Działamy w branży od wielu lat - dzięki temu jesteśmy w tym bardzo skuteczni! Nic dla nas nie jest tak ważne jak zadowolenie naszych klientów. Doskonale wiemy, jak rozmawiać z brokerami. Doprowadzimy sprawę do końca!
Nasza kancelaria specjalizuje się w zwalczaniu patologii związanych z rynkiem inwestycyjnym oraz odzyskiwaniem pieniędzy utraconych wskutek niewłaściwych praktyk podmiotów świadczących tego typu usługi. W naszych szeregach znajdują się eksperci związani z branżą inwestycyjną, radcy prawni oraz specjaliści od rynku kryptowalut. Tak dobrany zespół sprawdza się idealnie w obowiązujących aktualnie realiach rynkowych. Jeśli zostałeś oszukany to trafiłeś idealnie - dzięki nam znacznie zwiększysz szansę na odzyskanie swoich pieniędzy.
Oferujemy kompleksowe wsparcie na każdym etapie odzyskiwania utraconych środków finansowych. Zdajemy sobie sprawę z tego, że obsługa klienta w tej branży jest złożona i wymaga od pracowników nie tylko wiedzy i doświadczenia, ale również taktu i empatii. Dlatego współpracujemy z najlepszymi w branży specjalistami. Nasi pracownicy posiadają wieloletnie doświadczenie zarówno w usługach skupionych wokół rynków kapitałowych, jak i w usługach windykacyjnych. To połączenie sprawia, że doskonale wiemy, jak rozmawiać z nieuczciwymi brokerami.
Nasza kancelaria powstała z ideą pomagania osobom poszkodowanym. Nasze słowa nie muszą Cię przekonać, że chcemy dla Ciebie dobrze - ale opinie naszych klientów już tak. Niestety odzyskiwanie pieniędzy to proces złożony i zazwyczaj dość czasochłonny. Aby mniej więcej określić szansę oraz czas jaki jest potrzebny, musimy posiadać więcej informacji na temat oszustwa - dlatego skontaktuj się z nami już teraz! Bezustannie analizujemy sytuacje naszych Klientów i wybieramy optymalne rozwiązania, aby skutecznie odzyskać kapitał. Uzyskaj bezpłatną analizę Twojej sytuacji - skontaktuj się z nami.

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu wydał ciekawe orzeczenie, które - miejmy nadzieję - wpłynie na działanie firm windykacyjnych. Sąd stanął bowiem na stanowisku, iż działanie firmy windykacyjnej, która lekceważy obywatela i niezgodnie z zasadami współżycia społecznego, dobrymi obyczajami wymusza na nim przez nękanie go w różny sposób, spłatę długu co do którego zgłosi on zarzut przedawnienia lub uznał żądanie za bezpodstawne jest naruszeniem dóbr osobistych, a konkretnie wolności, miru domowego i prywatności. Jak wskazał bowiem Sąd Okręgowy - którego stanowisko podzielił Sąd Apelacyjny - nie każde działanie wierzyciela zmierzające do odzyskania długu legalizuje wkroczenie w sferę dóbr osobistych dłużnika. Działanie nadmierne, nakierowane na zastraszenie dłużnika i wywierające silną presję psychiczną, z emocjonalną przemocą nie może być akceptowane.
Sąd Apelacyjny zaznaczył, iż przedstawione wyżej dobra osobiste należą do praw podmiotowych bezwzględnych, zatem na wszystkich - także firmach windykacyjnych - spoczywa obowiązek nieingerowania w sferę spraw wchodzących w ich zakres, z wyjątkiem sytuacji prawnie uzasadnionych. Wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 15 lutego 2013r. jest o tyle istotny, że daje dłużnikom firm windykacyjnych możliwość skorzystania z ochrony prawnej. Zgodnie bowiem z art. 24 k.c. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.
Działania firm windykacyjnych, mające charakter uporczywego nękania, mogą prowadzić do naruszenia dóbr osobistych, takich jak wolność, mir domowy i prywatność. Nękanie telefoniczne, nachodzenie dłużnika w miejscu zamieszkania, czy stosowanie groźby i emocjonalnej przemocy, nie są akceptowane przez prawo. Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z 2018 r. podkreślił, że niedopuszczalne jest naruszanie spokoju dłużnika poprzez nadmierne działania windykacyjne. Nadmierne działania windykacyjne, nakierowane na zastraszenie dłużnika i wywierające silną presję psychiczną, nie mogą być akceptowane. Metody windykacji, które prowadzą do naruszenia dóbr osobistych, takich jak spokój osobisty i zdrowie dłużnika, nie mogą być stosowane. Niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach, dobra osobiste są chronione na mocy art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego.
Odpowiedzialność ukształtowana na podstawie art. 415 Kodeksu cywilnego oparta jest na zasadzie winy. W przypadku działań windykacyjnych, które wykraczają poza dopuszczalne prawem granice, można mówić o naruszeniu dóbr osobistych. Firma windykacyjna nie może dopuszczać się przestępstwa tzw. „stalkingu”, o którym mowa w art. 190a Kodeksu karnego. Działania takie są bezprawne i mogą prowadzić do odpowiedzialności karnej i cywilnej.

Biuro Prasowe Grupy Progres odpowie na wszystkie Twoje pytania. Grupa Progres Sp. z o.o. jest jednostką dominującą, która posiada bezpośrednio 100% udziałów w kapitale zakładowym spółek zależnych. Spółka holdingowa - prowadzi działalność inwestycyjną oraz świadczy na rzecz spółek zależnych usługi wsparcia w ramach Centrum Usług Wspólnych. Ponadto na rzecz klientów zewnętrznych świadczy usługi specjalistyczne.

Progres Investment był notowany na małym rynku GPW w latach 2011-15. W tym czasie miał trzech prezesów: Pawła J., Przemysława M. i Andrzeja Sz. Wszyscy mają na koncie wyroki, na razie nieprawomocne.
O podejrzanej działalności spółki Progres Investment, notowanej w latach 2011-15 na NewConnect i specjalizującej się w udzielaniu krótkoterminowego finansowania firmom, pisaliśmy wielokrotnie. A niedawno poinformowaliśmy, że po latach jeden sąd uznał, że Progres Investment (PI) działał jak zorganizowana grupa przestępcza, która bezprawnie przejęła majątek klientów wart ponad 100 mln zł, a drugi - że zainwestowanie przez szefów życiowego ubezpieczyciela Benefia (dziś Vienna Life) aż 160 mln zł w PI i związane z nim spółki było wielką niegospodarnością.
Wśród kilkunastu skazanych, na razie nieprawomocnymi wyrokami, są dwaj kolejni prezesi Progresu: Paweł J. (z lat 2010-12) i Przemysław M. (z lat 2012-14, usłyszał wyrok w obu sprawach). Okazuje się, że tę specyficzną sztafetę uzupełnia Andrzej Sz., prezes PI w latach 2014-16, a wcześniej m.in. wiceprezes Ganta i Inventum TFI. Kilka tygodni temu został skazany na 1,5 roku bezwzględnego więzienia. A to już drugi nieprawomocny, związany z Progresem wyrok, który usłyszał w tym roku…
Andrzej Sz. i Janusz Sz. za działanie na szkodę spółki Progres Investment, a także jej wierzycieli, zostali skazani na kary po 1,5 roku pozbawienia wolności. Dodatkowo sąd nałożył na Andrzeja Sz. 10 tys. zł grzywny za niezłożenie w terminie wniosku o upadłość tejże spółki, a na Janusza Sz. pięcioletni zakaz wykonywania zawodu adwokata. Obaj zostali też zobowiązani do naprawienia w całości szkody wyrządzonej przestępstwem poprzez zapłatę solidarnie na rzecz Progresu Investment w upadłości ponad 18,5 mln zł.
Toksyczny romans życiowego ubezpieczyciela Benefia (dziś Vienna Life) i notowanego na NewConnect Progresu Investment (PI) zaowocował w 2025 r. dwoma wyjątkowo surowymi jak na sprawy gospodarcze wyrokami, na razie nieprawomocnymi. W maju 2025 r. jeden sąd uznał, że wyłożenie przez Benefię aż 160 mln zł na akcje i obligacje PI oraz związanych z nim spółek było wielką niegospodarnością. I skazał za to trzy osoby: Tomasza T., byłego szefa Benefii, na 9 lat więzienia, Przemysława M., byłego członka zarządu ubezpieczyciela, a jednocześnie byłego prezesa PI, na 6 lat, a byłą pracownicę Benefii Annę B. na 2 lata. Z kolei w październiku drugi sąd uznał, że PI działał jak zorganizowana grupa przestępcza i pod pozorem udzielania firmom krótkoterminowego finansowania bezprawnie przejął ich majątek wart ponad 100 mln zł. W tym procesie wyrok skazujący usłyszało 13 osób, z których sześć skazano na bezwzględne więzienie. Najwyższe kary dostali byli szefowie PI: Paweł J. (8 lat pozbawienia wolności) i Marek A.
W 2014 r., po straceniu kontroli nad PI przez jego założyciela Pawła J., decydujący wpływ na spółkę zyskali jej nowy prezes Andrzej Sz. i właśnie Janusz Sz., prawnik reprezentujący dwóch akcjonariuszy Progresu posiadających łącznie ponad połowę kapitału spółki. Za czasów tego duetu, w 2014 r., PI przeprowadził dwie kontrowersyjne transakcje ze spółką Polmozbyt Szczecin (PS). Kupił od niej za 20,3 mln zł certyfikaty inwestycyjne Capital Insurance FIZAN (płacąc wierzytelnościami), a także sprzedał PS nieruchomość położoną w pobliżu warszawskiego lotniska Okęcie za 5 mln zł (przy czym faktycznie wpłynęły do PI jedynie 374 tys. zł). Niedługo po tych transakcjach ujawniliśmy w PB, że PS nie był przypadkowym kontrahentem Progresu.
W sierpniu 2015 r. sąd ogłosił upadłość PI i władzę w firmie przejął syndyk Maksymilian Wrzesiński. Kilka miesięcy później zawiadomił prokuraturę o obu transakcjach z PS. Stwierdził, że certyfikaty były warte nie 20,3 mln zł, lecz… 0 zł, oraz że stołeczna nieruchomość została sprzedana za cenę wielokrotnie niższą niż rynkowa. Ostatecznie prokuratura za przestępczą uznała jedynie pierwszą z transakcji. I to właśnie sprawa certyfikatów zaowocowała niedawnym wyrokiem po 1,5 roku więzienia dla Andrzeja Sz. i Janusza Sz. Sąd podzielił zdanie prokuratury, że transakcja była nieuzasadniona ekonomicznie i nakierowana na wyprowadzenie z PI majątku o wartości ponad 18,5 mln zł (zdaniem śledczych papiery były bowiem warte nie 0 zł, ale ponad 1,7 mln zł).
Dodatkowe 10 tys. zł grzywny dla Andrzeja Sz. to efekt niezłożenia na czas wniosku o ogłoszenie upadłości Progresu. Zdaniem prokuratury spółka spełniała przesłanki bankructwa co najmniej od początku 2014 r. - i dlatego te same zarzuty usłyszeli członkowie wcześniejszego zarządu PI: Bartłomiej Z., Przemysław M. i Marek A. Ich osobny proces, w którym dwaj ostatni są dodatkowo podejrzani o podanie nieprawdy w prospekcie emisyjnym Progresu, trwa przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa.
Syndyk Progresu nie zgodził się z prokuraturą, która nie doszukała się w transakcji sprzedaży działki przy stołecznym lotnisku Okęcie przestępstwa, i złożył w sądzie subsydiarny akt oskarżenia przeciwko Andrzejowi Sz. i Januszowi Sz. Rozpatrujący sprawę Sąd Okręgowy w Warszawie szybko umorzył sprawę drugiego z nich, ale proces byłego szefa PI doprowadził do końca. I w maju 2025 r. uznał, że Andrzej Sz. przy sprzedaży działki dopuścił się niegospodarności, za co skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na 2 lata. Szkodę PI oszacował na co najmniej 3,86 mln zł i zobowiązał Andrzeja Sz. do zwrotu spółce takiej właśnie kwoty. To ostatnie może budzić kontrowersje, bo zgodnie z innym wyrokiem - uznającym, że w PI działała zorganizowana grupa przestępcza - ta właśnie działka trafiła do Progresu w rezultacie oszustwa. Innymi słowy: spółka nie mogła ponieść szkody, skoro wcześniej w sposób nieuprawniony stała się właścicielem nieruchomości. Droga do ewentualnego odzyskania działki przez jej pierwotnego właściciela (a właściwie jego spadkobierców) jest jednak daleka. Warszawska nieruchomość bowiem w międzyczasie jeszcze dwa razy zmieniała właściciela i ewentualne odkręcenie wszystkich transakcji będzie z pewnością długotrwałe.
W sierpniu 2015 r. sąd ogłosił upadłość Progresu Investment (PI), a w styczniu 2016 r. jego spółki zależnej Progres Marbella (PM). Na listach wierzytelności obu firm syndyk Maksymilian Wrzesiński oraz nadzorujący go sędzia komisarz uznali wierzytelności na ponad 100 mln zł. Bałagan prawny, jaki zostawiły po sobie kolejne zarządy PI i PM, zaowocował tym, że przez dekadę do wierzycieli obu spółek trafiło jedynie… 4,7 mln zł, a kolejne 3,6 mln zł znajduje się w kasach ich mas upadłości. Najwięcej pieniędzy w PI i PM utopili ich obligatariusze, m.in. firmy ubezpieczeniowe (takie jak HDI Gerling Życie i AXA Życie), oraz inwestorzy prywatni. Straciły też banki: PKO BP, Idea Bank, Getin Noble Bank i Bank Polskiej Spółdzielczości.
Administrator danych - PROGRESS WITOLD MLECZKO z siedzibą przy ul. Administrator może ujawniać dane osobowe Użytkowników Serwisu zewnętrznym podmiotom wtedy, gdy jest to niezbędne do funkcjonowania Serwisu, np. dostawcom odpowiedzialnym za obsługę systemów informatycznych i sprzętu, podmiotom świadczącym usługi księgowe. Administrator może ujawnić wybrane informacje dotyczące Użytkowników właściwym organom bądź osobom trzecim, które zgłoszą żądanie udzielenia takich informacji, opierając się na odpowiedniej podstawie prawnej oraz zgodnie z przepisami obowiązującego prawa. Dane Użytkownika nie są domyślnie przesyłane poza granice Europejskiego Obszaru Gospodarczego ani nie są przekazywane organizacjom międzynarodowym.
Pliki cookies stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są na urządzeniu Użytkownika Serwisu. Pliki cookies służą do obserwacji zachowań Użytkownika na stronie internetowej, dzięki czemu możliwe jest uproszczenie poruszania się po tej stronie. Służą również do zapamiętywania preferencji Użytkownika, co może być wykorzystywane przy wyświetlaniu odpowiednio dopasowanych treści redakcyjnych. Serwis nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies. W ramach Serwisu stosowane są pliki, które są niezbędne dla zachowania bezpieczeństwa połączenia i optymalizacji działania strony internetowej. Użytkownik Serwisu może w każdej chwili dokonać zmiany ustawień dotyczących plików cookies, jeżeli nie zgadza się na ich używanie. W tym celu należy zmienić ustawienia swojej przeglądarki w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies, bądź informować o ich każdorazowym zamieszczaniu na urządzeniu Użytkownika.
tags: #natarczywa #firma #windykacja #progres