Ruch egzekucyjny w Polsce: Dążenie do naprawy Rzeczypospolitej


Ruch egzekucyjny był znaczącym ruchem politycznym w historii Polski, wywodzącym się głównie ze średniej szlachty, który swój cel widział w reformie państwa i egzekwowaniu istniejącego prawa. Jego idee, zasięg działania i osiągnięcia czynią zeń fenomen na skalę ówczesnej Europy.

Pod koniec XV wieku w Europie zaszły poważne zmiany ustrojowe. Ujawnił się kryzys monarchii stanowej, coraz częściej pojawiały się głosy mówiące o potrzebie głębokich zmian ustrojowych. Zachodnia Europa podążała w kierunku państwa scentralizowanego, o silnej władzy. W przeciwieństwie do tego ruchu, Polska nie dążyła do absolutyzmu. Od końca XV wieku lub, jak twierdzą inni badacze historii, od początku XVI wieku, ukształtował się w Polsce ustrój, zgodnie z którym mieszkańcy Rzeczypospolitej mogli uczestniczyć w sprawach politycznych państwa i który gwarantował wolność wyznaniową, ograniczał i określał zakres władzy królewskiej, tworzył podstawy i ramy dobrowolnej, trwającej 400 lat, unii dwóch niezależnych państw - Polski i Litwy. Tę formę państwa, utrzymującą się do 1795 roku, określa się jako demokrację szlachecką.

W XV wieku na uniwersytecie w Krakowie znacząco rozwinęła się również myśl prawnicza. Stanisław ze Skarbmierza i Paweł Włodkowic, by wymienić tylko tych najznaczniejszych, głosili pogląd o wyższości sprawiedliwości oraz prawa nad interesami i dążeniami państw i władców. Stopniowo w kształtującym się szlacheckim społeczeństwie dojrzewało przekonanie, że najwyższą władzą w państwie ma nie król, ale suwerenne i niewzruszalne prawo. Zyskało ono z czasem miano ius commune (prawo pospolite, powszechne). Owo przeświadczenie legło u podstaw legalizmu szlachty i stworzyło grunt pod ukształtowanie się postaw obywatelskich, dla których dobro państwa stało się wartością.

Król Zygmunt I Stary, panujący od 1506 do 1548 roku, próbował umocnić swoją władzę w Rzeczypospolitej kosztem szlachty, wspierany przez swoją żonę, Bonę. W 1529 roku Bona przeprowadziła elekcję swego syna, przyszłego króla Zygmunta II Augusta, na tron polski (elekcja "vivente rege", czyli za życia poprzednika). Przeciw temu zaprotestowała szlachta, która w tym samym roku podjęła uchwałę, zakazującą podobnych elekcji w przyszłości. W 1537 roku doszło do rokoszu pod Lwowem; szlachta, która zebrała się w ramach pospolitego ruszenia na wyprawę wojenną do Mołdawii, zażądała od króla Zygmunta I Starego uporządkowania spraw skarbu, zwolnienia stanu szlacheckiego z opodatkowania, z którego dochody szły na Kościół, oraz kodyfikacji wszystkich praw. Od spełnienia tych żądań szlachta uzależniła swój udział w wojnie.

Ruch egzekucyjny był ruchem politycznym średniej szlachty skierowanym przeciwko królowi i magnaterii. Szlachta domagała się przestrzegania prawa przez króla (egzekucja praw), ukrócenia wpływów magnaterii oraz zniesienia przywilejów Kościoła. Podręczniki historii przyzwyczaiły nas do jednoznacznego kojarzenia staropolskiej kultury politycznej i ówczesnej praktyki życia publicznego z terminami warcholstwo, prywata, egoizm stanowy i tym podobnymi. Tymczasem w szesnastowiecznej Polsce powstał i działał jeden z najbardziej postępowych obywatelskich ruchów zmierzających do reformy państwa.

W XV wieku szlachta coraz wyraźniej dominowała w życiu politycznym państwa. Dzięki kolejnym przywilejom zapewniła sobie liczne gwarancje prawne: nienaruszalności majątku bez wyroku sądowego, przewagę ekonomiczną nad mieszczaństwem, a przede wszystkim przywilej jedlińsko-krakowski (1431-33). Król zobowiązywał się w nim: neminem captivabimus nisi jure victim (nikogo nie uwięzimy, nim go wcześniej nie pokonamy prawem). Zwykło się mówić, że przywileje prostą drogą prowadziły do anarchizacji życia politycznego. Choć w perspektywie czasowej trzech następnych wieków argumentom tego typu trudno odmówić racji, to pamiętać trzeba, że w wiekach XV i XVI przywilej neminem captivabimus stanowił bezsprzeczne osiągnięcie w budowie szlacheckiego społeczeństwa obywatelskiego. Wszak gdy w 1679 roku Anglicy uchwalili Habeas Corpus Act o podobnym charakterze, uczynili zeń filar demokracji i gwarancję swobodnego uczestnictwa obywateli w życiu politycznym. Właśnie gwarancja nienaruszalności osobistej, jaką cieszyła się polska szlachta, była w szesnastowiecznej Europie czymś wyjątkowym. Występujący z krytyką króla na forum publicznym szlachcic, inaczej niż w większości krajów, nie musiał się obawiać, że zapomniany przez świat zakończy żywot w rodzimym odpowiedniku Bastylii.

Rysunek przedstawiający zamek królewski i otaczające go pola uprawne

Zygmunt August nie był początkowo zainteresowany realizacją postulatów szlacheckich. Podobnie jak ojciec, Zygmunt I, próbował rządzić w oparciu o senat. Umiejętnie rozdawał godności i dochodowe królewszczyzny, kształtując sobie w ten sposób grono najbliższych współpracowników. Hojny był zwłaszcza dla tych, którzy stali przy nim w chwili próby, jaką był spór wokół małżeństwa z Barbarą Radziwiłłówną. Była to wszakże polityka kosztowna. Problem jednak w tym, że jej koszty dźwigał nie tyle prywatny skarb królewski, co państwo. Najwybitniejsza znawczyni dziejów ruchu egzekucyjnego, prof. Anna Sucheni-Grabowska, obliczyła, że tylko w latach 1550-1562 Zygmunt II zubożył domenę o prawie 50 procent jej stanu! Dochody z 58 miast i 661 wsi wędrowały już nie do skarbca, ale do prywatnej kieszeni. Wiele dóbr, zwanych wówczas tenutami lub starostwami niegrodowymi, ostatni Jagiellonowie oddawali również pod zastaw pożyczek. Wówczas cały dochód szedł w ręce monarszego wierzyciela aż do czasu spłaty długu. Dość powiedzieć, że według wyliczeń prof. Sucheni-Grabowskiej, ministrowie Zygmunta Augusta czerpali z dóbr koronnych rocznie 80 tysięcy złotych, a do skarbu trafiało 89 tysięcy.

Powszechna była wreszcie praktyka zaniżania dochodowości dzierżawionych tenut. Formalnie tenutariusz miał prawo do zatrzymania sobie 20 procent dochodu, resztę oddawał do skarbu. Mechanizm wyprowadzania pieniędzy można ukazać następującym przykładem: jeśli dzierżawa przynosiła 100 zł rocznego dochodu, to 80 zł powinno trafić do skarbca. Gdy natomiast ktoś wykazał tylko 50 zł, wówczas oddawał do skarbca 40 zł (80 procent z 50 zł), sobie zatrzymywał legalnie 10 zł i mniej legalnie kolejne 50 zł. Wiedza o tym stanie rzeczy była wśród wyrobionej politycznie szlachty powszechna. Z niej właśnie narodził się postulat, od którego cały ruch wziął swoją nazwę: egzekucja dóbr. Z tym z kolei wiązał się cały wachlarz postulatów dotyczących przestrzegania ładu prawnego. Ciekawe, że sami egzekucjoniści nie traktowali ich jako programu nowatorskich reform, choć wiele z haseł faktycznie miało taki charakter. Powszechne wśród legalistycznie rozumującej szlachty było raczej przekonanie, że należy po prostu przywrócić wypracowany przez przodków porządek prawny i zlikwidować jego wypaczenia.

W latach 1562-1569 miały miejsce sejmy egzekucyjne. Przedmiotem ich obrad była realizacja programu egzekucyjnego: lustracja dóbr koronnych, do czego powołano specjalną komisję; utworzenie "wojska kwarcianego" (około 4 tys. żołnierzy), na którego utrzymanie przeznaczono część dochodów z dóbr koronnych; zwiększenie kontroli sejmu nad skarbem (sejm wykonywał ją przez tzw. komisje). Pełny cytat z mowy Mikołaja Siennickiego na sejmie brzmi: „Aby sprawa dobra i rząd [tj. ład] pospolity wszędzie był doma, a od postronnych pokój i tośmy egzekucyją nazwali”.

W zakresie prawa domagano się jednolitej kodyfikacji obowiązujących przepisów. W sferze usprawnienia państwa postulowano ściślejszą unifikację z Koroną Prus Książęcych, pozostających w stosunku lennym, oraz Mazowsza. Najistotniejsza w tym względzie była jednak kwestia zacieśnienia unii polsko-litewskiej, do której sam król dojrzał później niż egzekucjoniści. Duża liczba różnowierców sprawiła z kolei, że wśród żądań egzekucjonistów pojawiły się sprawy tolerancji religijnej i zasad funkcjonowania Kościoła katolickiego w państwie. Pokłosiem ich była późniejsza konfederacja warszawska z 1573 roku.

Wreszcie wspomnieć trzeba o kwestii finansowania wojska, a zwłaszcza odpowiadającej za obronę kresów południowo-wschodnich tzw. obrony potocznej - jedynej stałej siły zbrojnej w państwie.

Król Zygmunt August w dzieciństwie pozostawał pod wpływem matki. Pochodząca z księstwa Bari królowa Bona wpoiła mu wiele włoskich manier, w tym upodobanie do włoskiego renesansowego stroju. Nie wszystkim się to podobało. Czyż bowiem król jako pater Patriae (ojciec Ojczyzny) powinien ulegać obcym modom? Zygmunt, jak wiadomo, nie był człowiekiem, który by łatwo rezygnował z raz powziętych planów. Przyszedł jednak moment, kiedy swe upodobania poświęcił właśnie na rzecz realizacji poważnego celu w polityce zagranicznej - przejęcia Inflant. Krok ten wiązał się oczywiście z zachwianiem dotychczasowego układu sił nad Bałtykiem, godził w zamiary Duńczyków i Szwedów. Dodatkowo pokrzyżował plany Iwanowi IV Groźnemu. Gdy więc w 1561 roku, dzięki misternym zabiegom, Inflantczycy uznali się za lenników, wiadomo było, że rzecz skończy się wojną przeciw Moskwie i Szwedom. W ten sposób rozgorzał konflikt zwany pierwszą wojną północną. Król wiedział, że takiego przedsięwzięcia militarnego nie da się prowadzić bez podatków na wojsko. Te zaś mógł ustanowić tylko sejm. Jako wytrawny polityk Zygmunt August rozumiał, że do realizacji tego potrzebuje na sejmie szerokiego poparcia. Wikłanie się w dalsze boje przeciw egzekucjonistom było ryzykowne: zgubna dla planów króla była już sama możliwość rozejścia się sejmu bez uchwał. W tej sytuacji postąpił zgodnie z maksymą: nie możesz pokonać, przyłącz się.

Na zwołany pod koniec 1562 roku do Piotrkowa sejm przybył więc odmieniony tak w sensie zamiarów w polityce wewnętrznej, jak też i w wyglądzie zewnętrznym: przywdział na siebie strój polski. Marszałkiem izby poselskiej wybrano Rafała Leszczyńskiego, co dawało egzekucjonistom pewną przewagę. Zdecydowano, iż dzieło rozpocząć należy od egzekucji dóbr. Wywołało to ostry sprzeciw wielu senatorów, dla których oddanie królewszczyzn mogło oznaczać krach finansowy. Protestowali Gdańszczanie, senatorowie z Prus Królewskich i kresów należących do Korony. Ostatecznie senatorowie i posłowie złożyli przed królem uzyskane wcześniej przywileje i nadania. Tylko nielicznym trudno było rozstać się z apanażami w imię dobra publicznego. Postawa to jakże piękna i niełatwa, ale chyba jeszcze trudniej wyobrazić sobie dziś scenę, jakiej bohaterem stał się Stanisław Wolski. Do domeny królewskiej wrócić miały wszystkie nielegalnie przejęte po 1504 roku dobra. Bardziej skomplikowana była sprawa królewszczyzn darowanych lub zastawionych jeszcze przed statutem z 1504 roku. Uchwalono, że w celu faktycznego wyliczenia dochodowości poszczególnych królewszczyzn w Koronie zostanie przeprowadzona tzw. lustracja.

Mapa Polski z zaznaczonymi terenami Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego

Konieczność przeprowadzenia lustracji związana była z jeszcze jednym osiągnięciem sejmu piotrkowskiego 1562/1563, a mianowicie powstaniem wojska kwarcianego. Zygmunt August zgodził się bowiem, by czwartą część (kwartę) dochodu z królewszczyzn, po potrąceniu 20 procent przez dzierżawcę, przeznaczać na utrzymanie wojska. Aby jednak wiedzieć, ile wynosi kwarta, trzeba było znać cały rzeczywisty dochód. W efekcie tych działań powstała stała siła zbrojna, niefinansowana z podatków - dokładnie tak, jak tego chcieli egzekucjoniści. Wojsko kwarciane stanowiło przy tym nie tylko zabezpieczenie kresów przed najazdami tatarskimi, ale tworzyło swego rodzaju elitę armii. Kilka postulatów było więc przynajmniej w części zrealizowanych.

Sprawy na sejmie zaczęły się jednak komplikować. Rafał Leszczyński musiał wyjechać. Do Piotrkowa dotarła wieść o upadku Połocka, wobec czego skupiono się na podjęciu uchwał podatkowych. Nie tylko on zdawał sobie sprawę, że nie można zatrzymać się w pół drogi, a wiele z podjętych uchwał wymaga jeszcze opracowania zasad szczegółowej ich realizacji. Kolejny sejm, warszawski 1563/64, powołał trzyosobowe komisje złożone z przedstawiciela króla, izby poselskiej i senatu, które miały objechać wszystkie dobra królewskie w danym województwie czy ziemi i uzyskać szczegółowe informacje na temat wszystkich uzyskiwanych dochodów z miast i wsi. Sejmy kolejnych lat nie przyniosły już tak spektakularnych reform. Wiele energii kierowano na uchwały poborowe w związku z przeciągającą się wojną. Upadł m.in. postulowany przez Siennickiego na sejmie 1565 roku niezwykle nowatorski projekt kontroli nad urzędnikami. Śmiała ta koncepcja zakładała, że na sejmikach szlachta będzie wybierać instygatorów, których zadaniem będzie kontrola poczynań miejscowych urzędników i w razie zaniedbań pociąganie ich do odpowiedzialności przed właściwym sądem. W tym kontekście wypowiedział Siennicki pogląd: „trzeba, aby urzędnicy i dygnitarze koronni powinności swej nie tylko chcieli, ale i musieli dosyć czynić, bo bez tego rządu [tj. ładu] nie będzie”.

Postaci Ruchu Egzekucyjnego

Wśród wybitnych działaczy ruchu egzekucyjnego znaleźli się głównie przedstawiciele średniej szlachty, a wśród nich wielu różnowierców, zwłaszcza kalwinistów i arian. Najwybitniejszym, a zarazem chyba najbardziej dziś zapomnianym był Mikołaj Siennicki (ur. ok. 1520 r.). Pochodził ze średnioszlacheckiej rodziny z ziemi chełmskiej. Studiował na uniwersytecie krakowskim. Karierę polityczną rozpoczął w latach 50. XVI stulecia. Był to okres uspokojenia napięć związanych z małżeństwem Zygmunta II z Barbarą Radziwiłłówną. Równocześnie jednak ustał sprzeciw jednoczący w oporze szlachtę i senatorów. Wygłoszona na sejmie 1550 roku przez Siennickiego mowa była majstersztykiem. Polski Demostenes, jak go później nazwano, wytknął senatorom nadmierną bierność polityczną wobec poczynań króla i wykorzystywanie dóbr koronnych do budowy własnych fortun. W 1553 roku Siennicki po raz pierwszy został marszałkiem izby poselskiej. W 1555 roku na kolejnym sejmie Siennickiego ponownie wybrano na marszałka. Jednak postulaty ruchu egzekucyjnego również zostały odrzucone. Sejm rozszedł się bez podjęcia uchwał podatkowych.

Portret Mikołaja Siennickiego

Rafał Leszczyński (ok. 1526-1592) należał do najwybitniejszych przedstawicieli braci czeskich w Wielkopolsce. Odznaczał się wielkimi zdolnościami politycznymi i prawością charakteru. Walczył w obronie szlachty przeciwko nadużyciom ze strony magnatów. Kilkakrotnie reprezentował szlachtę wielkopolską na sejmach. W 1548 roku stanowczo przeciwstawił się małżeństwu Zygmunta II Augusta z Barbarą Radziwiłłówną. Piastował godności starosty radziejowskiego i wojewody brzeskokujawskiego. W latach 1562-1563 był marszałkiem izby poselskiej. Był sygnatariuszem aktu unii lubelskiej 1569 roku.

Herb rodu Leszczyńskich

Hieronim Ossoliński zdobył staranne wykształcenie, uczył się w Niemczech i we Włoszech. Będąc wyznawcą kalwinizmu, stał się przywódcą innowierców w Małopolsce. Wielokrotnie reprezentował szlachtę małopolską na sejmach. Odegrał ważną rolę podczas pierwszego bezkrólewia - m.in. założył konfederację zapewniającą bezpieczeństwo innowiercom. W 1568 roku został kasztelanem sądeckim, a w 1570 kasztelanem sandomierskim.

Jan Zamojski urodził się w średniozamożnej rodzinie szlacheckiej w ziemi chełmskiej. Po powrocie ze studiów w Padwie został sekretarzem królewskim. Początkowo był związany z ruchem egzekucyjnym - współpracował z Hieronimem Ossolińskim i Mikołajem Siennickim. W 1573 roku na sejmie konwokacyjnym przeforsował elekcję viritim. Zrobił zawrotną karierę polityczną, piastował godności kanclerza wielkiego koronnego i hetmana wielkiego koronnego.

Portret Jana Zamojskiego

Osiągnięcia Ruchu Egzekucyjnego

Największe sukcesy obóz egzekucyjny, kierowany w znacznej mierze przez protestantów, uzyskał za panowania ostatniego Jagiellona. Oprócz wspomnianego wyżej najważniejszego dokonania, jakim była Unia Lubelska, przyjęto antymagnacką, bo formalnie mającą zapobiec kumulacji wysokich urzędów państwowych, zasadę incompatibilitatis, czyli ich niepołączalności. Zrealizowano też kolejny z postulatów - odebrano, głównie magnatom, trzymane przez nich, nieraz od pokoleń, dobra domeny królewskiej i ustalono zasady, niestety wkrótce zdegenerowane, wykorzystania tych zasobów na potrzeby obronności kraju - wojsko kwarciane opłacane z kwarty, podatku ściąganego od dzierżawców tych włości.

Postulat opodatkowania kleru został zrealizowany częściowo poprzez tzw. wytrącanie połowy dziesięciny z nadzwyczajnego podatku (poboru łanowego) nakładanego na poddanych chłopów. Wskutek tego duchowni - rezygnując z połowy dziesięciny - partycypowali w kosztach utrzymania państwa, a zwłaszcza jego wojska. W szerszym zakresie problem ten doczekał się realizacji dopiero podczas obrad Sejmu Czteroletniego, gdy uchwalono tzw. reformy.

W dobie panowania Stefana Batorego powołano do życia Trybunał Koronny oraz Litewski, najwyższą instancję sądownictwa staropolskiego trafiła - kosztem osłabienia prerogatyw monarszych - w ręce szlachty (deputaci byli wybierani przez organy samorządu szlacheckiego - sejmiki, natomiast w przypadku deputatów duchownych - kapituły).

Pod koniec XVI wieku ruch egzekucyjny, stawiający na modernizację ustrojową, tracił impet. Elity przywódcze rozbite na trzy konfesje (luteranizm oraz wywodzący się z kalwinizmu zbór większy i zbór mniejszy) notowały na swym koncie niemałe sukcesy, ale i dotkliwe porażki. Do tych pierwszych należy zaliczyć niewątpliwie wiekopomny akt Konfederacji Warszawskiej, przyjęty przez sejm konwokacyjny po śmierci Zygmunta Augusta, aby „w Kościelech krwi nie przelewać”. Porażką było natomiast powierzenie stanowiska interrexa na czas bezkrólewia arcybiskupowi gnieźnieńskiemu, a nie marszałkowi wielkiemu koronnemu, które to stanowisko w czasach pierwszego bezkrólewia piastował ewangelik - Jan Firlej.

Czym był konstytucjonalizm w Rzeczypospolitej Obojga Narodów i dlaczego jest istotny dzisiaj?

Bliskie związki pomiędzy reformacją a zmierzającym do reformy państwa średnio-szlacheckim ruchem egzekucji praw i dóbr wynikały zarówno z przesłanek ideowych (wskutek ożywienia intelektualnego rozbudowanego przez renesans i reformację, upowszechnianego na nieznaną dotąd skalę dzięki wynalazkowi Jana Gutenberga z Moguncji), jak i personalnych. Wszak czołowi przywódcy egzekucjonistów - złotousty, wielokrotny marszałek izby poselskiej („polski Demostenes”) podkomorzy chełmski Mikołaj Sienicki, kasztelan sandomierski Hieronim Ossoliński czy też kasztelan śremski, przy tym zamożny magnat Rafał Leszczyński byli protestantami. Kierując się ogólną zasadą bardziej sprawiedliwego rozłożenia kosztów utrzymania państwa, dążyli oni, podobnie zresztą jak znaczna część katolickiej większości parlamentarnej w kolejnych sejmach doby „złotego wieku”, co najmniej do osłabienia uprzywilejowanej pozycji stanu duchownego. Postulowano zwłaszcza zniesienie immunitetu podatkowego duchowieństwa poprzez opodatkowanie dziesięcin i kościelnych dóbr ziemskich, wprowadzenia tzw. ustaw amortyzacyjnych zakazujących przekazywania ziemi Kościołowi (choć i tak Kościół w dawnej Rzeczypospolitej miał znacznie mniej majątków ziemskich niż np. we Francji).

Zdaniem działaczy ruchu egzekucyjnego opłaty za objęcie biskupstw zwane annatami (odpowiadające rocznym dochodom z takiego biskupstwa) nie powinny być przekazywane Stolicy Apostolskiej, lecz służyć finansowaniu obrony kraju przed Tatarami, zaś sołtysi z dóbr kościelnych powinni uczestniczyć w obronie kraju. Szczególnie nabrzmiała była kwestia wykonywania wyroków sądów kościelnych przez władzę świecką, czyli starostów grodowych. Żądano zakazu starościńskiej egzekucji tych wyroków (wydawanych najczęściej w sporach o dziesięciny). Szlachta różnowiercza traktowała ten zakres kompetencji starostów jako formę opresji wobec dissidentium in religione. A gdy wreszcie obradujący w Piotrkowie od jesieni 1562 roku do wczesnej wiosny 1563 roku pierwszy z sejmów egzekucyjnych skasował ową starościńską jurysdykcję, znaczna część szlachty uznając ten fakt za spełnienie najważniejszego jej postulatu, stopniowo porzuciła wyznania reformowane, powracając do religii rzymskokatolickiej, choć zdarzały się też odwrotne przypadki.

Sejm, który w 1569 roku doprowadził do uchwalenia Unii Lubelskiej (zacieśnienie związku państwowego z Litwą należało, jak wiadomo, do najważniejszych postulatów obozu egzekucyjnego) miał w izbie poselskiej około 30 procent protestantów. W senacie przewaga ewangelików była jeszcze bardziej widoczna: senatorów protestanckich było w sejmie lubelskim 58, do tego jeszcze w krzesłach senatorskich zasiadali dwaj wyznawcy religii prawosławnej; natomiast katolików było wśród senatorów świeckich 55. Do tego dochodzili też biskupi ordynariusze diecezji, w liczbie 15. Co ciekawe, niektórzy z nich próbowali łączyć stanowiska biskupów z wyznaniem niekatolickim, czego najjaskrawszym przykładem był Mikołaj Pac: przyjąwszy wyznanie zwane potocznie „helweckim” (czyli popularne wśród części szlachty i magnatów kalwińskie-ewangelicko-reformowane) dopiero po dłuższym czasie i naciskach króla Stefana Batorego ustąpił z biskupstwa kijowskiego. Był to jednak wyjątek od reguły - umacnianiu katolicyzmu sprzyjało wyraźne wzmocnienie Kościoła katolickiego realizującego reformy przyjęte na soborze trydenckim, działalność edukacyjna kolegiów jezuickich, w których murach studiowali w drugiej połowie XVI wieku liczni protestanci i prawosławni, wreszcie polityka kolejnych władców Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jeszcze Batory wystawił dla ewangelików 28 nominacji senatorskich - 6 dla wojewodów i 22 na kasztelanów. Jego następca, gorliwy katolik, jakim był Zygmunt III - w początkach rządów nie pomijał w nominacjach na urzędy ewangelików i wyznawców „religii greckiej”, natomiast wraz z upływem lat coraz bardziej preferował katolików w dystrybucji krzeseł senatorskich.

tags: #rafal #leszczynski #ruch #egzekucyjny

Popularne posty: