Poznańska firma rodzinna Piotr i Paweł, będąca jedną z czołowych sieci delikatesowych w Polsce, od lat zmaga się z problemami finansowymi, które doprowadziły do konieczności przeprowadzenia postępowania sanacyjnego i restrukturyzacji. Kluczowym elementem tych działań jest proces układania się z wierzycielami, który budzi wiele emocji i kontrowersji.
Jeszcze na początku września sieć Piotr i Paweł zarządzała 130 sklepami delikatesowymi w całej Polsce. Dziś, po otwarciu 12 września 2018 roku postępowania sanacyjnego, ta liczba skurczyła się do 84. Zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami zarządu firmy - to jeden z elementów restrukturyzacji, która miała pomóc spółce wyjść na prostą. Postępowanie sanacyjne dało grupie ochronę i czas na jej spokojne przeprowadzenie. Długi, które miała spółka, uległy czasowemu zamrożeniu. Firma musi jedynie regulować płatności na bieżąco.
20 placówek, tych najgorzej prosperujących: w Grudziądzu, Szczecinie, Warszawie, Krakowie, czy Koszalinie zostało zamkniętych jeszcze we wrześniu i październiku. W niektórych przypadkach to sami właścicieli powierzchni, które najmowali franczyzobiorcy, grozili wypowiedzeniem umów spółce Piotr i Paweł. Powodem było znaczne zadłużenie firmy. Stałych klientów najbardziej zabolało zamknięcie pierwszego sklepu sieci w Poznaniu, przy ul. Głogowskiej. Ten działał nieprzerwanie od 1990 roku, a od 2004 roku był placówką franczyzową.

W 2017 roku firma zamykała z kwotą 190 milionów złotych długu. Wśród wierzycieli znajdują się firmy zewnętrzne, dostawcy, ale także podmioty świadczące usługi dla sieci. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że brak stałych wypłat od franczyzobiorców spółce Piotr i Paweł, przyczynił się między innymi do ich kiepskiej sytuacji rynkowej i problemów finansowych, które skutkowały otwarciem postępowania sanacyjnego. Firma z Pabianic zalegała z płatnościami wobec spółek grupy Piotr i Paweł, a jej dług urósł do kilku milionów złotych. W konsekwencji na początku stycznia zdecydowano o zakończeniu działalności w Pabianicach.
Propozycje układowe znajdujących się w restrukturyzacji spółek Piotr i Paweł S.A. oraz Piotr i Paweł Detal zawierają podział wierzycieli na grupy. Niektórym wierzycielom spółki proponują spłatę 10 proc. wierzytelności głównych, a innym - nawet 100 proc. Podział wierzycieli na kilka grup interesów nie jest czymś niestandardowym.
Pod koniec 2019 roku spółka Piotr i Paweł zaproponowała swoim wierzycielom spłatę 10 proc. należności głównej i 5 proc. wierzytelności ubocznych dzięki finansowaniu Spar Group (który stał się właścicielem Piotra i Pawła). Płatność miałaby nastąpić jednorazowo, miesiąc po zatwierdzeniu układu. Niestety, do tej pory wierzyciele nie odzyskali swoich pieniędzy, mimo przystania na taką propozycję w marcu tego roku.
Wierzyciele zostali pogrupowani, a każdej z grup przedstawiono inną propozycję spłaty długu. Piotr i Paweł S.A. zaproponował oddanie bankom 40% wierzytelności głównej i 0% ubocznej (np. odsetki) w przypadku kredytów i limitów gwarancyjnych. Wierzyciele, którym spółka jest winna do 40 tysięcy złotych, mogli liczyć na otrzymanie wszystkich pieniędzy z wierzytelności głównej, ale już tylko 5% wierzytelności ubocznej. Na odzyskanie 10% zobowiązania mogły liczyć firmy, wobec których PiP S.A. jest zadłużony na kwotę od 40 do 650 tysięcy złotych. Mają też otrzymać 5% wierzytelności ubocznej. 20% mają odzyskać firmy, którym spółka zalega więcej niż 650 tysięcy złotych. Dostaną też 5% wierzytelności ubocznej.
W piątek w Poznaniu odbyło się zgromadzenie wierzycieli, a w zasadzie trzy zgromadzenia - dla każdej spółki tworzącej sieć PiP. Na spotkaniu wierzycieli Piotr i Paweł S.A. (chodzi o dostawców) sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Okazało się, że wierzycielom, wobec których spółka ma największy dług, a zaproponowano im jedynie 10-20 % zwrotu pieniędzy, nie podoba się taka propozycja. Choć wierzycieli przeciwnych zaproponowanemu układowi było za mało, by mogli przedstawić swoją propozycję oficjalnie, może się to jeszcze zmienić. Do sądu wciąż wpływają jeszcze pisma od wierzycieli. Dostawcy sprzeciwiający się propozycji PiP chcą, by spółka przekazywała minimum 50% ze swoich przyszłych zysków wierzycielom do czasu, aż spłacą wszystkie długi.
Zarząd trzech spółek Piotr i Paweł podkreśla, że jego intencją jest jak najszybsze zakończenie postępowania układowego z wierzycielami i wypłacenie należnych im środków finansowych. Przegłosowane przez wierzycieli propozycje układowe czekają na realizację i umożliwią wypłaty należności. Spółki z Grupy Piotr i Paweł mają zabezpieczone środki na te wypłaty - niecierpliwie czekamy na zakończenie procedury sądowej. Jak najszybsze jej sfinalizowanie jest kluczowe dla dalszej działalności i rozwoju sklepów w sieci - przeciąganie się procedury sądowej utrudnia naszą działalność i wymusza ponoszenie dodatkowych kosztów. Dlatego z niezadowoleniem przyjęliśmy fakt przełożenia rozprawy sądowej na 21 września. Większość spłat będzie dokonana w terminie 1 miesiąca od uprawomocnienia się postanowień.
Ostatnim formalnym elementem, na który wszyscy czekają, jest postanowienie sądu w przedmiocie zatwierdzenia układu. Posiedzenie sądu - ze względów niezależnych od spółek - zostało przesunięte na 21 września 2020. Koronawirus opóźnił spłatę wierzycieli.


tags: #piotr #i #pawel #dluznik