadczenia do wymienionej grupy świadczeń zależy wyłącznie od ustalenia, czy świadczenie to ma charakter periodyczny (powtarzający się) oraz czy spełnia cel wyżej wskazany. Świadczeniami powtarzającymi się są świadczenia wypłacane dłużnikowi okresowo w powtarzających się odstępach czasu” - uznał Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z 13 lutego 2014 r., sygn. I ACa 1094/13.
Co powinien zrobić zatrudniający na zleceniu?
Przedsiębiorca zatrudniający na podstawie umów cywilnoprawnych, który dostał od komornika pismo - zajęcie wynagrodzenia z umowy zlecenia dotyczące zatrudnionej u niego osoby, ma obowiązek zastosować się do tego pisma. Przedsiębiorca nie może samemu zastosować przepisów Kodeksu pracy do zajęcia z umowy zlecenia i przekazać komornikowi - wbrew treści zajęcia komorniczego - tylko połowę wynagrodzenia. Powinien przekazać komornikowi 100% zajętej kwoty. Z przekazywaniem komornikowi mniejszej kwoty (50% wynagrodzenia) musi poczekać na pismo od komornika zawierające informację, że ma zostać zastosowane ograniczenie wynikające z Kodeksu pracy.
Jest to duża komplikacja, przede wszystkim dla zatrudnionego, który z dnia na dzień traci 100% swojego wynagrodzenia. Osoby, którym dokonano w 100% zajęcie wynagrodzenia z umowy zlecenia, często rezygnują z dalszego zatrudnienia, co z kolei stanowi problem dla przedsiębiorcy zatrudniającego na umowy cywilnoprawne. Co w takiej sytuacji można zrobić? To zatrudniony, którego wynagrodzenie zostało zajęte, powinien skontaktować się z komornikiem.
Co powinien zrobić zatrudniony dłużnik?
Osoba zatrudniona, której zajęto 100% wynagrodzenia, powinna:
Zatrudniony na umowę zlecenie może żądać od komornika ograniczenia egzekucji, powołując się na art. 833 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego. Wynika z niego, że do wszystkich świadczeń powtarzających się, których celem jest zapewnienie utrzymania, należy stosować odpowiednio przepisy Kodeksu pracy o ograniczeniach egzekucji z umowy o pracę.
We wniosku o ograniczenie egzekucji należy wykazać, że:
Następnie należy poczekać na reakcję komornika, który powinien ograniczyć zajęcie wynagrodzenia z umowy zlecenia, jeśli spełnione są opisane wyżej warunki. Jeżeli komornik odmówi ograniczenia egzekucji, należy złożyć skargę na czynności komornika. Jest na to tylko tydzień od dnia otrzymania od komornika pisma z odmową ograniczenia egzekucji. Skargę adresowaną do sądu rejonowego wnosi się do komornika.
Ograniczenie egzekucji ze zlecenia - problemy praktyczne
Jeśli komornik zajmuje wynagrodzenie z umowy o pracę, mają zastosowanie dwa ograniczenia: nie może zająć więcej niż połowę pensji (przy alimentach - nie więcej niż trzy piąte wynagrodzenia) i trzeba pozostawić dłużnikowi co najmniej kwotę minimalnego wynagrodzenia (nie dotyczy egzekwowania alimentów). Jeśli nastąpiło zajęcie wynagrodzenia z umowy zlecenia, które jest powtarzające się i ma na celu zapewnienie utrzymania, dłużnik może żądać od komornika ograniczenia tego zajęcia. Służą temu przepisy (art. 833 § 2 KPC) nakazujące odpowiednio stosować do takich wynagrodzeń przepisy Kodeksu pracy chroniące przed komornikiem wynagrodzenie za pracę.
Problem polega na tym, że w praktyce nawet, jeśli dłużnikowi uda się doprowadzić do ograniczenia egzekucji, to tylko z zastosowaniem pierwszego ograniczenia (pozostawienie mu połowy wynagrodzenia, a przy egzekucji alimentów - pozostawienie dwóch trzecich wynagrodzenia). Z reguły ani komornicy, ani sądy nie zgadzają się zastosować drugiego ograniczenia, czyli pozostawić dłużnikowi kwotę odpowiadającą minimalnemu wynagrodzeniu za pracę. Uznają, że nie nadaje się ono do stosowania do umów cywilnoprawnych. Efekt jest taki, że osoby zatrudnione na tzw. “umowach śmieciowych”, zarabiające mało, muszą się liczyć z tym, że po zajęciu komorniczym stracą zawsze co najmniej połowę wynagrodzenia. Zajęcie wynagrodzenia z umowy zlecenia jest dla nich więc bardziej niekorzystne, niż gdyby pracowały na umowę o pracę.
Przykład
Jan Nowak zatrudniony na umowę zlecenie zarabiał miesięcznie 1.300 zł. Jego wynagrodzenie zostało w całości zajęte przez komornika. Egzekwowany dług nie dotyczył alimentów. Jan Nowak zażądał od komornika ograniczenia egzekucji w związku z tym, że otrzymywanie wynagrodzenie ma charakter powtarzający się i ma na celu zapewnienie mu utrzymania. Komornik ograniczył egzekucję do 50% wynagrodzenia. W rezultacie zajęciu nie podlega 650 zł. Gdyby komornik zastosował również przepisy Kodeksu pracy o ochronie minimalnego wynagrodzenia za pracę, to z powodu niskiego wynagrodzenia (mniejszego niż płaca minimalna), Jan Nowak zachowałby swoje całe wynagrodzenie.

Zajęcie wynagrodzenia z umowy zlecenia przez komornika - podsumowanie
Zleceniodawca otrzymujący od komornika pisma dotyczące zajęcia wynagrodzenia zleceniobiorcy może zastanawiać się w jakiej wysokości dokonać potrącenia. Ugoda z wierzycielem a komornik to jeden z częściej spotykanych tematów w przypadku, gdy na etapie postępowania egzekucyjnego pojawiają się szanse na dogadanie się dłużnika z wierzycielami. Co w praktyce oznacza ugoda na tym etapie? Postępowanie egzekucyjne jest rezultatem braku dobrowolnego wywiązania się dłużnika z ciążącym na nim obowiązków. Jednak także na tym etapie warto próbować doprowadzić do porozumienia pomiędzy wierzycielem a dłużnikiem. Zawarta przez nich ugoda może doprowadzić do umorzenia postępowania egzekucyjnego. A to z kolei uwalnia dłużnika od szeregu niedogodności z nim związanych.
W jaki sposób osiągnąć ten cel? Dłużnicy często zastanawiają się, czy w sytuacji egzekucji należności powinni wpłacać komornikowi, czy wierzycielowi. Warto pamiętać, że decyzja ta może wpływać na sposób rozliczania długu oraz na dodatkowe koszty związane z postępowaniem komorniczym. Wpłacanie bezpośrednio komornikowi jest często bardziej formalnym i kontrolowanym sposobem regulowania zobowiązań. Może to zapewnić jasność w dokumentacji oraz przejrzystość w procesie spłaty. Z kolei wpłacanie wierzycielowi może być szybsze i mniej sformalizowane. Niestety niesie ze sobą ryzyko nieporozumień lub braku oficjalnej ewidencji wpłat.
Ugoda jest umową prawa cywilnego, regulowaną przede wszystkim w art. 917-918 Kodeksu cywilnego. Przez ugodę strony czynią sobie wzajemne ustępstwa w zakresie istniejącego między nimi stosunku prawnego w tym celu, aby uchylić niepewność co do roszczeń wynikających z tego stosunku lub zapewnić ich wykonanie albo by uchylić spór istniejący, lub mogący powstać. Ugoda z wierzycielem jest możliwa nawet na etapie postępowania egzekucyjnego. Nie ma przeszkód, aby wierzyciel i dłużnik doszli do porozumienia nawet wtedy, gdy ich sprawa znalazła się już na etapie egzekucji komorniczej. W umowie ugody każda ze stron musi z czegoś zrezygnować.
Komornik sądowy w sprawach cywilnych nie działa z urzędu. Do rozpoczęcia postępowania egzekucyjnego zawsze konieczne jest złożenie prawidłowego wniosku przez wierzyciela wyposażonego w stosowny tytuł egzekucyjny. Dlatego wierzyciel ma prawo nie tylko zainicjować egzekucję, ale również wnieść o jej zakończenie. Oczywiście najprostszym rozwiązaniem jest zawarcie takiej ugody jeszcze zanim sprawa trafi do komornika. Wówczas nie powstaje problem określany hasłowo jako ugoda z wierzycielem a koszty komornicze. Jednak na ugodę nigdy nie jest za późno.
Analizę zagadnienia, które można hasłowo streścić w stwierdzeniu „ugoda z wierzycielem a komornik” należy rozpocząć od przypomnienia, że dysponentem każdego postępowania egzekucyjnego jest wierzyciel. To on - co do zasady - musi złożyć wniosek do komornika, aby egzekucja w ogóle się rozpoczęła. Skoro więc jego dysponentem jest wierzyciel, to w każdej chwili może on złożyć wniosek o zakończenie egzekucji. A więc o jej całkowite lub częściowe umorzenie. Najczęściej powodem takiego ruchu ze strony wierzyciela jest zawarcie ugody z dłużnikiem, na mocy której ten zobowiązuje się do spełnienia zobowiązania. Jednak z formalnego punktu widzenia - zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania cywilnego - nie ma przeszkód, aby wierzyciel dobrowolnie zrezygnował z prowadzenia egzekucji. Nawet wówczas, gdy nie otrzyma niczego w zamian.
W tym kontekście warto pamiętać o jednym - istotnym, choć niezbyt często spotykanym w praktyce - wyjątku. Ugoda z wierzycielem w trakcie egzekucji komorniczej może co prawda doprowadzić do umorzenia postępowania egzekucyjnego. Jednak trzeba pamiętać, że zawsze jest ona porozumieniem zawieranym samodzielnie pomiędzy dłużnikiem a wierzycielem. Komornik - będący organem postępowania egzekucyjnego - nie bierze udziału w negocjacjach, nie ma prawa ich inicjować, ani prowadzić.
Należy w tym miejscu podkreślić, że właściwie każde postępowanie egzekucyjne rozpoczyna się od skierowania do dłużnika wezwania do dobrowolnego spełnienia ciążących na nim obowiązków. Przeważnie wyznacza się w tym celu odpowiedni termin, który stanowi dla dłużnika swego rodzaju ostatnią szansę na uniknięcie przymusowej egzekucji. Dopiero wówczas, gdy dłużnik z niej nie skorzysta komornik rozpoczyna swoje czynności.

Aby zagadnienie „zawieszenie egzekucji komorniczej a ugoda z wierzycielem” w ogóle znalazło praktyczne zastosowanie, najpierw konieczne jest zawarcie samej ugody. Jest to umowa cywilnoprawna, na mocy której dłużnik i wierzyciel czynią sobie wzajemne ustępstwa. Choć zawsze największe szanse na zawarcie porozumienia pojawiają się wtedy, kiedy ugoda jest opłacalna dla obydwu stron. Zwłaszcza wierzyciel - jako dysponent postępowania egzekucyjnego, w którego mocy jest doprowadzenie do jego zamknięcia - nie może być stratny na ugodzie. W przeciwnym razie nie ma co liczyć na wyrażenie przez niego zgody na jej zawarcie.
W zdecydowanej większości przypadków ugoda może przybrać dowolną formę. Jednak najlepszym rozwiązaniem jest nadanie jej przynajmniej formy pisemnej. Dzięki temu treść ugody - a także sam fakt jej zawarcia - można w bardzo łatwy sposób udowodnić. Nie ma także przeszkód, aby ugodę sporządzić nawet w formie notarialnej. Zawsze, gdy ugoda jest zawierana w tym celu, aby doprowadzić do umorzenia postępowania egzekucyjnego. Standardy te nie muszą być zachowywane wówczas, gdy ugodę zawiera się w ramach postępowania sądowego. Wówczas staje się ona częścią protokołu rozprawy lub posiedzenia. Warto pamiętać, że w takich wypadkach - o ile oczywiście ugoda zostanie wykonana zgodnie z jej treścią - nie ma konieczności wdrażania egzekucji komorniczej. Jeżeli jednak strony ugody z niej się nie wywiążą, może się ona stać tytułem wykonawczym.
Ugoda pomiędzy dłużnikiem a wierzycielem, dzięki której udało się doprowadzić do umorzenia postępowania egzekucyjnego nie załatwia wszystkich kwestii związanych z tą procedurą. Najczęściej pierwszą z nich jest ustalenie zależności na linii ugoda z wierzycielem a koszty komornicze. Zgodnie z art. 29 ust. 1 ustawy o kosztach komorniczych, jeżeli do zawarcia ugody dojdzie w ciągu miesiąca od dnia doręczenia dłużnikowi zawiadomienia o wszczęciu egzekucji, opłatę tę będzie musiał ponieść dłużnik. W przypadku, gdy spełnienie świadczenia lub zawarcie porozumienia z wierzycielem nastąpiło po upływie miesiąca od dnia doręczenia dłużnikowi zawiadomienia o wszczęciu egzekucji, obciąża go opłata w wysokości 10% wartości świadczenia pozostałego do wyegzekwowania.
Osobnym problemem pozostaje ugoda z wierzycielem a zajęcie komornicze. Ustawodawca w art. 826 Kodeksu postępowania cywilnego zdecydował, że umorzenie postępowania egzekucyjnego powoduje uchylenie dokonanych czynności egzekucyjnych. W każdej chwili wierzyciel może złożyć wniosek o umorzenie postępowania egzekucyjnego, doprowadzając tym samym do jego zakończenia. Jest to uprawnienie, z którego ma prawo korzystać według własnego uznania. Porozumienie to przybiera postać ugody, która - o czym warto pamiętać - może zostać zawarta na każdym etapie sprawy. A zwłaszcza jeszcze przed otwarciem egzekucji. Jednak, aby do tego doszło, ugoda musi być korzystna dla obydwu stron.
Pułapka „dżentelmeńskiej umowy” z komornikiem
Byłeś u komornika, zawarłeś „dżentelmeńską umowę” na spłatę w ratach, a on i tak zajął Ci pensję i konto bankowe, zabierając o wiele więcej? Czujesz się oszukany, wściekły i bezradny? To niestety klasyczna i bardzo bolesna pułapka, w którą wpadają tysiące dłużników, wierząc w obietnice składane w kancelarii. Komornik nie ma prawa zawierać z Tobą żadnych prawnie wiążących ugód. Komornik to funkcjonariusz publiczny, narzędzie w rękach wierzyciela. To wierzyciel (np. bank, firma pożyczkowa) jest właścicielem Twojego długu i tylko on ma prawo decydować o jego losie: umorzyć odsetki, rozłożyć zadłużenie na raty lub wstrzymać egzekucję.
To, co podpisałeś w kancelarii, była najprawdopodobniej „deklaracją dobrowolnych wpłat”. Obiecałeś, że będziesz co miesiąc wpłacać określoną kwotę, a komornik być może przytaknął, że w takiej sytuacji „powstrzyma się z dalszymi działaniami”. Niestety, taka „dżentelmeńska umowa” jest dla niego całkowicie niewiążąca.
Podwójne zajęcie - jak to działa?
Komornik wysłał do Twojego pracodawcy pismo o zajęciu wynagrodzenia. W tym momencie Twój pracodawca staje się strażnikiem przepisów Kodeksu Pracy i oblicza, jaka część Twojej pensji jest chroniona prawem (kwota wolna od potrąceń). Niezależnie od zajęcia pensji, komornik wysłał drugie pismo - tym razem do Twojego banku. Od tej chwili bank staje się strażnikiem przepisów Prawa Bankowego. Kiedy na Twoje konto wpływają pieniądze od pracodawcy (nawet te już „chronione”), bank widzi je po prostu jako „wpływ środków”. Zastosować należy drugą, zupełnie inną kwotę wolną od zajęcia, przewidzianą dla rachunków bankowych. I tak dochodzi do „podwójnego zajęcia”. Pieniądze, które raz zostały ochronione przez pracodawcę, wpływają na konto i są po raz drugi „przesiewane” przez sito ochrony bankowej. Ponieważ kwoty te i zasady są różne, w efekcie komornik ściąga o wiele więcej, niż zakładałeś, pozostawiając Cię z symbolicznymi środkami do życia.

Jak zneutralizować mechanizm podwójnego zajęcia?
Twoim najważniejszym i najpilniejszym zadaniem jest złożenie do komornika pisma o nazwie „Wniosek o ograniczenie egzekucji z rachunku bankowego”. Musisz w nim wyjaśnić i udowodnić, że na Twoje konto wpływają wyłącznie środki pochodzące z wynagrodzenia za pracę, które zostały już pomniejszone o zajęcie komornicze u pracodawcy. Do wniosku dołącz historię konta oraz zaświadczenie od pracodawcy.
Komornik, po otrzymaniu takiego wniosku, ma obowiązek poinstruować bank, aby nie pobierał już środków z tytułu wpływów z Twojej pensji. Równocześnie (lub w tym samym piśmie) złóż „Wniosek o zwrot nadpłaconej kwoty”. Wykaż, że z powodu braku ograniczenia zajęcia na koncie, komornik w danym miesiącu pobrał łącznie (od pracodawcy i z banku) kwotę wyższą, niż pozwala na to Kodeks Pracy.
Pamiętaj: Twoim partnerem do rozmowy nie jest komornik. Jeśli chcesz zawrzeć realną, prawnie wiążącą ugodę na spłatę ratalną, musisz skontaktować się bezpośrednio z wierzycielem lub jego pełnomocnikiem prawnym. Tylko on może zgodzić się na raty i, co najważniejsze, tylko on może złożyć u komornika wniosek o zawieszenie lub umorzenie egzekucji.

tags: #dojscie #do #porozumienia #z #wierzycielami #aby