Ósmy października 1943 roku. W znajdującym się u zbiegu ulic Mazowieckiej i Świętokrzyskiej warszawskim barze "Za Kotarą" siedzi jego właściciel, Józef Staszauer - oficer Armii Krajowej, a jednocześnie... zdrajca i niemiecki agent. Nagle do knajpy wbiega pięciu uzbrojonych mężczyzn. Rozkazują wszystkim podnieść ręce. Staszauer nie słucha i sięga po pistolet. Rozpoczyna się krwawa jatka. W wymianie ognia ginie skazany na śmierć przez Polskie Państwo Podziemne konfident, a także jego żona i szwagier (również współpracujący z Gestapo) oraz kilka postronnych osób. Po wykonaniu wyroku zamachowcy wycofują się na ulicę. Skrywający się w bramach hitlerowcy nie mają szansy zareagować, bo grupę ubezpieczają inni członkowie AK - i ostrzeliwują przeciwników.
Zabicie Staszauera było jedną z najbardziej spektakularnych akcji przeprowadzonych przez egzekutorów Polskiego Państwa Podziemnego. W samym centrum Warszawy, na oczach Niemców, zastrzelono wyjątkowo groźnego podwójnego agenta, który przyczynił się do śmierci wielu naszych rodaków. Stanowiło to kolejny dowód dużej sprawności referatu 993/W, komórki Armii Krajowej do zadań specjalnych. "U wylotu Mazowieckiej stali żandarmi. Chodniki były zasypane szkłem jak po bombardowaniu..." -Takie relacje pozostawił Czesław Kuczera, opisując widziane skutki zbrodni dzień po operacji.

W 1941 roku w strukturze Związku Walki Zbrojnej, a później AK, wyodrębniono komórkę kontrwywiadu odpowiedzialną za likwidację zdrajców i szpiegów wroga. Referat 993/W o kryptonimie "Wapiennik" wykonywał w stolicy wyroki śmierci nałożone przez podziemne sądy. W 1943 roku oddział liczył ponad 80 ludzi. Byli wśród nich doświadczeni żołnierze kampanii wrześniowej, a także młodzież ze środowisk robotniczych z biednych dzielnic miasta. Do momentu wybuchu powstania egzekutorzy "Wapiennika" zabili 70 Niemców, kolaborantów oraz pozostałych osób skazanych na najwyższy wymiar kary. Podobne zadania realizowali również członkowie innych komórek AK, a swoich ludzi od takich zadań miały też Narodowe Siły Zbrojne oraz grupy partyzanckie działające w terenie.
Polskie Państwo Podziemne było fenomenem w okupowanej przez nazistów Europie - w konspiracji stworzono strukturę państwową z armią, sądownictwem i instytucjami, które utrzymywały funkcje państwa mimo utraty terytorium. Już w 1939 roku powstały wojskowe sądy kapturowe, a trzy lata później - cywilne. Posługiwały się one prawodawstwem II RP, a egzekucje orzekano m.in. na podstawie kodeksu karnego z 1932 roku, według przepisu: kto dopuszcza się zdrady, szpiegostwa, prowokacji, denuncjacji lub nieludzkiego krzywdzenia ludności polskiej - podlega karze śmierci. Szacuje się, że ręka podziemnej sprawiedliwości dosięgła ok. 2500 szmalcowników, agentów Gestapo oraz wysokich niemieckich oficerów.
Fragmenty relacji o procesach i egzekucjach wskazują, że likwidację zdrajców podejmowano w różnych warunkach: od klasycznych scenariuszy, kiedy skazany był prowadzony do mieszkania i tam zabijany, po akcje przeprowadzane w miejscach publicznych. Zdarzały się jednak trudności: pistolety mogły zacinac się, a kule grzęzły w ciałach, co prowadziło do dramatycznych sytuacji. Przykłady takich „jackpotów” ukazują rosnącą skuteczność i jednocześnie rosnące ryzyko dla likwidatorów.
Jednym z najsłynniejszych przypadków była likwidacja Hansa Franza Witka „Diabła” - konfidenta niemieckiego o pseudonimie „Diabeł”. Przeżył 11 zamachów, a kiedy w końcu zginął 15 czerwca 1944 roku, okupanci zlikwidowali także jego rodzinę i masowo aresztowali innych. W praktyce często stosowano różne taktyki ochrony przed odwetem: kamizelki kuloodporne, odwracanie uwagi mundurowych i ukrywanie prawdziwych celów w gąszczu działań konspiracyjnych. W łączności z tymi operacjami, Egzekutorzy podejmowali także ryzykowne działania w miejscach publicznych i w domach oskarżonych - celem było pewne i szybkie wykonanie wyroku.

Wśród ofiar wyroków podziemnego wymiaru sprawiedliwości znajdowali się zarówno donosiciele, szmalcownicy, jak i osoby z różnych warstw społecznych - oficerowie, politycy, dziennikarze, artyści. Kontrowersje dotyczące skutków takich wyroków pozostają tematami badań historyków i publicystów. W 1940-1943 rokach rozwijały się także dwa równoległe piony sądownictwa - wojskowy (WSS) i cywilny (CSS), które miały identyczne statuty w kwestii grożących kar, lecz różniły się obsadą i jurysdykcją. Po zakończeniu wojny część skazanych została uniewinniona lub oczyczona z zarzutów w państwie wolnym.
Współczesne opracowania, jak „Ptaki drapieżne” autorstwa Emila Marata i Michała Wójcika, przybliżają biografie likwidatorów AK, takich jak Lucjan Wiśniewski „Sęp” z oddziału 993/W. Opowieści te ukazują, że młodzi ludzie, w wieku kilkunastu lat, musieli podejmować decyzje o zabijaniu, co miało poważne konsekwencje psychiczne. Relacje takich egzekutorów, ich motywacje i opór moralny tworzą złożony obraz konspiracyjnego wymiaru sprawiedliwości, którego celem było utrzymanie polskiego państwa ducha wobec okupanta.
W zarysie odpowiedzi na pytanie o skali i skutkach podziemnych wyroków śmierci: od początku, wśród wielu żurnalistów i badaczy, powstaje pytanie o sens i koszty takich działań. Szacunki mówią o około 3,5 tys. wyroków wykonanych w czasie wojny, w tym na zdrajcach i szpiegach, a także na szmalcownikach i konfidentach. Równocześnie decyzje te były podejmowane w kontekście szerszych kosztów społecznych - represji niemieckich i późniejszych represji stalinowskich wobec opozycji. W ten sposób Armia Krajowa próbowała utrzymać społeczeństwo w przekonaniu, że państwo działa, a winni zostaną ukarani.
Procesy i wyroki podziemnego wymiaru sprawiedliwości były częścią skomplikowanego mechanizmu utrzymania lojalności społeczeństwa i odstraszania szpiegów. Doświadczenia te są przedmiotem licznych publikacji i dyskusji na temat odpowiedzialności i moralności takich działań, zarówno w kontekście wojennym, jak i powojennym. Nie można jednak zapominać, że to właśnie Polskie Państwo Podziemne posiadało struktury, które - choć nie na terytorium - utrzymywały funkcje państwowe i prawo, umożliwiając walkę z okupantem i zdradą wewnątrz społeczeństwa.
W przekroju historycznym opisane opowieści wskazują również na błędy i kontrowersje: możliwość pomyłek, ludzkie słabości egzekutorów, a także koszty społeczne. Jedno pozostaje pewne - działania konspiracyjnego wymiaru sprawiedliwości miały na celu utrzymanie łączności społeczeństwa z państwem w najtrudniejszych warunkach okupacyjnych i zapobieganie szerzeniu się szkodliwych praktyk, takich jak szmalcownictwo czy donosicielstwo.
Na koniec warto zwrócić uwagę na źródła i dokumenty, które pozwalają na odtworzenie mechanizmów podziemnego wymiaru sprawiedliwości: archiwa, relacje likwidatorów, biogramy ofiar oraz publikacje historyczne. Dzięki nim zyskujemy wgląd w to, jak konspiracyjne sądownictwo funkcjonowało w czasie wojny oraz jakie były jego długofalowe skutki dla pamięci narodowej.
tags: #wyrok #egzekucyjny #na #zdrajcow #armii #krajowej