Czasem zdarza się, że ktoś nas w sieci oszuka i stracimy pieniądze. Może to być nieuczciwy sprzedawca, fałszywy sklep internetowy czy ktoś, komu udało się w inny sposób wyłudzić od nas pieniądze.
W związku z naszą niedawną publikacją wielu poszkodowanych internautów zwróciło się do nas z pytaniem, co powinni zrobić jako osoby okradzione przez oszustów. Warto pamiętać, że istnieją kroki, które można podjąć, aby spróbować odzyskać utracone środki lub przynajmniej zgłosić przestępstwo.
Czasem, jeśli dostatecznie szybko się zorientujecie, że coś jest nie tak, możecie jeszcze uratować swoje pieniądze. Trzeba jak najszybciej po wykonaniu przelewu zadzwonić do swojego banku i żądać jego anulowania. W większości dużych banków da się to zrobić za pomocą operatora infolinii - o ile oczywiście pieniądze nie opuściły jeszcze Waszego konta.
Jako że w naszym kraju standardowe przelewy wysyłane i przyjmowane są wyłącznie w dni robocze w kilku sesjach (w systemie Elixir), to jeśli np. wyślecie przelew w piątek wieczorem, to jeszcze w niedzielę powinno się go w większości przypadków dać zatrzymać i anulować. Dzwońcie zatem do banku i żądajcie zatrzymania lub anulowania przelewu - chyba że bank poinformuje Was, że pieniądze opuściły już jego system.
Oczywiście jeśli płaciliście kartą kredytową, to sprawa jest dużo prostsza - wystarczy procedura tzw. chargeback.

Jeśli jednak przelewu nie udało się zatrzymać, to pozostaje Wam złożyć zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa. Nie bójcie się tego - to proste. Formalnie zawiadomienie możecie złożyć w dwóch miejscach - na najbliższym komisariacie lub we właściwej prokuraturze.
To pierwsze miejsce szczerze odradzamy, ponieważ tam rządzi surowa Pani Statystyka. Pani Statystyka wymaga, by sprawcy przestępstw byli wykrywani. Nie da się ukryć, że w przypadku przestępstw internetowych jest o to trochę trudniej niż w pozostałych kategoriach, zatem każdy nawet najbardziej ambitny policjant prędzej czy później pod presją przełożonych (którzy są pod presją swoich przełożonych i tak do ministra włącznie) będzie próbował Was zniechęcić do złożenia zawiadomienia. Metod jest sporo - a to że nie ten komisariat (nie ma znaczenia), a to że za krótko od zamówienia (nie ma znaczenia), a to że nie wysłaliście formularza odstąpienia od umowy (nie ma znaczenia) i tak dalej.
Dlatego rekomendujemy Wam udanie się z Waszą sprawą prosto do prokuratury. Zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa nie musi być składane na żadnym formularzu. Waszym zadaniem jest po prostu napisać krótkie opowiadanie i załączyć posiadane dowody: co i kiedy zrobiliście (np. przelew, zamówienie, korespondencja). I to wszystko.
Taki list wystarczy wysłać jako polecony za zwrotnym potwierdzeniem odbioru na adres najbliższej prokuratury. Prokurator, który uzna, że mogło dojść do czynu zabronionego (nie musicie pisać, jakie paragrafy zostały naruszone - to zadanie organów ścigania by to ustalić), zleci zbadanie sprawy policji.

Zapewne w toku postępowania zostaniecie wezwani do złożenia zeznań w charakterze pokrzywdzonego - odbierajcie zatem polecone. Na komisariacie będziecie musieli potwierdzić to, co napisaliście w liście. Jeśli zostanie wszczęte postępowanie, w którym otrzymacie status pokrzywdzonego, to będziecie mogli zapoznawać się z biegiem sprawy.
Powiemy szczerze - szanse na odzyskanie pieniędzy oceniamy raczej nisko. Czasem się udaje - ale nie jest to regułą i trwa dość długo. W naszej ocenie jednak warto takie sprawy zgłaszać, przynajmniej by uzmysławiać organom ścigania prawdziwą skalę zjawiska.
W kontekście zarządzania i potencjalnych problemów z należnościami, warto zwrócić uwagę na doświadczenie kandydatów do organów spółdzielczych, którzy mogą mieć wpływ na usprawnienie procesów windykacyjnych. Analizując sylwetki kandydatów do Rad Nadzorczych, można zauważyć osoby z doświadczeniem w obszarach prawnych, finansowych i administracyjnych.
Doświadczenie tych osób w zarządzaniu finansami, prawie, administracji oraz pracy w organach spółdzielczych może być cenne w kontekście usprawniania procesów windykacyjnych i minimalizowania strat wynikających z zadłużeń.

tags: #marcin #szady #windykacja