W 2021 roku, w czasie gdy na platformie Netflix popularność zdobywał film "O wszystko zadbam", opowiadający o opiekunce społecznej doprowadzającej seniorów do ubezwłasnowolnienia w celu przejęcia ich majątku, podobny proceder miał miejsce pod Tarnowem. W połowie września bieżącego roku Sąd Rejonowy w Nowym Sączu wydał wyrok w tej sprawie.
Na mocy wyroku, za winnych uznano byłego starostę, a obecnie wicestarostę tarnowskiego Romana Ł., dyrektorkę Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Tarnowie Annę G., wójta gminy Szerzyny Grzegorza G., pracownika tej samej gminy Stefana Sz. oraz podtarnowskiego notariusza Wojciecha W. Prokuratura Okręgowa w Krakowie oskarżyła ich o udział w przestępstwie wyłudzenia nieruchomości od nieporadnego i niepełnosprawnego mężczyzny. Sąd pierwszej instancji nie miał wątpliwości co do winy oskarżonych, skazując wszystkich na kary bezwzględnego więzienia od 12 do 17 miesięcy. W przypadku uprawomocnienia się wyroku, oskarżeni otrzymają również zakaz pracy w instytucjach publicznych, a notariusz zakaz wykonywania zawodu.
O aferze podtarnowskiej Onet pisał już wcześniej w artykule "Urzędnicy polowali na majątki pacjentów DPS? Starosta i wójt zatrzymani". Okazało się wówczas, że starosta Roman Ł. i dyrektor Anna G. byli działaczami Prawa i Sprawiedliwości. Wójt Grzegorz G. również był związany z tą partią. Po wybuchu afery partia Jarosława Kaczyńskiego zdystansowała się od oskarżonych, zawieszając ich w prawach członków. Zapowiadano, że Roman Ł. i Anna G. nie znajdą miejsca na listach wyborczych do samorządu, jednak wbrew tym zapowiedziom, Roman Ł. w wyborach samorządowych w 2024 roku był liderem listy PiS w swoim okręgu, a wójt Grzegorz G. startował z własnego komitetu. Anna G. natomiast, mimo że nie startowała w wyborach, została zatrudniona w radzie nadzorczej spółki "Małopolskie Dworce Autobusowe", instytucji zależnej od marszałka województwa małopolskiego, polityka związanego z PiS. Onet opisał tę nominację w artykule "Ciepła posada" dla działaczki PiS z zarzutami. W prawicy oburzenie", wskazując na polityczne koneksje Anny G.

Sędzia Marcin Hebda, uzasadniając wyrok, określił działania oskarżonych jako "wymykające się jakimkolwiek standardom etyczno-moralnym", podkreślając, że materiał dowodowy był "porażający". W Domu Pomocy Społecznej w Nowodworzu pod Tarnowem przebywał nieporadny życiowo i intelektualnie mężczyzna, który po śmierci rodziców odziedziczył dom. Po śmierci ojca nieruchomością zainteresował się lokalny przedsiębiorca, a następnie wójt gminy Szerzyny Grzegorz G. wydał dyspozycję przygotowania dokumentów do przejęcia domu w drodze darowizny. Mężczyzna miał rzekomo wyrazić chęć oddania majątku gminie w podziękowaniu za pobyt w DPS.
Część urzędników uznała jednak, że sytuacja wygląda na przekręt. Wójt wydał jedynie ustne polecenie, nie przedstawiając dokumentu potwierdzającego wolę darczyńcy. Prawdopodobnie wtedy pierwsi sygnaliści poinformowali prokuraturę o próbie przestępstwa. Mimo to, przygotowano wypis z rejestru gruntów, a rada gminy przyjęła uchwałę o chęci przyjęcia darowizny. Na początku marca 2021 roku zarezerwowano termin u notariusza. Na miejscu pojawił się wójt oraz pensjonariusz DPS, któremu towarzyszyły opiekunka socjalna i pielęgniarka. Kobiety nie zostały jednak wpuszczone do gabinetu, argumentując, że mężczyzna nie do końca rozumie otaczający go świat, słabo pisze i jeszcze gorzej czyta.

Notariusz, mimo obaw zgłaszanych przez opiekunki, stwierdził, że darczyńca jest świadomy i rozumie, co robi. Prawda o jego stanie wyszła na jaw rok później w sądzie, gdy pensjonariusz zeznał, że notariusz dał mu kartkę do podpisania i "było wszystko". Pracownica socjalna poinformowała o wszystkim dyrektor DPS, Martę Jamrozik, która wystąpiła do sądu o ustanowienie kuratora dla podopiecznego, aby zatrzymać proces darowizny. Gdy wójt dowiedział się o tym kroku, zadzwonił do DPS i wywołał awanturę, grożąc dyrektor konsekwencjami. Dzień później dyrektor Jamrozik została wezwana na spotkanie do starosty tarnowskiego, na którym obecni byli również wójt i dyrektor PCPR Anna G. Dyrektor DPS usłyszała, że dom mężczyzny "ma trafić do gminy".
Po spotkaniu dyrektor DPS wycofała wniosek o ustanowienie kuratora, jednak do pisma dołączyła oświadczenie, że robi to wbrew swojej woli, na wyraźne polecenie służbowe. Jest bardzo prawdopodobne, że wtedy o sprawie dowiedziała się prokuratura. Prokuratura wezwała starostę Romana Ł. na przesłuchanie. Starosta, w panice, wysłał Annę G. do DPS, aby ta wyniosła z placówki wszystkie dokumenty. Twierdził, że chciał się lepiej przygotować do zeznań. Anna G., krzykiem i groźbami, wymogła otrzymanie dokumentów, część skopiowała. Tego samego dnia została zatrzymana przez policję na polecenie prokuratury. W jej domu odnaleziono dokumenty, aresztowano również starostę.
W trakcie procesu prokuratura udowodniła, że w kluczowych dniach Anna G., starosta Roman Ł. i wójt wymieniali SMS-y i wykonywali wiele połączeń, a w kilku wiadomościach padały groźby wobec dyrektor DPS. Nieruchomości sprzedawane przez Starostwo Powiatowe w Tarnowie (w tym z likwidowanego gospodarstwa pomocniczego DPS w Stróżach) trafiały w ręce osób pracujących w starostwie, podległych jednostkach lub związanych z wicestarostą Romanem Ł. Działki w okazyjnych cenach nabyły m.in. burmistrz podtarnowskiej gminy współpracującej politycznie z Ł., jej rodzina, członek zarządu powiatu tarnowskiego (który de facto sprzedał działkę sam sobie) oraz jego rodzina, a także dyrektor PCPR Anna G.
Według doniesień, śledczy posiadają również dokumenty dotyczące tych transakcji. Mimo nieprawomocnego wyroku, Anna G. nadal widnieje w Krajowym Rejestrze Sądowym jako członek zarządu Małopolskich Dworców Autobusowych.
