Historia Zbigniewa Parowicza to tragiczny przykład tego, jak kilkadziesiąt tysięcy złotych długu może doprowadzić do utraty całego majątku wartego co najmniej pół miliona złotych. Kilkanaście lat temu, z powodu załamania cen na rynku rolnym, rolnik popadł w długi, co w konsekwencji doprowadziło do wystawienia jego gospodarstwa na licytację przez komornika. Niestety, proces ten był naznaczony rażącymi nieprawidłowościami, które doprowadziły do tragedii rodziny Parowiczów.
Pan Zbigniew Parowicz przez 20 lat prowadził gospodarstwo rolne. Z powodu spadku cen, w tym cen jaj, zmuszony był zaciągnąć kredyt na kwotę 50 tysięcy złotych, aby utrzymać ciągłość pracy gospodarstwa. Mimo spłacenia połowy zobowiązania, czyli około 25 tysięcy złotych, nie był w stanie regularnie regulować kolejnych rat. Pewnego dnia do jego drzwi zapukał komornik.
Państwo Parowiczowie pożyczali od banków pieniądze na rozwój gospodarstwa, które prowadzili w Konradowie (gmina Świątki). Popadli w długi, po tym jak zachwiały się ceny na rynku pszenicy i jaj. Spłacili połowę zadłużenia (ok. 25 tys.).
Za niewielki dług, komornik zlicytował 13-hektarową działkę, piętrowy dom i budynki gospodarcze, które były warte pół miliona złotych. Niestety, wycena nieruchomości dokonana przez biegłego została opisana jako "zza płotu", co sugeruje powierzchowne podejście. W 2006 roku gospodarstwo zostało rażąco nisko wycenione na 327 tys. zł. Później biegły i prokuratura uznali, że to była zaniżona cena (według ich wyliczeń gospodarstwo powinno być wycenione na ok. 500 tys. zł).

Co więcej, sąd przysądził własność gospodarstwa jedynie po wpłacie wadium w wysokości 32 tys. zł. W sumie w licytacji komorniczej majątek został sprzedany za ponad 200 tys. zł, ale zaległe pieniądze nigdy nie wpłynęły do sądu. Osoba, która kupiła na licytacji majątek pana Zbigniewa za ponad 200 tys. zł, wpłaciła jedynie wadium. O pozostałej części spłaty zapomniano, a komornik i sąd uznali egzekucję za zakończoną.
Senator Lidia Staroń wskazała, że według jej informacji, nabywca w sądzie zapłacił jedynie 29 tys. zł. "Sędzia Paweł Juszczyszyn swoimi orzeczeniami skrzywdził niewinnego człowieka i jego rodzinę pozbawiając ich środków do życia. Gospodarstwo rolników zostało sprzedane za bardzo niską cenę. Dodała, że gdyby nabywca musiał zapłacić 327 tys. zł, to rolnicy mogliby spłacić długi i zakupić lokal zastępczy. Tak się jednak nie stało.
Sprawę nadzorował sędzia Paweł Juszczyszyn. W dodatku przez dwa lata pan Zbigniew Parowicz nie otrzymał nawet należnych pieniędzy, ponieważ sąd, w osobie sędziego Juszczyszyna, nie dopatrzył, że nabywca nie zapłacił wymaganej ceny. Mimo to, sędzia udzielił tzw. przysądzenia gospodarstwa na nabywców licytacyjnych. To właśnie w tej sprawie pojawiły się zarzuty o błąd popełniony przez sędziego Juszczyszyna, który miał nie wyegzekwować reszty pieniędzy za sprzedane przez komornika gospodarstwo.
W 2017 roku Sąd Okręgowy w Ostrołęce zasądził solidarnie od pozwanego komornika i rzeczoznawcy ponad 22,5 tys. zł, znacznie mniej niż kwotę blisko 107 tys. zł, której domagał się Parowicz. W styczniu 2018 roku Sąd Apelacyjny w Białymstoku zmienił ten wyrok, oddalając powództwo w całości, uznając, że roszczenie się przedawniło.
Zdaniem pełnomocnika powoda mec. "Mój klient, składając kolejne wnioski o zawezwanie do próby ugodowej, nie miał powodów przypuszczać, że ich skuteczność w zakresie przerwania biegu przedawnienia w przyszłości będzie w ogóle kwestionowana."

W rezultacie tych wydarzeń, rodzina Zbigniewa Parowicza z dnia na dzień straciła dach nad głową. Spółka, która przejęła gospodarstwo, dała im miesiąc na wyprowadzkę, grożąc naliczeniem wysokiego czynszu. Pan Zbigniew stracił zdrowie i po kilkunastu latach bezskutecznej walki o sprawiedliwość zmarł w 2019 roku, przed wyznaczeniem terminu rozprawy w Sądzie Najwyższym. Nie doczekał się sprawiedliwości.
O sędzim Pawle Juszczyszynie zrobiło się głośno w ostatnich dniach w związku z jego walką o dostęp do list poparcia do neo-KRS. Po tym, jak zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia dla kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa, został odwołany przez ministra sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie, a następnie zawieszony w wykonywaniu obowiązków. Wobec sędziego wszczęto postępowanie dyscyplinarne, zarzucając mu m.in. uchybienie godności urzędu.
Te działania wywołały szerokie protesty sędziów, prawników i grup obywateli w kilkudziesięciu miastach Polski, domagających się poszanowania praworządności i niezależności sądów. W mediach jako nieprawidłowo osądzona przez Juszczyszyna wskazywana jest m.in. sprawa niesprawiedliwej licytacji komorniczej wobec nieżyjącego już Zbigniewa Parowicza.
W czwartek senator Lidia Staroń poinformowała, że złożyła w Prokuraturze Krajowej wniosek o skargę nadzwyczajną w sprawie Zbigniewa Parowicza. Skarga nadzwyczajna może być składana do Sądu Najwyższego w przypadku rażąco niesprawiedliwych orzeczeń sądowych. Senator chce uchylenia postanowień dotyczących przysądzenia własności i planu podziału, które jej zdaniem były rażące i doprowadziły do krzywdy rodziny.
Sprawa ta jest dowodem na to, że prawo i sprawiedliwość zbyt często chodzą osobnymi drogami. Komornik zlicytował majątek dłużnika za bezcen, kupujący zapłacił tylko część kwoty, a sędzia to zaakceptował. Syn Zbigniewa Parowicza, w jego imieniu, nadal domaga się odszkodowania od komornika i rzeczoznawcy, którzy doprowadzili do sprzedaży majątku jego ojca za zaniżoną cenę.
W 2020 roku w Sądzie Najwyższym miał zapaść wyrok w tej sprawie, jednak Sąd Najwyższy postanowił przekazać sprawę poszerzonemu składowi siedmiu sędziów SN. Wierzy się, że ta decyzja pozwoli na ujednolicenie linii orzecznictwa w kierunku zaufania obywatela do państwa prawa.
tags: #gospodarstwo #parowicza #komorniczy #blad