Czy komornik ma dostęp do Facebooka i jak Revolut chroni Twoje pieniądze?


W dzisiejszych czasach, gdy wiele informacji jest udostępnianych publicznie w sieci, warto być świadomym tego, że komornik może korzystać z tych danych w celu odzyskania należności. Dlatego też, warto ostrożnie podchodzić do publikowania informacji o naszym majątku czy sytuacji finansowej w mediach społecznościowych, aby uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji.

Czy komornik może zbierać dane o dłużniku w mediach społecznościowych? To pytanie nurtuje wiele osób, które znajdują się w trudnej sytuacji finansowej. Okazuje się, że tak, komornik może korzystać z informacji dostępnych publicznie w mediach społecznościowych, aby dowiedzieć się więcej o dłużniku.

W Polsce komornicy mają prawo korzystać z różnych źródeł informacji, w tym z portali społecznościowych, aby uzyskać informacje o majątku dłużnika. Dzięki temu mogą lepiej ocenić sytuację finansową osoby zadłużonej i podjąć odpowiednie kroki w celu odzyskania należności.

Wyszukiwanie danych o dłużniku w mediach społecznościowych może być skuteczną metodą weryfikacji informacji o jego sytuacji finansowej. Dzięki temu komornik może sprawdzić, czy osoba zadłużona rzeczywiście znajduje się w trudnej sytuacji finansowej, czy może ukrywa swoje majątkowe zasoby.

Warto jednak pamiętać, że komornik może korzystać z informacji dostępnych publicznie w mediach społecznościowych, ale nie może naruszać prywatności dłużnika. To oznacza, że nie może żądać dostępu do prywatnych wiadomości czy danych osobowych dłużnika bez jego zgody.

Czy publikacje dłużnika mogą wpłynąć na działania komornika?

Publikacje dłużnika mogą rzucić światło na jego styl życia, wydatki czy posiadane majątki. Komornik może korzystać z tych informacji, aby uzyskać lepszy obraz sytuacji dłużnika i podjąć odpowiednie kroki w celu odzyskania zadłużenia.

Warto zatem być ostrożnym z publikacjami na mediach społecznościowych, zwłaszcza gdy mamy zaległe płatności. To, co udostępniamy publicznie, może zostać wykorzystane przeciwko nam w procesie egzekucji komorniczej.

Jednakże należy pamiętać, że komornik musi działać zgodnie z przepisami prawa i nie może naruszać naszej prywatności. Dlatego też warto być świadomym swoich praw i obowiązków wobec komornika w kontekście egzekucji komorniczej.

Czy komornik może korzystać z prywatnych wiadomości dłużnika?

Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy komornik może korzystać z prywatnych wiadomości dłużnika w celu odzyskania należności. Sprawa wydaje się delikatna, jednak zgodnie z polskim prawem, komornik ma prawo zbierać informacje o dłużniku w mediach społecznościowych.

Nie oznacza to jednak, że komornik może naruszać prywatność dłużnika. Istnieją pewne granice, których musi przestrzegać, w tym:

  • sprawdzenie publicznie dostępnych informacji,
  • pytanie o informacje od znajomych dłużnika,
  • monitorowanie publicznych wpisów i komentarzy.

Ważne jest, aby zawsze pamiętać o tym, że komornik powinien działać zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi i nie może naruszać prywatności dłużnika. Jeśli masz wątpliwości co do działań komornika, zawsze warto skonsultować się z prawnikiem, który udzieli Ci odpowiedniej pomocy i wsparcia.

Działanie Legalność
Monitorowanie publicznych danych Tak
Żądanie informacji od znajomych Z ograniczeniami
Przeszukiwanie prywatnych wiadomości Nie

Podsumowując, komornik może korzystać z mediów społecznościowych w celu zbierania informacji o dłużniku, jednak musi działać zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi. W razie jakichkolwiek wątpliwości, zawsze warto skonsultować się z odpowiednimi specjalistami, aby uniknąć nieprzyjemnych sytuacji.

Jak Revolut chroni Twoje pieniądze przed komornikiem?

Fintech Revolut ma w Polsce już ponad 4 miliony klientów. Nie jest tajemnicą, że jakaś część użytkowników korzysta z niego w związku z tym, że środki tam zgromadzone pozwalają się uchronić przed różnego rodzaju egzekucjami komorniczymi oraz wizytami urzędu skarbowego. Ale czy nadal tak jest?

Rachunki Revolut w złotych dla polskich klientów są prowadzone w Aion Banku. Tym samym, do którego można się „zapisać” samodzielnie, przez aplikację mobilną tego banku. Jednak posiadanie konta bezpośrednio w Aion Banku a posiadanie go poprzez Revolut to zasadnicza różnica. W pierwszym przypadku klient sam podpisuje umowę z Aion Bankiem i jest właścicielem rachunku. Natomiast jeżeli korzysta z Revoluta, wtedy co prawda konto też jest w Aion Banku, ale klient (jego użytkownik) nie ma podpisanej umowy z tym bankiem. Umowę ma bowiem z Revolutem, który „wynajmuje” od belgijskiej instytucji polskie bankowe numery IBAN.

Schemat działania konta Revolut w Polsce

Sytuacja ta daje możliwość korzystania z rachunku bankowego, chociaż de facto klient nie jest jego właścicielem, a zatem nie widnieje w systemach bankowych. Jak zatem można na tej sytuacji skorzystać? Jak wiadomo, osoby, które mają na swoim koncie różnego rodzaju zajęcia i egzekucje komornicze, są na różne sposoby „ścigane” przez komorników. Mają oni swoje sposoby na odzyskanie długów. Jednym z nich jest dostęp do systemu Ognivo.

Ognivo to prawdziwy postrach klientów z komornikiem na ogonie. Jest to „system umożliwiający sprawną i bezpieczną komunikację online pomiędzy bankami i spółdzielczymi kasami oszczędnościowo-kredytowymi oraz podmiotami uprawnionymi do uzyskiwania informacji objętych tajemnicą bankową i tajemnicą zawodową SKOK, tzn. sądowymi i administracyjnymi organami egzekucyjnymi” (źródło tej informacji: kir.pl).

A zatem w przypadku zajęcia dochodów zadłużonej osoby komornik (lub podobny organ) będzie szukał środków klienta m.in. na rachunkach bankowych. A to, gdzie i jakie konta dłużnik posiada, dowie się właśnie z systemu Ognivo. Po znalezieniu rachunku wystarczy, że prześle informacje na temat zajęcia dochodów klienta do instytucji finansowych, w których dłużnik posiada konta. A te zajęcie mają obowiązek zrealizować, oczywiście do wysokości kwoty wolnej od zajęcia (obecnie wynosi ona 75% minimalnego wynagrodzenia pracownika zatrudnionego w tzw. pełnym wymiarze czasu pracy - czyli obecnie 3225 zł).

Co w przypadku, gdy klient posiada środki na Revolucie? Otóż rachunek ten nie jest prowadzony na rzecz dłużnika, a zatem Aion Bank - zapytany przez komornika w ramach systemu Ognivo - oświadczy, że dana osoba nie posiada konta w tym banku. Konto posiada w nim bowiem Revolut. A skoro dłużnik nie posiada konta, to bank nie może zrealizować tytułu egzekucyjnego. Egzekucja z Revoluta nie wchodzi w grę.

Ta sytuacja może niejako tłumaczyć tak dużą popularność Revoluta w Polsce. Niekoniecznie musi wszystkim klientom chodzić o korzystne przewalutowania, ciekawe pakiety usług itp. Część z nich w tym fintechu znalazła „lek na całe zło”, czyli… na egzekucję komorniczą. Przelewając dochody do Revoluta, można sprawić, by egzekucja była nieskuteczna, o ile komornik chce dopaść dłużnika poprzez egzekucję z rachunków bankowych.

Oczywiście, jeżeli ktoś w Polsce pracuje legalnie lub ma działalność gospodarczą i wystawia faktury, to zajęciu może podlegać jego wynagrodzenie (informacja o zajęciu trafi do pracodawcy) lub można nim objąć przychód z faktur. Jednak nie o tym jest ten tekst, dlatego tego zagadnienia nie będę szerzej omawiał. Osoby z zajęciem komorniczym często zresztą pobierają wynagrodzenie w gotówce - właśnie po to, by komornik się o nim nie dowiedział.

Czy egzekucja z Revoluta jest możliwa w Polsce?

Opisany system działa (działał?) od dawna. Revolut uchodził zatem za bezpieczną przystań dla pieniędzy osób, które obawiały się zajęcia komorniczego. Egzekucja z Revoluta była niemożliwa do przeprowadzenia przez komornika, bo skoro rachunku nie ma w systemie Ognivo, to organ egzekucyjny nie wie o tym, że dłużnik takie konto posiada.

Jednak docierają do nas sygnały, że jednak nie jest już tak kolorowo i bezpiecznie. Jeden z naszych czytelników się bowiem mocno zdziwił. Jego środki znajdujące się na Revolucie zostały zajęte przez… litewską skarbówkę!

Dług był jak najbardziej polski, jednak zlecenie zajęcia dochodów klienta zostało wysłane na Litwę. A tamtejszy urząd skarbowy znalazł rachunek klienta prowadzony właśnie w tym kraju. Tytułem wyjaśnienia: Revolut ma licencję bankową (a nawet dwie). Jego odnoga Revolut UAB jest licencjonowanym bankiem na Litwie. Dlatego też środki zgromadzone w Revolucie podlegają pod litewski odpowiednik polskiego Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Z tego samego powodu walutowe rachunki polskich klientów Revolut mogą być prowadzone przez litewski bank.

A skoro litewska skarbówka znalazła rachunek polskiego klienta Revoluta zarejestrowany w litewskim (formalnie) Revolut Banku, to również zajęła znajdujące się na nim pieniądze (i pewnie przesłała je do Polski).

Reszta to już raczej domysły. Skąd polski organ egzekucyjny wiedział, że dłużnik może mieć konto na Litwie? Czy się o tym dowiedział (w jaki sposób), czy może jedynie strzelał na ślepo? Revolut jest popularny w Polsce i zapewne wielu dłużników ma w nim rachunki. Dłużnik w życiu na Litwie nie był, nie prowadzi tam interesów ani nie ma żadnego związku z tym krajem.

Być może źródłem wiedzy na temat rachunku były wystawiane przez klienta faktury? Widniało na nich bowiem konto prowadzone przez Revolut. Z drugiej jednak strony dłużnik składki na ZUS oraz zobowiązania podatkowe opłacał gotówką… na poczcie.

Zajęte środki pochodziły z rachunku w euro (IBAN z przedrostkiem LT), a czy ten sam litewski podmiot również widział i mógłby zająć to, co dłużnik posiada na rachunku z PLN? Wydawać się mogło, że nie, bowiem rachunki w złotych są prowadzone przez Aion Bank (tam „wynajmuje” polskie rachunki IBAN Revolut dla swoich polskich klientów). Jednak Revolut ściągnął również pieniądze z innych kont klienta (w tym PLN) i przewalutował na euro. A zatem egzekucji podlegało wszystko to co dłużnik posiadał na kontach w Revolut.

Nie jest to jedyny znany mi przypadek, w którym polskie organy skarbowe interesowały się posiadanymi przez swoich „podopiecznych” rachunkach w litewskim banku Revolut. W tym drugim przypadku KAS (Krajowa Administracja Skarbowa) wysłała do podatnika prośbę o wyjaśnienie związane z posiadanym kontem w Revolut Payments UAB. Informacje na ten temat (czyli że klient ma tam rachunek), jak wskazała KAS, uzyskała od litewskiej administracji podatkowej.

Co nas zatem czeka w przyszłości? A przede wszystkim: czy posiadane przez polskich klientów rachunki walutowe w Revolucie będą przedmiotem zakusów polskich organów skarbowych? Czy opisane sytuacje to jedynie incydenty? A może KAS tego rodzaju zapytania będzie wysyłać na Litwę częściej? Czy możliwość egzekucji (na razie częściowej) z Revoluta spowoduje zahamowanie napływu polskich klientów do fintechu? Na razie wydaje się, że kwestia dotyczy egzekucji administracyjnej (a nie „prywatnych” długów ściąganych przez komornika).

Czy komornik może zająć konto Revolut?

Jeżeli macie jakieś doświadczenia związane z zajęciem rachunków w Revolucie, to piszcie do redakcji „Subiektywnie o Finansach”.

tags: #czy #komornik #moze #przeswietlic #facebook

Popularne posty: