Okres wakacyjnych wyjazdów to także czas, podczas którego social media naszych znajomych zapełniają się zdjęciami i relacjami znad morza, gór czy zagranicznych wyjazdów. Większość z nas - przechodzi obok nich obojętnie, czasem coś skomentujemy, polajkujemy, ale gdy osoba, która jest nam winna pieniądze chwali się „swoimi wielkimi greckimi wakacjami”, aż chciałoby się pod jej zdjęciami przypomnieć, że najpierw powinno się oddać długi, a dopiero potem ruszać na podbój świata. O tym, czy to dobry pomysł na windykację - mówi Anna Gąsiorowska, trener windykacyjny, właścicielka firmy Negocjator Anna Gąsiorowska.
„Pożyczyłem znajomemu 5000 złotych. Był podobno w ciężkiej sytuacji finansowej. Nie umawialiśmy się na konkretny termin ich oddania, jednak mijają kolejne miesiące, podczas których nie oddał ich. Nie przeszkadzało mi to, bo uznałem, że skoro nie oddaje, to nie wyszedł jeszcze na finansową prostą. Poczułem się, jakbym dostał w twarz. W ostatniej chwili powstrzymałem się przed dosadnym skomentowaniem tych zdjęć i tego, że do tej pory nie oddał mi pożyczonych pieniędzy” - mówi Dominik, przedsiębiorca z Poznania, choć pod tą wypowiedzią, mogłoby się podpisać bardzo dużo osób.
Poprosiliśmy o komentarz do tej sytuacji negocjatorkę windykacyjną, Annę Gąsiorowską: „Sprawa pana Dominika nie jest wyjątkiem. Wielu wierzycieli - czy to prywatnych, czy przedsiębiorców, staje przed podobnym wyzwaniem. Pożyczamy komuś pieniądze albo ktoś ma u nas dług, którego nie oddaje, a po pewnym czasie - widzimy, jak chwali się nową, drogą rzeczą czy wyjazdem. Pierwsza myśl zawsze jest podobna - „kupił to za moje” albo „wyjechał za moje pieniądze”. Można zrozumieć to oburzenie. Złość nigdy nie jest dobrym doradcą. Rozumiem, że komentarz miałby być przypomnieniem o długu, jednak pomyślmy, jak on może zostać odebrany przez osoby go czytające? Wyjdziemy na desperatów, osoby sfrustrowane. Wielu może odebrać ten komentarz jako przejaw naszej zawiści i zazdrości, a nawet - możemy zostać odebrani jak hejterzy. Windykatorzy - nigdzie nie są witani z otwartymi rękoma, także w social mediach. Weźmy też pod uwagę, że nasza ludzka natura sprawi, że sympatia widzów - zawsze będzie po stronie dłużnika. To my będziemy tymi złymi, krwiopijcami, wyciskającym ostatni grosz z porządnego człowieka. To nic, że to tylko przypomnienie o długu. Nie bez znaczenia jest też fakt, że pisząc na fanpage’u naszego znajomego - przekaz kierujemy do jego znajomych i jego członków rodziny. Jak myślicie, po czyjej stronie oni się opowiedzą?” - uważa Anna Gąsiorowska.
Negocjatorka dodaje jednak, że nie należy całkowicie rezygnować z social mediów przy odzyskiwaniu swoich pieniędzy: ”Czasem niepozorny lajk czy serduszko pod zdjęciem da dłużnikowi więcej do myślenia, niż nam się wydaje. Będzie wiedział, że my wiemy, że jest na atrakcyjnych wakacjach, mimo nieuregulowanego u nas długu. Anna Gąsiorowska uważa również, że social media mogą nam pomóc pozyskać informacje o naszym dłużniku, co będziemy mogli wykorzystać w trakcie rozmów z nim. „A im więcej wiemy o naszym dłużniku, tym większa szansa na odzyskanie długu”. - dodaje.
Publikowanie wpisów w social mediach jest darmowe i przez to wyjątkowo kuszące. Poprzez publikację wpisu zapewne chciałabyś ostrzec przed dłużnikiem inne osoby i uświadomić mu, że nie wymiga się od płatności. Czy tego typu wpisy faktycznie odnoszą pożądany skutek? Jednym z nich jest zasięg wpisu. Pewnie zauważyłaś, że na Twoje zdjęcia i statusy reaguje coraz mniej osób . Możliwe, że taki sam los spotka Twój wpis o nieuregulowanej płatności. Jeśli chcesz opublikować wpis w grupie tematycznej, a nie na swoim profilu, weź pod uwagę, że zobaczą go jedynie członkowie tej grupy. Nieco lepszy skutek może odnieść publikacja na profilu dłużnika… ale ten na pewno usunie tę informację. Pamiętaj również, że wpis opublikowany w jakimkolwiek medium zobaczą jedynie zarejestrowani użytkownicy. Warto wcześniej pomyśleć czy klienci lub współpracownicy Twojego dłużnika stanowią grupę potencjalnie zarejestrowaną na którymś z portali.
Niestety tak. Mimo, że chcesz zaszkodzić dłużnikowi, możesz zaszkodzić również sobie. Pamiętaj, że jako przedsiębiorca masz obowiązek znajomości konkretnych przepisów. Publikując wpis o zadłużeniu powinnaś przede wszystkim wiedzieć ile informacji o dłużniku i o samym zadłużeniu wolno Ci ujawnić. Jest to szczególnie istotne w kontekście przepisów RODO. Teoretycznie, w celu odzyskiwania należności możesz publikować i przetwarzać dane dłużnika. W ten sposób działają m.in. giełdy długów. Są to jednak miejsca przeznaczone konkretnie do tego celu. Takie określenia mogą zostać uznane za zniesławienie. „Windykacja” przy pomocy social mediów niesie ze sobą spore ryzyko. Na szczęście - istnieją pewne i bezpieczne sposoby dochodzenia wierzytelności online.
Windykacja w social mediach jest kusząca, ale ma wiele minusów. Sama musisz zadecydować czy rezultat w postaci obniżenia zaufania do firmy dłużnika jest tego warty. Ten efekt jest pewny - odzyskanie należności już niekoniecznie.

Wierzyciel, aby przetwarzać w procesie windykacji dane osobowe dłużnika, musi wykazać jedną z wyżej wymienionych przesłanek. W motywie 40 RODO zaznaczono to, że, aby przetwarzanie danych było zgodne z prawem, powinno opierać się na podstawie zgody osoby, której dane dotyczą lub na innej uzasadnionej podstawie przewidzianej prawem. Należy pamiętać, że nie jest wykluczone występowanie w danym stanie faktycznym więcej niż jednej wskazanej powyżej przesłanki legalizacyjnej. Wybór przesłanki legalizacyjnej, na której będzie opierało się przetwarzanie danych osobowych, należy do administratora danych osobowych. Mówiąc najprościej do właściciela pozyskanych danych osobowych, czyli w naszej sytuacji do wierzyciela.
Jak mówi słynna łacińska paremia Pacta sunt servanda, co oznacza umów należy dotrzymywać. Nie wszyscy jednak zachowują się lojalnie i płacą za sprzedane im towary czy usługi. Dług pojmujemy szeroko. Jest to np. mandat za jazdę gapowicza bez ważnego biletu w komunikacji miejskiej, niezapłacone alimenty, rachunki za prąd czy niezapłacony paragon za zakupy on-line. W Polsce w ostatnim czasie przybywa niesolidnych dłużników. Zadłużenie Polaków rośnie i wynosi już 45 miliardów złotych. Wierzyciel, który nie otrzymał zapłaty za sprzedane towary czy za świadczone przez siebie usługi, zmuszony jest wszcząć windykację. To pojęcie oznacza podjęcie czynności zmierzających do odzyskania długu. Postępowanie windykacyjne często okazuje się jedynym sposobem na wyegzekwowanie płatności. Windykacja może polegać na kierowaniu do dłużnika monitów wzywających do zapłaty zaległej kwoty. Będą to wezwania do zapłaty wysyłane na adres dłużnika, wiadomości SMS, rozmowy telefoniczne. Wierzyciel może podejmować także czynności terenowe, a ostatecznie skierować sprawę na drogę sądową i egzekucji komorniczej, co przysporzy dłużnikowi dodatkowych kosztów obu postępowań.
Pojawia się zatem pytanie, czy wierzyciel może przetwarzać dane osobowe dłużnika w celach windykacji zadłużenia. Odpowiedź na to pytanie jest jednoznaczna - oczywiście, że wierzyciel może przetwarzać dane osobowe dłużnika co celów windykacji. Teraz nasuwa się pytanie o podstawę prawną dla tej działalności. Jak wskazano powyżej, jedną z przesłanek legalizujących przetwarzanie danych osobowych jest prawnie uzasadniony interes realizowany przez administratora. Wierzyciel może oprzeć przetwarzanie danych osobowych dłużnika właśnie na tej przesłance, tj. art. 6 ust. 1 litera f) RODO. Wierzyciel będzie w takim przypadku administratorem danych osobowych dłużnika i będzie miał interes gospodarczy, aby wyegzekwować od niesolidnego dłużnika należność finansową. Odzyskanie długu leży w interesie każdej firmy. Zgoda dłużnika jako podstawa przetwarzania danych osobowych nie jest więc potrzebna. W praktyce najpewniej żaden dłużnik nie wyraziłby zgody wierzycielowi na przetwarzanie jego danych osobowych w celu ściągnięcia długu. Nierzadko zdarzały się sytuacje po wejściu w życie przepisów RODO, że dłużnicy powołując się na ochronę danych osobowych informowali wierzyciela, że nie wyrażają zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych lub korzystają z prawa do tzw. bycia zapomnianym i żądają zaprzestania windykacji.
Uznać również należy, że dłużnikowi nie przysługuje sprzeciw wobec przetwarzania jego danych osobowych, o którym mowa w np. 21 ust. 1 RODO. „Osoba, której dane dotyczą, ma prawo w dowolnym momencie wnieść sprzeciw - z przyczyn związanych z jej szczególną sytuacją - wobec przetwarzania dotyczących jej danych osobowych opartego na np. 6 ust. 1 lit. e) lub f), w tym profilowania na podstawie tych przepisów. Dłużnik może powołując się na swoją szczególną sytuację złożyć sprzeciw wobec przetwarzania jego danych osobowych i wierzycielowi jako administratorowi co do zasady nie będzie wolno przetwarzać danych dłużnika. Przytoczony powyżej przepis, pozwala jednak wierzycielowi na dalsze przetwarzanie danych dłużnika, o ile wykaże on istnienie ważnych prawnie uzasadnionych podstaw do przetwarzania, nadrzędnych wobec interesów, praw i wolności osoby, której dane dotyczą lub podstaw do ustalenia, dochodzenia lub obrony roszczeń. A za taką podstawę uprawniającą wierzyciela jako administratora do przetwarzania danych dłużnika, uznać należy prowadzenie windykacji celem wyegzekwowania długu. Podkreślić w tym miejscu należy, że przepisy RODO mają za zadanie chronić dane osobowe, a nie działania niesolidnych dłużników. Dłużnik nie może wykorzystać RODO jako furtki do uniknięcia odpowiedzialności za zobowiązanie. Dalsze przetwarzanie danych osobowych dłużników przez wierzycieli, a także przez wynajętą kancelarię prawną lub komorniczą celem odzyskania zapłaty będzie zatem prawnie dopuszczalne.
Wierzyciel może zatem powierzyć prowadzenie windykacji kancelarii prawnej lub firmie windykacyjnej. Oczywistym jest, że w tym celu przekazuje również dane osobowe dłużnika. Nie musi pytać o zgodę dłużnika. Wierzyciel zlecający windykację windykatorowi (kancelarii prawnej lub wyspecjalizowanej firmie) musi pamiętać o podpisaniu umowy powierzenia przetwarzania danych osobowych. Między wierzycielem a windykatorem będzie występowało powierzenie przetwarzania, a nie udostępnienie danych. Wierzyciel i windykator nie będą osobnymi administratorami danych osobowych dłużnika. Wierzyciel pozostanie administratorem danych, a windykator stanie się podmiotem przetwarzającym. Elementy, jakie musi zawierać umowa powierzenia przetwarzania, wymienia art. 28 ust. 3 RODO. Na podstawie takiej umowy windykator otrzymuje wskazane w umowie dane osobowe dłużników i może je wykorzystać wyłącznie w celu wskazanym w umowie, tj.
Inaczej będzie w sytuacji, gdy wierzyciel sprzeda dług firmie windykacyjnej. W takiej sytuacji firma windykacyjna stanie się administratorem danych osobowych dłużnika i zobowiązana będzie do przestrzegania wszystkich obowiązków wynikających z RODO. W korespondencji windykacyjnej kierowanej do dłużnika, firma ta powinna zatem spełnić w pierwszej kolejności obowiązek informacyjny z art. 14 RODO i poinformować dłużnika o tym, kto jest administratorem jego danych, podać dane kontaktowe firmy, w tym dane kontaktowe Inspektora Ochrony Danych jeśli został wyznaczony, wskazać podstawę prawą przetwarzania, cel przetwarzania, okres, przez który dane osobowe będą przechowywane, prawa przysługujące dłużnikowi (prawo dostępu do danych, sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, przenoszenia danych) oraz informacje o prawie wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych z siedzibą w Warszawie przy ul.
Windykator musi pamiętać, że pomimo braku obowiązku uzyskiwania zgody dłużnika na przetwarzanie jego danych, musi przestrzegać przepisów RODO. Dane dłużnika muszą być przetwarzane w sposób legalny, uczciwy i bezpieczny, aby uniknąć np. wycieku danych dłużników. Jest to o tyle ważne, że podczas windykacji długów przetwarza się dane bankowe, dane o stanie majątkowym czy numer PESEL dłużnika. Zawód windykatora nie jest uregulowany prawnie, przez co uprawnienia windykatora są o wiele skromniejsze niż uprawnienia komornika sądowego. Nie oznacza to jednak, że windykator jest bezradny. Numer telefonu stanowi element danych osobowych. Jeśli więc windykator dysponuje numerem telefonu do dłużnika, może zgodnie z prawem zadzwonić do dłużnika w celach windykacyjnych. Również adres zamieszkania to dane osobowe. Windykator może zatem zgodnie z RODO odwiedzić dłużnika w miejscu jego zamieszkania (przy czym dłużnik nie ma obowiązku wpuszczenia windykatora do domu czy podjęcia rozmowy) czy kierować na ten adres wezwania do zapłaty. Obowiązkiem windykatora jest zachowanie tajemnicy o sytuacji majątkowej i finansowej dłużnika. Windykator nie może informować kogokolwiek o istnieniu i wysokości zadłużenia. Takie informacje może posiadać wierzyciel, windykator i dłużnik. Zakazane zatem będzie informowanie przez windykatora o zadłużeniu osób trzecich, nieodpowiedzialnych za powstałe zadłużenie np.
Giełdy wierzytelności, zwane też giełdami długów, to miejsca w sieci, gdzie można kupić lub sprzedać dług. Oferty sprzedaży, poza ceną kupna, zawierają dane osobowe dłużnika, kwotę długu i jego pochodzenie (faktura, umowa cywilnoprawna itd.). Wierzyciel może zamieścić na giełdzie wierzytelności wszystkie te informacje całkowicie legalnie, powołując się na prawnie usprawiedliwiony interes. Każdy dłużnik, jak każdy obywatel, ma prawo do ochrony swoich danych osobowych, natomiast ich ochrona nie może być sposobem na unikanie płacenia zobowiązań. Rozporządzenie to nie służy ochronie osób i firm przed konsekwencjami niepłacenia faktur. Dłużnik ma prawo do sprawdzenia, jakie dane na jego temat się przetwarza. Dzięki RODO dane przetwarza się ostrożniej, w mniejszym stopniu dostają się w niepowołane ręce. Ustawodawca zadbał również o wierzycieli, którzy często mają trudności z odzyskiwaniem swoich pieniędzy.
Czy wierzyciel może upubliczniać dane dłużnika? Takie pytanie zadaje sobie wielu przedsiębiorców, zanim poda do publicznej wiadomości informacje o kontrahencie. Jak i gdzie legalnie upubliczniać dane dłużnika, a tym samym efektywnie odzyskiwać pieniądze? Podpowiadamy.
Do legalnego upubliczniania danych dłużnika służą dwa zasadnicze rodzaje miejsc w sieci. Pierwszym z nich są tzw. giełdy długów. Drugim - tzw. rejestry długów, czyli Biura Informacji Gospodarczej. W Polsce wierzyciele mają do dyspozycji co najmniej kilka giełd długów oraz Biur Informacji Gospodarczej. Każdy z tych podmiotów ma odrębny regulamin, z którym koniecznie trzeba się zapoznać. Należy wybierać miejsca pewne i sprawdzone, wyskopozycjonowane oraz cieszące się zaufaniem przedsiębiorców. Wierzyciele mogą bezpiecznie upubliczniać dane nierzetelnych kontrahentów na giełdach długów lub w BIG-ach.
Warto pamiętać, że giełda długów i rejestr długów, mimo że pełnią podobne funkcje, to dwa odrębne pojęcia. Wierzyciel może oczywiście skorzystać z obydwu tych możliwości. Może dodać dane dłużnika na zarówno na wybraną giełdę długów, jak i do rejestru. Giełda długów to utworzony zgodnie z przepisami rejestr informacji gospodarczych. Wierzyciel może tam wystawić swoją wierzytelność na sprzedaż i tym samym upublicznić dane nieuczciwego klienta. Celem przedsiębiorcy korzystającego z giełdy długów faktycznie może być sprzedaż wierzytelności. Może jednak również upublicznić dane dłużnika, aby zmotywować go do szybszej zapłaty. Rejestry długów (Biura Informacji Gospodarczej) służą do weryfikacji zadłużenia potencjalnego kontrahenta. Przedsiębiorcy dodają do rejestru dane dłużników, aby zmotywować ich do spłaty zadłużenia oraz ostrzec przed nim inne uczciwe podmioty.
Kontrahent, którego dane znajdą się w jednym z Biur Informacji Gospodarczej, napotyka na swojej biznesowej drodze różnego typu trudności. Z tych informacji korzystają również banki i inne instytucje finansowe. Dłużnik więc mieć problemy m.in. z uzyskaniem kredytu, czy leasingu. Niedogodności mogą dotyczyć też bardziej prozaicznych czynności jak np. jak zawarcie umowy z operatorem telekomunikacyjnym. Upublicznianie danych dłużnika to bardzo silna i skuteczna motywacja do zapłaty. Fakt, że na informacje o zadłużeniu mogą trafić potencjalni partnerzy biznesowi dłużnika, jego klienci oraz instytucje finansowe, stanowi poważną niedogodność.

W przypadku, gdy użytkownik zostanie uznany za administratora, obowiązywać go będą wymogi wynikające z RODO. W takim wypadku dane osobowe muszą być: przetwarzane zgodnie z prawem, rzetelnie i w sposób przejrzysty dla osoby, której dane dotyczą („zgodność z prawem, rzetelność i przejrzystość”); zbierane w konkretnych, wyraźnych i prawnie uzasadnionych celach i nieprzetwarzane dalej w sposób niezgodny z tymi celami; dalsze przetwarzanie do celów archiwalnych w interesie publicznym, do celów badań naukowych lub historycznych lub do celów statystycznych nie jest uznawane w myśl art. 89 ust.
Publikowane są w grupach tematycznych, na profilach osobistych lub na profilu dłużnika. Zazwyczaj są to wpisy pełne rozgoryczenia. Zdarza się, że oprócz opisu sytuacji zawierają też szereg oskarżeń. Dlaczego ludzie publikują informacje o zadłużeniu w social mediach? Social media to stały element naszego życia. Coraz więcej decyzji podejmujemy pod ich wpływem, a liczba użytkowników popularnych portali wzrasta. Social media mają coraz większą siłę rażenia. Nic dziwnego, że wydają się dobrym miejscem do prowadzenia windykacji.
Zalecamy jednak, aby oprzeć się pokusie i publikować dane dłużnika jedynie w przeznaczonych do tego celu miejscach - na giełdach długów lub w BIG-ach. Dane dłużnika należy upubliczniać w przeznaczonych do tego miejscach. Social media zdecydowanie nie są jednym z nich. Powody? Jest ich co najmniej kilka. Przede wszystkim, w social mediach znacznie łatwiej jest dać się ponieść emocjom. Stąd już tylko krok do gróźb, nawet tych nieumyślnych. Tymczasem giełda długów lub BIG zwyczajnie nie zezwolą na publikację danych innych niż te, które możemy upubliczniać zgodnie z prawem. Poza tym, publikując post, musimy liczyć się z tym, że inne osoby prawdopodobnie będą go komentować. Nigdy nie wiadomo, co będą zawierały ich wypowiedzi i w jakim kierunku podąży dyskusja. Nie ma sensu ryzykować.
Warto jednak zwrócić uwagę, czy giełda długów, z której korzystamy, nie zawiera przycisku „udostępnij”. Jeśli zawiera, można rozważyć zasadność skorzystania z niego i umieścić wpis z giełdy długów w swoich social mediach. Tutaj również należy jednak pamiętać, aby wstrzymać się od emocjonalnych komentarzy. Dla bezpieczeństwa można także rozważyć wyłączenie możliwości komentowania.
System Vindicat.pl nie jest tylko giełdą należności ale kompleksowym systemem do windykacji online. Dane dłużnika może upublicznić jego wierzyciel lub pełnomocnik wierzyciela. Każdy kto prowadzi firmę w formie jednoosobowej działalności gospodarczej czy spółki kapitałowej (jakiejkolwiek), spółki osobowej może upublicznić pełne dane dłużnika. W przypadku kiedy dłużnikiem naszej firmy jest osoba fizyczna też możemy publikować jej dane z pominięciem jedynie numeru posesji. Teoretycznie możemy to zrobić nawet przed końcem wyznaczonego terminu zapłaty na fakturze czy umowie. Wierzytelności jeszcze niewymagalne także podlegają sprzedaży jeżeli umownie kontrahenci nie wyłączyli cesji takiej należności. Odrębną sprawą jest to, iż publikacja danych jeszcze przed wymagalnością może zaszkodzić wizerunkowi naszego kontrahenta i nie polecałbym takich publikacji. Kilka lat temu bardzo często spotykało się, iż firmy wystawiały na publiczne giełdy wierzytelności wynikające z tzw. opłat półkowych. Zasadą jest, iż wierzytelność wynikającą z faktury lub umowy można upublicznić już 1 dnia po terminie zapłaty. Warto jednak wcześniej wezwać dłużnika do zapłaty i powiadomić go o tym, iż zamierzamy upublicznić jego dane.
System Vindicat.pl to kompleksowe i bezpieczne narzędzie do windykacji online. Przy jego pomocy odzyskasz należności bez konieczności podejmowania ryzyka publikacji wpisów w social mediach.
Windykacja zgodna z RODO jest możliwa i legalna, ale wymaga ścisłego przestrzegania zasad ochrony danych osobowych. Wierzyciel może spokojnie prowadzić windykację nawet pomimo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych ze strony dłużnika. Kwestia ta jednak budzi wiele wątpliwości, zatem w razie dodatkowych pytań zachęcamy do kontaktu z naszymi ekspertami.
W przypadku wątpliwości, zachęcamy do kontaktu. W celu poznania pełnych warunków działań windykacyjnych realizowanych przez naszą kancelarię, zachęcamy do skorzystania z bezpłatnego formularza wyceny windykacji. Wycena jest bezpłatna oraz bez zobowiązań. Nawiązując do tematu dzisiejszego artykułu: dane osobowe pozyskane do celów przedstawienia oferty NIE będą wykorzystywane w innych celach (np.
Upublicznianie danych dłużnika na giełdzie długów lub BIG-u to zgodne z RODO prawo wierzyciela. To także jedna z bardziej skutecznych możliwości działania w ramach windykacji miękkiej. To również ostrzeżenie dla innych przedsiębiorców. Nie warto więc bać się upubliczniania danych dłużników w przeznaczonych do tego miejscach. Tym bardziej nie należy dać się zastraszyć dłużnikowi, który może niesłusznie kwestionować legalność tego typu działań.

tags: #windykacja #przez #social #media #a #rodo